Fala upałów rozleje się po Polsce, 18 lipca może być choćby 35°C

7 godzin temu

Po chłodzie, deszczu i pogodzie bardziej jesiennej niż wakacyjnej nad Polskę może wejść gwałtowny zwrot. Najnowsze prognozy modelowe wskazują, iż w drugiej połowie lipca do kraju zacznie napływać znacznie cieplejsze powietrze. Kluczową datą ma być sobota, 18 lipca. To właśnie wtedy na zachodzie Polski termometry mogą pokazać choćby 35°C w cieniu.

IMGW opublikował animację przygotowaną w oparciu o europejski model ECMWF, pokazującą prognozowaną temperaturę maksymalną dla Polski. Wynika z niej, iż największy żar może uderzyć w Ziemię Lubuską, ale bardzo gorąco zapowiada się także w Wielkopolsce, na Pomorzu Zachodnim i Dolnym Śląsku.

Z chłodu prosto w upał. Pogoda szykuje gwałtowny zwrot

Jeszcze niedawno wielu rolników i mieszkańców Polski narzekało na chłód, przelotne opady i porywisty wiatr. Temperatury miejscami bardziej przypominały wczesną jesień niż środek lata. Jednak prognozy modelowe wskazują, iż ten układ może się gwałtownie zmienić.

W drugiej połowie lipca nad Polskę ma zacząć napływać dużo cieplejsza masa powietrza. To oznacza możliwy skok temperatury o kilkanaście stopni w porównaniu z chłodniejszymi dniami pierwszej połowy miesiąca.

Taki scenariusz jest szczególnie istotny dla rolników, bo gwałtowne ocieplenie po okresie wilgotnej i chłodniejszej pogody może mocno wpłynąć na przebieg żniw, kondycję upraw oraz ryzyko lokalnych burz.

18 lipca pod lupą. Zachód Polski może znaleźć się w centrum żaru

Najważniejszą datą w najnowszej prognozie jest sobota, 18 lipca. Według animacji IMGW opartej na europejskim modelu ECMWF najwyższe temperatury mogą wystąpić na zachodzie kraju.

Najgoręcej ma być w rejonie Ziemi Lubuskiej, gdzie słupki rtęci mogą dojść choćby do 35°C w cieniu. To już nie będzie zwykłe letnie ciepło, ale pełnoprawny upał, który może być groźny dla ludzi, zwierząt i upraw.

Bardzo wysokie temperatury prognozowane są również w Wielkopolsce, na Pomorzu Zachodnim oraz Dolnym Śląsku. Tam termometry mogą wskazać około 33–34°C.

Lubuskie, Wielkopolska, Dolny Śląsk. Tam upał uderzy najmocniej

Jeżeli obecne prognozy się potwierdzą, zachodnia Polska jako pierwsza odczuje silne uderzenie gorąca. Szczególnie narażone będą regiony, w których w ostatnich latach często pojawiały się problemy z niedoborem wody.

Przy temperaturze powyżej 30°C gleba bardzo gwałtownie traci wilgoć, a rośliny wchodzą w stres cieplny. Dla kukurydzy, buraków cukrowych, ziemniaków, warzyw i użytków zielonych taka pogoda może oznaczać poważne obciążenie.

W czasie żniw upał ma jeszcze jeden wymiar. Z jednej strony może przyspieszać dosychanie zbóż, ale z drugiej zwiększa ryzyko pożarów, przegrzewania maszyn i niebezpiecznych warunków pracy dla operatorów kombajnów oraz ciągników.

35°C w cieniu to realne zagrożenie. W polu będzie jeszcze trudniej

Temperatura 35°C w cieniu oznacza, iż w pełnym słońcu warunki będą znacznie bardziej ekstremalne. Na otwartym polu, przy nagrzanej glebie, rozgrzanych elementach maszyn i braku cienia, odczuwalna temperatura może być dużo wyższa.

