Diesel już drożeje, a to dopiero początek. Nad rynkiem wisi bomba

4 godzin temu

Na rynku paliw znów zaczyna robić się gorąco – i to nie tylko za sprawą zimowej końcówki lutego. Choć podwyżki na stacjach nie są jeszcze gwałtowne, kierunek jest już wyraźny. W tle pojawia się scenariusz, który może całkowicie zmienić sytuację: eskalacja napięcia na linii USA–Iran i ryzyko zaburzeń w dostawach ropy.

iesel już drożeje, a to dopiero początek. Nad rynkiem wisi bomba

Już dziś widać pierwsze sygnały. A jeżeli geopolityka przyspieszy – ceny mogą ruszyć znacznie mocniej.

Podwyżki w hurcie nabierają tempa

Dane z rafinerii nie pozostawiają złudzeń – paliwa systematycznie drożeją, a najmocniej widać to w przypadku oleju napędowego.

  • benzyna Pb95: 4417,20 zł/mł (+40,60 zł tydzień do tygodnia)
  • diesel: 4743,40 zł/mł (+150,80 zł w tydzień)

To właśnie diesel wyznacza dziś tempo zmian. Skok cen był gwałtowny i wyniósł go na najwyższy poziom od listopada ubiegłego roku. Dla rolników i transportu to sygnał alarmowy – bo to paliwo bezpośrednio wpływa na koszty produkcji i logistyki.

Na stacjach drożej, ale to dopiero początek

Podwyżki są już widoczne również dla kierowców:

  • Pb95: 5,67 zł/l (+5 gr)
  • diesel: 5,96 zł/l (+3 gr)
  • LPG: 2,74 zł/l (+5 gr)

Na razie zmiany są umiarkowane, ale prognozy na końcówkę lutego wskazują jasno: trend wzrostowy się utrzyma.

Szacowane przedziały cen:

  • Pb95: 5,63–5,76 zł/l
  • diesel: 5,94–6,06 zł/l
  • LPG: 2,73–2,80 zł/l

To jednak wariant „spokojny” – bez poważnych zakłóceń na rynku ropy.

Ormuz – punkt zapalny światowego rynku ropy

Kluczowym czynnikiem ryzyka jest dziś cieśnina Ormuz – jedno z najważniejszych „wąskich gardeł” światowej energetyki.

Przez ten szlak przepływa około 20% globalnych dostaw ropy. Każde zakłócenie – choćby krótkotrwałe – może wywołać szok podażowy i natychmiastowy wzrost cen.

Obecna sytuacja jest napięta:

  • USA wzmacniają obecność militarną w regionie
  • pojawiają się sygnały gotowości do uderzenia na Iran
  • Teheran odpowiada manewrami i testami rakietowymi

Rynek przestał traktować te sygnały wyłącznie jako polityczną retorykę.

Rynek „na bombie”. Inwestorzy czekają na jeden ruch

Obecnie sytuację można określić jednym słowem: niepewność.

Z jednej strony mamy polityczne ultimatum i presję ze strony USA, z drugiej – brak ustępstw Iranu. Inwestorzy analizują każdy ruch, a rynek pozostaje w stanie gotowości na gwałtowną reakcję.

W przypadku eskalacji możliwe są:

  • skok cen ropy
  • umocnienie dolara
  • natychmiastowy wzrost cen paliw w Europie

To scenariusz, który eksperci porównują choćby do kryzysu naftowego z lat 70.

Europa już odczuwa napięcia

Problemy nie kończą się na Bliskim Wschodzie. W Europie Środkowej sytuację komplikuje dodatkowo infrastruktura.

Awaria rurociągu „Przyjaźń” zmusiła część rafinerii do pilnego szukania alternatywnych dostaw. Surowiec trafia teraz m.in. z:

  • Arabii Saudyjskiej
  • Norwegii
  • Kazachstanu
  • Libii

To pokazuje jedno: system dostaw jest coraz bardziej napięty, a każdy kolejny wstrząs może gwałtownie przełożyć się na ceny przy dystrybutorach.

Co to oznacza dla rolników?

Dla gospodarstw rolnych sytuacja jest szczególnie istotna. Diesel to nie tylko paliwo – to jeden z kluczowych kosztów produkcji.

Wzrost cen oznacza:

  • droższe prace polowe przed sezonem
  • wyższe koszty transportu płodów rolnych
  • presję na opłacalność produkcji

Jeśli scenariusz geopolityczny się zaostrzy, rachunek za paliwo może w krótkim czasie wzrosnąć znacznie bardziej niż obecne kilka groszy na litrze.

Idź do oryginalnego materiału