Bezpieczeństwo państwa nie kończy się na armii, energetyce i infrastrukturze. Równie ważna jest zdolność do wyprodukowania żywności we własnym kraju. Przedstawiciele inicjatywy #HodowcyRazem przekonują, iż silna produkcja zwierzęca powinna być traktowana jako strategiczny zasób Polski, a nie wyłącznie jedna z gałęzi gospodarki.
#HodowcyRazem: Bez krów, świń i drobiu nie będzie bezpiecznej PolskiW stanowisku opublikowanym 20 lipca 2026 roku autorzy zwracają uwagę, iż pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, napięcia geopolityczne oraz zakłócenia w światowym handlu pokazały, jak ryzykowne może być uzależnienie kraju od importu żywności.
Żywność jest elementem suwerenności państwa
Możliwość produkowania mięsa, mleka, jaj i innych podstawowych produktów na własnym terytorium oznacza większą odporność na kryzysy polityczne, gospodarcze i logistyczne.
W normalnych warunkach otwarty handel międzynarodowy pozwala uzupełniać niedobory i zwiększać ofertę dla konsumentów. W sytuacji konfliktu, zamknięcia granic, problemów transportowych lub ograniczeń eksportowych dostawy mogą jednak zostać gwałtownie przerwane.
Dlatego – jak podkreślają #HodowcyRazem – bezpieczeństwo żywnościowe powinno być traktowane na równi z bezpieczeństwem energetycznym i militarnym. Państwo, które traci zdolność do samodzielnego wyżywienia społeczeństwa, staje się zależne od decyzji podejmowanych poza jego granicami.
Produkcja zwierzęca odpowiada za ponad połowę wartości rolnictwa
Szczególne znaczenie dla krajowego bezpieczeństwa ma produkcja zwierzęca. To właśnie ona dostarcza mięso, mleko i jaja, będące podstawowymi źródłami białka zwierzęcego w diecie.
Według danych przywołanych w stanowisku hodowla odpowiada za ponad 50 proc. wartości całej produkcji rolnej w Polsce. Oznacza to, iż jej osłabienie uderzyłoby nie tylko w pojedyncze gospodarstwa, ale także w znaczną część krajowego rolnictwa i przemysłu spożywczego.
Polska pozostaje największym producentem drobiu w Unii Europejskiej. Ma również silną pozycję w produkcji mleka, jaj, wołowiny i wieprzowiny. Ten potencjał nie jest jednak dany raz na zawsze.
Rosnące koszty, niestabilność prawa, presja importowa, choroby zakaźne zwierząt i trudności z realizacją inwestycji mogą prowadzić do stopniowego ograniczania produkcji.
Milion osób pracuje przy chowie i hodowli
Znaczenie produkcji zwierzęcej wykracza daleko poza same gospodarstwa. Hodowla napędza rozbudowany łańcuch gospodarczy obejmujący zakłady przetwórcze, mieszalnie pasz, transport, weterynarię, firmy budowlane, producentów maszyn, laboratoria i handel.
Z danych wskazanych przez autorów stanowiska wynika, iż około miliona osób jest bezpośrednio związanych z chowem i hodowlą zwierząt. Kolejne ponad 100 tys. pracuje w przemyśle mięsnym.
Ograniczenie krajowej produkcji oznaczałoby więc nie tylko mniejszą podaż żywności, ale również utratę miejsc pracy oraz osłabienie lokalnej gospodarki, szczególnie na terenach wiejskich.
W wielu regionach gospodarstwa hodowlane są podstawą funkcjonowania zakładów przetwórczych, firm usługowych i punktów handlowych. Ich likwidacja gwałtownie odbija się na całym otoczeniu ekonomicznym.
Bez zwierząt problemy będą mieli także producenci zbóż
Produkcja zwierzęca jest jednym z najważniejszych odbiorców krajowych zbóż. Ponad 65 proc. ich zużycia w Polsce przypada na sektor paszowy.
Dzięki temu hodowla zapewnia stabilny rynek zbytu dla pszenicy, kukurydzy, jęczmienia i innych surowców paszowych. Gdy zmniejsza się pogłowie zwierząt, spada również krajowe zapotrzebowanie na zboża.
W efekcie problemy producentów trzody chlewnej, drobiu czy bydła bardzo gwałtownie przenoszą się na gospodarstwa zajmujące się produkcją roślinną. Mniejszy popyt ze strony mieszalni pasz i ferm może oznaczać dalszą presję na ceny skupu.