Dla osób pracujących w rolnictwie to sygnał ostrzegawczy. Największe ryzyko dotyczy odwodnienia, udaru cieplnego, osłabienia koncentracji i spadku refleksu. A w czasie żniw każda chwila nieuwagi przy maszynach może skończyć się tragedią.

W takiej pogodzie szczególnie ważne będzie planowanie pracy. Najcięższe zadania warto wykonywać rano lub późnym popołudniem, a w najgorętszych godzinach dnia ograniczać przebywanie na słońcu.

Zwierzęta gospodarskie pod presją. Upał uderza w produkcję

Wysokie temperatury to także poważny problem dla hodowców. Bydło mleczne, trzoda chlewna i drób bardzo źle znoszą silne upały. Przy długotrwałym stresie cieplnym spada pobranie paszy, pogarsza się produkcyjność, a w skrajnych przypadkach rośnie ryzyko upadków.

Szczególnie wrażliwe są krowy mleczne. Upał może obniżyć wydajność mleczną, pogorszyć rozród i zwiększyć ryzyko problemów zdrowotnych. W chlewniach oraz kurnikach najważniejsze stają się wentylacja, dostęp do wody i sprawność systemów chłodzenia.

Jeśli prognozowane temperatury się potwierdzą, gospodarstwa powinny wcześniej sprawdzić poidła, wentylatory, agregaty, kurtyny, zraszacze i zapas wody.

Żniwa w ogniu. Rośnie ryzyko pożarów na polach

Upał w połowie lipca zbiega się z okresem intensywnych prac żniwnych. To szczególnie niebezpieczne połączenie. Suche ścierniska, słoma, pył, rozgrzane łożyska i iskry z maszyn mogą doprowadzić do pożaru w ciągu kilku sekund.

Rolnicy powinni zwrócić szczególną uwagę na stan techniczny kombajnów i pras. Konieczne jest regularne usuwanie kurzu, plew i resztek roślinnych z okolic silnika, układu wydechowego i elementów ruchomych.

W czasie upałów absolutną podstawą jest sprawna gaśnica, najlepiej więcej niż jedna, oraz szybki dostęp do wody lub sprzętu, który pozwoli ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia do czasu przyjazdu straży.

Model ECMWF pokazuje trend, ale prognoza może się jeszcze zmienić

Trzeba pamiętać, iż prognoza na 18 lipca przez cały czas ma charakter modelowy. Oznacza to, iż szczegóły mogą się jeszcze zmienić: zarówno maksymalne temperatury, jak i dokładny zasięg największego upału.

Model ECMWF jest jednym z najważniejszych modeli numerycznych wykorzystywanych w prognozowaniu pogody, ale przy tak dużym wyprzedzeniu zawsze należy zakładać możliwość korekt. Najważniejszy jest jednak sam trend: po chłodniejszym okresie druga połowa lipca może przynieść silne ocieplenie.

Dla rolników to wystarczający sygnał, by już teraz przygotować gospodarstwo na możliwą falę upałów.

To może być pierwszy poważny upał tej części lipca

Jeżeli obecny scenariusz się utrzyma, sobota 18 lipca może stać się jednym z najgorętszych dni miesiąca. Zachód kraju znajdzie się w pierwszej linii napływu gorącego powietrza, a temperatury na poziomie 33–35°C będą oznaczały poważne obciążenie dla ludzi, zwierząt i upraw.

Największe ryzyko dotyczy Ziemi Lubuskiej, Wielkopolski, Pomorza Zachodniego i Dolnego Śląska. Tam upał może być najbardziej dotkliwy.

Po dniach chłodu i deszczu pogoda może więc wykonać gwałtowny zwrot. Z jesiennej aury Polska może wejść prosto w skwar. A dla gospodarstw oznacza to jedno: trzeba śledzić prognozy i przygotować się na trudne warunki w polu.

Rolnicy mają więcej czasu. Wnioski o dopłaty do materiału siewnego wydłużone
Idź do oryginalnego materiału