Hyundai wkracza na rynek koparek przeładunkowych. Czy to się uda?

2 godzin temu

Rynek nie lubi pustki. Ktoś wpada w kłopoty, ktoś inny decyduje się na wejście z nowym produktem. Drugi scenariusz realizuje się właśnie dla marki Hyundai Construction, która wprowadza do Europy pierwszy model koparki przeładunkowej HW250 serii A.

Kolejna nowość ze stajni Hyundai Construction, choć nie jest to wcale maszyna zupełnie nowa, jednak na rynku europejskim właśnie debiutująca. Przede wszystkim Hyundai w branży przeładunkowej dopiero zaczyna stawiać kroki, o ile chodzi o koparki przeładunkowe, stąd wnikliwe i stonowane badanie rynków i niezbyt pośpieszne wprowadzanie nowych maszyn.

Koparka przeładunkowa HW250 serii A w pełnej krasie, fot. GS

Pierwsza z nich, o której mowa, czyli HW250A MH, debiutowała w roku 2023, głównie za oceanem. Co w sumie nie dziwi, bowiem rynek północnoamerykański jest dla Hyundaia bardzo ważny. Niemniej, teraz pierwsza maszyna nowej linii wkracza do Europy, a Polska wcale nie zostaje w ogonie, bowiem maszyna jest również dostępna u krajowego dystrybutora.

Hyundai HW250A MH

Czym jest nowa koparka przeładunkowa Hyundai HW250A MH? Czy jest to przemalowana propozycja z oferty Develona? Jak wspominaliśmy przy okazji prezentacji nowej, najmniejszej w ofercie pomarańczowych, koparki DX160WMH-7, oferta Develona składa się z trzech modeli DX160/DX270 i DX350. Można by więc pokusić się o założenie, iż HW250 to pewnie taki DX270, ale tak nie jest.

Po pierwsze maszyny dzieli masa operacyjna; DX270MH-7 to maszyna o masie 28,3 t, podczas gdy HW250 jest nieco lżejsza – 26,5 t. Poza tym inne jest źródło napędu. Maszynę Develona napędza autorski silnik DL06V o pojemności 5,9 l i mocy 189 KM, podczas gdy wewnątrz Hyundaia znajdziemy silnik Cumminsa 6,7 l o mocy 195 KM. Widać od razu, iż maszyna ma trafiać w amerykańskie gusta. A co z gustami europejczyków?

Koparka przeładunkowa HW250 serii A, fot. GS

Cóż, na wybór silnika również na Starym Kontynencie nikt nie powinien narzekać, bowiem i tutaj amerykańskie silniki uchodzą, za solidne i mało problematyczne. Zaś dla klienta z Polski, pełnoprawne sześć cylindrów i 6,7 litra pojemności to wartości adekwatne dla maszyny, która ma cały dzień przewalać złom, czy ładować urobek bądź odpady.

Silnik HW250A MH Cummins B6.7 – dane techniczne:

  • moc maksymalna 195 KM przy 2200 obr./min,
  • moc netto 170 KM przy 2200 obr./min,
  • moment obrotowy 881 Nm przy 1300 obr./min,
  • pojemność 6,7 l,
  • układ oczyszczania spalin: DOC+DPF+SCR w jednym module.

Hydraulika i parametry

Kolejnym atutem nowej propozycji Hyundaia ma być fakt, iż choć firma w świecie przeładunków debiutuje, to do swojej maszyny przenosi wszystkie doświadczenia zdobyte przy produkcji koparek kołowych. A zatem mamy zestaw dwóch pomp wielotłoczkowych o wydatku 208 l/min każda (350 barów max z opcją chwilowego zwiększenia do 380 barów), oraz pompę zębatą do układu sterowania.

Podwozie jest oparte na mostach ZF oraz napędzie hydrostatycznym z przekładnią i dwiema prędkościami jazdy (9,5 km/h i 38,4 km/h). Pozostałe elementy, jak hamulce, przekładnia obrotu czy układ kierowniczy również są sprawdzonymi rozwiązaniami z koparek kołowych Hyundai.