Dlatego ograniczanie hodowli nie jest wyłącznie problemem producentów zwierząt. Może destabilizować cały rynek rolny.
Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się w gospodarstwie
Autorzy stanowiska podkreślają, iż odporności systemu żywnościowego nie da się zbudować wyłącznie poprzez utrzymywanie zapasów lub rozwijanie importu. Podstawą pozostają działające gospodarstwa, zdolne do prowadzenia produkcji choćby w trudnych warunkach.
Łańcuch zaczyna się na polu i w budynku inwentarskim. Następnie obejmuje transport, przetwórstwo, magazynowanie, dystrybucję i handel detaliczny. Osłabienie jednego z tych ogniw wpływa na cały system.
Z tego powodu nadmierne bariery administracyjne, przewlekłe procedury inwestycyjne czy nieprzewidywalne zmiany przepisów mogą mieć konsekwencje znacznie szersze niż pogorszenie sytuacji pojedynczego gospodarstwa.
Brak możliwości modernizacji obór, chlewni i kurników prowadzi do starzenia się infrastruktury, obniżenia konkurencyjności i stopniowego wycofywania się rolników z produkcji.
Import nie zastąpi własnego potencjału
#HodowcyRazem zwracają uwagę, iż import może być uzupełnieniem krajowej podaży, ale nie powinien zastępować własnej produkcji.
Państwa eksportujące żywność w momencie kryzysu mogą ograniczyć sprzedaż za granicę, aby w pierwszej kolejności zabezpieczyć potrzeby własnych obywateli. Takie decyzje były już podejmowane w ostatnich latach w odniesieniu do zbóż, olejów, nawozów i innych strategicznych produktów.
Dodatkowym zagrożeniem są różnice w standardach produkcji. Europejscy rolnicy ponoszą koszty związane z dobrostanem zwierząt, ochroną środowiska, bioasekuracją i bezpieczeństwem żywności. Jednocześnie muszą konkurować z importem pochodzącym z krajów, w których wymagania są mniej restrykcyjne.
Bez zasady wzajemności unijne standardy mogą przestać być przewagą jakościową, a zacząć stanowić głównie obciążenie kosztowe dla własnych producentów.
Branża oczekuje stabilnej polityki państwa
Zdaniem sygnatariuszy stanowiska produkcja zwierzęca powinna zostać jednoznacznie uznana za strategiczny element polityki państwa.
Nie oznacza to rezygnacji z wymagań dotyczących dobrostanu, środowiska czy bezpieczeństwa żywności. Branża oczekuje jednak, iż nowe obowiązki będą wprowadzane w sposób przewidywalny, oparty na danych i uwzględniający możliwości ekonomiczne gospodarstw.
Kluczowe znaczenie ma również stworzenie warunków do modernizacji produkcji, odbudowy pogłowia oraz ochrony rynku przed nieuczciwą konkurencją.
Rolnicy muszą wiedzieć, jakie przepisy będą obowiązywały za kilka lub kilkanaście lat. Bez takiej stabilności trudno podejmować decyzje o kosztownych inwestycjach, których okres spłaty często przekracza dekadę.
Stawką jest odporność całego kraju
Stanowisko #HodowcyRazem sprowadza się do jednoznacznego wniosku: bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się w gospodarstwie.
Silne gospodarstwa oznaczają dostęp do krajowej żywności, miejsca pracy, stabilny rynek dla zbóż i większą odporność państwa na kryzysy. Osłabienie produkcji zwierzęcej może natomiast prowadzić do wzrostu zależności od importu oraz utraty kompetencji i infrastruktury, których późniejsza odbudowa będzie bardzo kosztowna.
Bez silnego sektora hodowlanego trudno mówić o trwałym bezpieczeństwie żywnościowym. A bez bezpieczeństwa żywnościowego państwo pozostaje podatne na kryzysy, których skali i momentu wystąpienia nie można dziś przewidzieć.

5 godzin temu

![Żuławy znowu pod wodą! Cofka i ulewy niszczą uprawy tuż przed żniwami [WIDEO]](https://agroprofil.pl/cms/wp-content/uploads/2026/07/zulawy-woda-zalanie-pol-rolnicy.png)












