Dysze antyznoszeniowe to swego rodzaju kompromis
Dysze antyznoszeniowe (często nazywane niskoznoszeniowymi) to ewolucja standardowych rozpylaczy szczelinowych. Ich konstrukcja opiera się na zastosowaniu kryzy wstępnej, która obniża ciśnienie cieczy przed samym wylotem.
Dzięki obniżeniu ciśnienia wewnątrz rozpylacza, ciecz nie jest rozbijana na bardzo drobne kropelki (tzw. frakcję mglistą), które są najbardziej podatne na znoszenie przez wiatr. Zamiast tego otrzymujemy strumień o bardziej wyrównanej strukturze grubokroplistej.
Do zalet tego rozwiązania możemy zaliczyć lepsze pokrycie roślin w porównaniu do eżektorów przy niskim wietrze, niższą cenę i mniejszą podatność na zapychanie niż w przypadku najmniejszych dysz standardowych.
Do wad trzeba jednak zaliczyć ograniczoną odporność na wiatr (zazwyczaj do 2–3 m/s).
Dysze eżektorowe to precyzyjna inżynieria w służbie pogody
Dysze eżektorowe to wyższa szkoła jazdy, wykorzystująca efekt Venturiego. W korpusie rozpylacza znajdują się otwory, przez które zasysane jest powietrze.
Powietrze miesza się z cieczą roboczą wewnątrz komory, tworząc krople napowietrzone – duże, ciężkie i szybkie. Co dzieje się po zetknięciu z liściem? Kropelka rozpryskuje się na dziesiątki mniejszych, co zapewnia zaskakująco dobre pokrycie mimo początkowo dużej średnicy kropli.
Do niewątpliwych zalet można tu zaliczyć potężną odporność na wiatr (nawet do 5–6 m/s ), czy też doskonałą penetracją łanu ora z to, iż dysze te są idealne do preparatów systemicznych.
Jednak istnieją również wady do których zalicza się chociażby ryzyko gorszego pokrycia przy preparatach kontaktowych (np. na niektóre szkodniki), jeżeli nie zachowamy odpowiedniego ciśnienia.
Co wybrać?
Wybór zależy od stylu pracy i lokalnego mikroklimatu, dlatego też dysze antyznoszeniowe warto wybierać, jeżeli mamy możliwość precyzyjnego planowania zabiegów w oknach pogodowych (bezwietrzne poranki/wieczory) i zależy nam na maksymalnie dokładnym pokryciu przy zabiegach kontaktowych.
Z kolei jeżeli mamy do opryskania duże powierzchnie, gdzie nie możemy czekać na idealną pogodę, to tutaj swego rodzaju polisą ubezpieczeniową od wiatru będą dysze eżektorowe, które pozwolą utrzymać terminowość zabiegów, szczególnie doglebowych i systemicznych (np. glifosat czy fungicydy systemiczne).
Oczywiście najlepszym rozwiązaniem dla profesjonalisty jest posiadanie obu zestawów na głowicy wielorozpylaczowej. Antyznoszeniowe do chirurgicznej precyzji w idealne dni, a eżektory do zadań specjalnych, gdy czas goni, a wiatr nie odpuszcza.

1 godzina temu















