Ministerstwo Infrastruktury zamierza zwiększyć minimalną odległość drzew od torów kolejowych z 6 do 15 m. Zapowiedź przedstawił wiceminister Piotr Malepszak w rozmowie z radiem RMF. Nowe regulacje mają ograniczyć ryzyko przewracania się drzew na torowiska i infrastrukturę trakcyjną podczas obfitych opadów śniegu lub porywistych podmuchów wiatrów.
Propozycja jest reakcją na ostatnie zimowe problemy kolei. Drzewa łamiące się pod ciężarem śniegu wymuszały zamykanie tras – jedna z linii (linia kolejowa nr 216 Działdowo – Olsztyn) została całkowicie wyłączona z ruchu – i powodowały wielogodzinne przerwy w kursowaniu pociągów.
Szerszy, 15-metrowy pas bezpieczeństwa obowiązywał w Polsce do 2019 r. Wówczas ustawodawca ograniczył go do 6 m, uzasadniając decyzję względami ekonomicznymi. To kolej finansuje bowiem utrzymanie strefy między torowiskami a terenami leśnymi, pełniącej jednocześnie rolę pasa przeciwpożarowego. Mniejszy obszar oznaczał niższe wydatki na wycinkę i wykaszanie roślinności.
Zdaniem Piotra Malepszaka były to jednak oszczędności pozorne. Tam, gdzie w latach 2008-2019 funkcjonował szerszy bufor, problemy z drzewami przewracającymi się na infrastrukturę kolejową dziś nie występują.
Resort planuje przywrócić wcześniejsze regulacje poprzez nowelizację rozporządzenia, nie ustawy. Taka ścieżka legislacyjna jest znacznie krótsza i omija pełną procedurę parlamentarną. Prace legislacyjne już trwają.
Wiceminister infrastruktury podał również bieżące dane o punktualności. We wtorek terminowo dotarło do celu 87-88% składów – opóźniony był więc co ósmy pociąg. To wynik wyraźnie poniżej normy. Standardowa roczna punktualność polskiej kolei wynosi bowiem ok. 92-93%.
Fot. MI – zdjęcie poglądowe
Zobacz również:

1 dzień temu







