Jeszcze kilkanaście lat temu rolnik kojarzył FPT głównie z maską ciągnika New Holland albo Case IH. Dziś ta firma coraz częściej gra w pierwsze skrzypce w produkcji silników. I wygląda na to, iż nie zamierza się zatrzymać, bo bierze coraz więcej.
FPT Industrial – dawniej Fiat Powertrain – systematycznie poszerza swoje wpływy w europejskim rolnictwie, zaglądając pod maski kolejnych producentów i inwestując w napędy, które jeszcze niedawno brzmiały jak science fiction.
Od Fiata do napędu europejskiego rolnictwa
FPT Industrial to spadkobierca potężnego zaplecza inżynieryjnego koncernu Fiat. Firma od lat specjalizuje się w silnikach do maszyn roboczych, rolniczych, budowlanych, ciężarowych i przemysłowych.
Dla rolników najważniejsze jest jednak jedno: to właśnie FPT od dekad dostarcza jednostki napędowe do ciągników New Holland, Case IH i Steyr, czyli marek dobrze znanych z pól i gospodarstw w całej Europie.
FPT Cursor 16 w Case IH Steiger 785 ; został on zaprojektowany z myślą o ciężkim rolnictwie o bardzo dużej mocy. Jest to najmocniejszy Cursor w historii, osiągający moc do 633 kW przy 1900 obr./min i moment obrotowy przekraczający 3500 Nm, fot. Adam ŁadowskiSilniki serii NEF, Cursor czy nowsze XCursor to konstrukcje sprawdzone w ciężkiej pracy, z dużym naciskiem na trwałość, elastyczność i spełnianie coraz ostrzejszych norm emisji. Ale FPT nie chce być już tylko „fabryką silników dla CNH”. Apetyt rośnie.
Lindner, JCB i… Deutz-Fahr
Ostatnie miesiące pokazały, iż FPT wychodzi szeroko poza własne podwórko. Najpierw porozumienie z austriackim Lindnerem, potem kooperacja z brytyjskim JCB – a teraz kolejny, bardzo mocny sygnał z rynku.
Najnowsze dzieło firmy Lindner kryje silnik FPT. Ciągnik wygląda dobrze i zdradza, iż producent może chcieć w najbliższym czasie nieco odejść od okrągłych lamp i nieco unowocześnić swoją linie stylistyczną, fot. GSNajwiększy i najmocniejszy ciągnik Deutz-Fahr serii 8 TTV napędzany jest właśnie przez silnik FPT. Mowa o sześciocylindrowej jednostce N67 o pojemności 6,7 litra (średnica × skok tłoka: 104 × 132 mm). To konstrukcja dobrze znana, ale w tym przypadku mocno dopasowana do wymagań niemieckiego producenta.
Silnik:
- jest kompatybilny z paliwem HVO,
- oferuje 1000-godzinne interwały wymiany oleju,
- ma specjalnie zaprojektowaną miskę olejową,
- korzysta z zintegrowanego systemu zarządzania silnikiem, opracowanego wspólnie z Deutz-Fahr.
Dzięki temu jednostka spełnia wszystkie specyficzne wymagania nowej serii 8 TTV – od chłodzenia, przez zabudowę, po charakterystykę pracy w przekładni bezstopniowej.
Warto dodać, iż model N67 to nie nowicjusz. Ten silnik obchodzi właśnie 25-lecie, a liczba wyprodukowanych egzemplarzy przekroczyła dwa miliony sztuk.
Jak podkreślają przedstawiciele FPT, jego konstrukcja od początku była projektowana modułowo – tak, by można było dostosować osprzęt, miskę olejową czy dolot do konkretnego producenta ciągnika. I dziś zbiera to owoce.
Najnowszy Deutz-Fahr serii 8, tez posiada silnik FPT, 8, fot. mwFPT jako dominująca siła napędowa rolnictwa
Gdy spojrzeć na listę marek korzystających z silników FPT – od CNH, przez Lindnera, JCB, aż po SDF (Same Deutz-Fahr) – trudno nie odnieść wrażenia, iż producent staje się jedną z dominujących sił napędowych europejskiego rolnictwa.
Coraz więcej producentów zamiast rozwijać własne silniki, woli sięgnąć po sprawdzoną, elastyczną i gotową do modyfikacji konstrukcję FPT. Poza wymienionymi, silniki FPT znajdziemy także w ciągnikach Landini, McCormick, Claas czy inni.
A FPT chętnie wchodzi w takie układy – oferując nie tylko „goły silnik”, ale kompletne, zintegrowane jednostki napędowe typu plug-and-play, z układem oczyszczania spalin, filtrami i chłodzeniem.
Nie tylko diesel – ofensywa hybrydowa
Na tym jednak ambicje FPT się nie kończą. Podczas targów Agritechnica firma jasno pokazała, iż diesel – choć wciąż najważniejszy – nie jest jedyną drogą rozwoju. W Hanowerze zaprezentowano m.in.:
- system magazynowania energii FPT Forma – superelastyczny, modułowy akumulator projektowany według zasady „warstwowej”,
- hybrydowy układ F28 o architekturze 700 V, pracujący jako “przedłużacz” zasięgu.
Ten ostatni to szczególnie interesujący kierunek: spalinowo-elektryczna hybryda, w której silnik diesla pracuje w optymalnym punkcie, a napęd przenoszony jest elektrycznie. Rozwiązanie już testowane m.in. w ładowarkach teleskopowych i maszynach specjalistycznych.
Wnioski z pola
FPT Industrial wyraźnie pokazuje, iż nie chce być jedynie dostawcą „silników do trzech marek”. Firma idzie po wszystko: po kolejnych producentów, po nowe technologie i po przyszłość napędów w rolnictwie.
Dla rolnika oznacza to jedno – coraz częściej pod maską różnych ciągników będzie pracować ta sama, dobrze znana włoska technika. A skoro działa w New Hollandzie, Case IH, Lindnerze i Deutz-Fahrze, to znaczy, iż ktoś tu naprawdę odrobił lekcję z praktyki polowej.

3 godzin temu


![Ceny świń runęły choćby o 1 zł/kg. Ile zakłady płacą dziś za tuczniki? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/21/143190.webp)