Układ hydrauliczny HW250A MH:

  • podwójna pompa wielotłoczkowa Kawasaki 2×208 l/min,
  • ciśnienie maksymalne 350 barów (chwilowo 380 barów),
  • ciśnienie obrotu 265 barów,
  • ciśnienie jazdy 380 barów,
  • ciśnienie sterowania 40 barów,
  • dodatkowe linie jedno- i dwustronnego działania
  • hydrauliczne szybkozłącze.

Maszyna w ustawieniu do transportu mierzy 9,4-9,6 m długości w zależności czy mamy do czynienia z ramieniem prostym, czy wygiętym. W obydwu przypadkach wysięgnik ma 6500 mm, zaś ramiona odpowiednio 4 m i 4,5 m długości, co przekłada się na 10,4-10,7 m wysięgu, 3,4-3,9 głębokości oraz 12 m wysokości podnoszenia. Minimalne promienie obrotu to 2,7-3 m (bez chwytaka – z chwytakiem HCE). Szerokość maszyny (podwozia) wynosi 2750 mm, wysokość całkowita 3245 mm (kabina podnosi się na 2,5 m), natomiast prześwit to 353 mm.

Wyposażenie standardowe

W wyposażeniu standardowym znajdziemy takie pozycje jak trzy tryby pracy z możliwością regulacji przepływu oleju w układach, zarządzanie mocą, hydrauliczny wentylator, dwudzielną szybę czołową jak w koparce – z możliwością otwierania z dzielonymi wycieraczkami, radio, schowek termiczny, przetwornicę DC 24-12 V, okno dachowe, osłony przeciwsłoneczne, kierownicę (sterowanie z dżojstika jest opcjonalne), automatyczną klimatyzację, wspomaganie rozruchu w niskich temperaturach, pneumatyczny fotel, ROPS kabiny (opcjonalnie FOPS/FOH poziomu 2 z dodatkowymi osłonami), stalowe błotniki wszystkich kół, ekran 8″ komputera oraz 10″ do kamery, zamki hydrauliczne na ramieniu oraz wysięgniku, pakiet oświetlenia LED (tył i przód), pompkę do tankowania, dodatkowe linie hydrauliczne zarówno jednostronnego działania jak i dwustronnego działania, tempomat czy system telematyki Hi-Mate.

Wnętrze kabiny zapożyczonej z większych serii koparek, fot. Hyundai

Oczywiście pozycji, tych bardziej oczywistych jak sygnały alarmowe, światła ostrzegawcze, barierki jest o wiele więcej. Natomiast trzeba przyznać, iż maszyna jest skonfigurowana dość bogato już w bazowej wersji. O czym warto wspomnieć, a co wymaga dopłaty, to np. system kamer 360 stopni z funkcją rozpoznawania obiektów oraz przeszkód, hydrauliczne szybkozłącze, fabryczne osłony siłowników czy hamulec funkcji automatycznego kopania.

Hyundai na tle konkurencji

W tym miejscu warto się zastanowić, czy na rynku jest miejsce dla kolejnej maszyny przeładunkowej. Lub raczej czy rynek będzie w stanie wchłonąć kolejną markę, a ta zaś czy będzie się wyróżniać czymś, co przyciągnie do niej klientów.

Nie ma co ukrywać, iż tort nie bardzo chce rosnąć, a czekających na swój kawałek jest coraz więcej. Chętni do podziału są Chińczycy, którzy niemalże co roku pokazują nowości i kolejne modele. Sporo do powiedzenia mają także europejscy gracze, gdzie mocną stroną jest możliwość personalizacji maszyn wedle potrzeb. Również grube ryby jak Caterpillar czy Liebherr nie próżnują, choć tutaj problemem może okazać się cena, zwłaszcza w trudnych czasach.

Pewną szansą będzie chwilowe wypadnięcie z gry Atlasa, który przeżywa aktualnie swój czarny scenariusz. W takich realiach, nie można pozwolić sobie na potknięcie, bowiem może ono kosztować wszystko – odbicie się od drzwi i nie tyle co wypadnięcie z rynku w danym segmencie, co w ogóle niezawitanie do grona graczy. Hyundai ma póki co bardzo mocną kartę z atrakcyjną bogatą konfiguracją i solidnymi podzespołami, sęk w tym, iż jest to póki co jedna karta.

Idź do oryginalnego materiału