Czy mróz zniszczy pszenicę ozimą i rzepak? Zima 2026: mapy ryzyka, prognozy i decyzje na polu

14 godzin temu

Początek 2026 roku przyniósł polskiemu rolnictwu gwałtowną zmianę narracji. Jeszcze jesienią dominowały rozmowy o suszy i opóźnionych wschodach. Dziś na pierwszy plan wysuwa się pytanie, które coraz częściej pada w gospodarstwach: czy mróz zniszczy pszenicę ozimą i rzepak. Nie jest to już medialna sensacja, ale realny scenariusz analizowany przez doradców, hodowców i rynki.

Zima 2026 przyszła nagle

Styczeń rozpoczął się od dynamicznej zmiany cyrkulacji atmosferycznej. Rozpad wiru polarnego i utworzenie silnego wyżu skandynawsko-rosyjskiego otworzyły drogę dla arktycznych mas powietrza. Oznacza to dwufazowy atak zimy.

Najpierw pojawiły się opady śniegu, głównie na południu i wschodzie kraju. Następnie nastąpiło rozpogodzenie i szybki spadek temperatur w nocy. W wielu regionach prognozowane są minima od -15°C do -25°C, a lokalnie jeszcze niższe.

Dla ozimin nie liczy się jednak temperatura na wysokości dwóch metrów, ale temperatura przy glebie, dokładnie tam, gdzie znajduje się węzeł krzewienia pszenicy i szyjka korzeniowa rzepaku.

Śnieg decyduje o wszystkim

Pokrywa śnieżna jest najlepszym naturalnym izolatorem. Już 5–10 cm śniegu potrafi ograniczyć spadki temperatury gleby o kilkanaście stopni. Problem w tym, iż w styczniu 2026 śnieg rozkłada się w Polsce bardzo nierównomiernie.

Tabela. Mapa ryzyka wymarznięć (opisowa) Region Mróz Pokrywa śnieżna Ryzyko wymarznięć
Południowy wschód bardzo silny wysoka (30–50 cm) niskie
Centrum i wschód silny umiarkowana (10–20 cm) średnie
Zachód i północ umiarkowany brak lub szczątkowa bardzo wysokie

Najbardziej niebezpieczna sytuacja występuje w Wielkopolsce, na Kujawach i Pomorzu. To właśnie tam prognozowany jest „czarny mróz”, czyli silne ochłodzenie bez ochronnej warstwy śniegu, dodatkowo potęgowane przez wiatr.

Jesień zostawiła ślad na uprawach ozimych

Aby zrozumieć skalę zagrożenia, trzeba cofnąć się do jesieni 2025 roku. W wielu regionach notowano głęboki deficyt wody i nierówne wschody. Susza opóźniła siewy, a część roślin nie zdążyła zbudować silnego systemu korzeniowego.

Pszenice sianie późno, często po kukurydzy lub burakach, weszły w zimę w fazie 1–3 liści. Takie rośliny mają znacznie niższą tolerancję na mróz. Obok plantacji dobrze przygotowanych są pola słabe, szczególnie na lekkich glebach.

Pszenica pod presją

Odporność pszenicy na mróz zależy od fazy rozwojowej i stopnia zahartowania. W fazie krzewienia (BBCH 21–29) dobrze zahartowana pszenica, chroniona śniegiem, znosi choćby około -25°C. Bez śniegu margines bezpieczeństwa wyraźnie spada.

Plantacje w fazie 1–3 liści są bardziej wrażliwe. Przy braku śniegu już umiarkowany mróz może powodować wypadanie roślin, zwłaszcza jeżeli doszło do osłabienia jesienią.

„Nie boję się samego mrozu, bo śnieg by pomógł. Najgorsze jest to, iż pola są czarne i wieje.”
— wypowiedź terenowa, rolnik

To zdanie dobrze oddaje dominujący sentyment: niepewność i wstrzymywanie decyzji, bo bez śniegu ryzyko rośnie z dnia na dzień.

Rzepak w trudniejszej sytuacji

Rzepak ozimy jest bardziej wrażliwy niż pszenica. Wysoko osadzony stożek wzrostu i mięsista szyjka korzeniowa czynią go podatnym na mróz oraz wysmalanie. Jesienna susza sprawiła, iż część plantacji weszła w zimę słabo rozwinięta.

Przy braku śniegu i silnych spadkach temperatur w tkankach rzepaku mogą pojawiać się pęknięcia i uszkodzenia przewodzące. choćby jeżeli roślina przetrwa styczeń, problemy często ujawniają się dopiero wiosną.

Wiatr i wysmalanie

W styczniu 2026 istotnym czynnikiem ryzyka jest wiatr. Silne podmuchy nasilają transpirację, podczas gdy korzenie nie mogą pobierać wody z zamarzniętej gleby. To klasyczna susza fizjologiczna, często mylona z bezpośrednim działaniem mrozu.

Efekt jest jednak ten sam: rośliny zamierają, mimo iż same temperatury nie zawsze przekroczyły teoretyczne progi krytyczne.

Rynki już reagują na pogodę

Ryzyko pogodowe jest obserwowane także przez rynek. Rzepak reaguje mocniej, bo jest bardziej wrażliwy, a perspektywa ubytku plonu gwałtownie wpływa na wyceny. Pszenica bywa spokojniejsza, dopóki nie pojawią się twarde informacje o skali strat.

Na rynku krajowym reakcje mogą być opóźnione, bo magazyny są pełne. Realne konsekwencje mrozów mogą ujawnić się dopiero w perspektywie żniw 2026.

Co powinni zrobić rolnicy?

Najważniejsza rekomendacja jest jedna: nie podejmować pochopnych decyzji. Ocenę przezimowania należy przeprowadzać dopiero po ruszeniu wegetacji. Testy regeneracyjne i lustracje w lutym oraz marcu dadzą wiarygodniejszy obraz niż styczniowe oględziny.

Przesiewy są kosztowne i oznaczają utratę części potencjału plonowania. Dlatego decyzja o likwidacji plantacji powinna być oparta na rzetelnej ocenie, a nie na emocjach.

Wnioski na dziś

Teza „mróz zniszczy pszenicę ozimą” nie będzie prawdziwa w skali całego kraju, ale w wielu regionach może się spełnić częściowo. Zima 2026 będzie klęską selektywną. Najbardziej zagrożone są zachodnie i centralne obszary Polski, szczególnie tam, gdzie zabraknie śniegu.

O ostatecznym wyniku nie zadecyduje sam mróz, ale kombinacja czynników: jesienna susza, faza rozwojowa roślin, wiatr i obecność choćby kilku centymetrów śniegu. To właśnie te detale zdecydują, które pola wiosną ruszą, a które trzeba będzie przesiewać.

Idź do oryginalnego materiału