Jedno zaniechanie – milionowe straty. Weterynaria bije na alarm w sprawie chorób zwierząt

16 godzin temu

Cisza bywa najgorszym możliwym scenariuszem w gospodarstwie. Gdy pojawiają się niepokojące objawy u zwierząt, każda godzina zwłoki może uruchomić lawinę konsekwencji – od zagrożenia dla całej produkcji po odpowiedzialność karną. Inspekcja Weterynaryjna przypomina hodowcom oraz wszystkim osobom pracującym w gospodarstwach o bezwzględnym obowiązku natychmiastowego zgłaszania podejrzeń chorób zakaźnych.

Jedno zaniechanie – milionowe straty. Weterynaria bije na alarm w sprawie chorób zwierząt

To nie jest apel „na wszelki wypadek”. To twardy wymóg prawa, potwierdzony przez Główny Lekarz Weterynarii. Dotyczy nie tylko właścicieli stad, ale również pracowników, kierowników ferm i lekarzy weterynarii sprawujących opiekę nad zwierzętami.

Obowiązek, który chroni – albo kosztuje bardzo drogo

Zgłoszenie podejrzenia choroby powinno trafić niezwłocznie do Inspekcji Weterynaryjnej, lekarza weterynarii albo – alternatywnie – do wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Brak reakcji w sytuacji nietypowych zachowań zwierząt lub objawów chorobowych to nie tylko zagrożenie biologiczne, ale także realne ryzyko:

  • utraty prawa do odszkodowania za zwierzęta padłe lub zabite,
  • postępowania karnego – z karą grzywny, ograniczenia wolności, a choćby aresztu.

Przykład z ostatnich dni: sprawa, którą bada prokuratura

Skutki opóźnienia w zgłoszeniu pokazała sprawa z przełomu grudnia i stycznia. Do Prokuratura Rejonowa w Żaganiu trafiło zawiadomienie dotyczące drobiu pochodzącego z fermy w województwie lubuskim, gdzie utrzymywano ponad 960 tys. sztuk ptaków.

26 grudnia 2025 r. drób został przebadany, otrzymał świadectwo zdrowia i trafił do ubojni w województwie mazowieckim. Dwa dni później na fermie pojawiły się objawy choroby. Mimo to w tym samym dniu nie zgłoszono podejrzenia choroby zakaźnej do powiatowego lekarza weterynarii. Informacja trafiła do służb dopiero 29 grudnia – od kierownika fermy.

To wystarczyło, by uruchomić pełną procedurę kryzysową.

HPAI potwierdzone. Mięso zatrzymane i zutylizowane

Po zgłoszeniu wdrożono działania wynikające z unijnych przepisów, w tym dochodzenie epidemiologiczne. Mięso z uboju natychmiast zatrzymano i odizolowano. Badania laboratoryjne potwierdziły obecność wirusa wysoce zjadliwej grypy ptaków HPAI (H5N1). Całość została – pod urzędowym nadzorem – zutylizowana w uprawnionym zakładzie.

Równie rygorystycznym procedurom poddano samą ubojnię: czyszczenie, mycie, dezynfekcję oraz działania zapobiegające zanieczyszczeniom krzyżowym.

Konsekwencje także zawodowe

Na tym nie koniec. Powiatowy Lekarz Weterynarii skierował zawiadomienie nie tylko do prokuratury, ale również do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej. Sprawa dotyczy możliwych naruszeń zasad wykonywania zawodu lekarza weterynarii.

Wroński podsumowuje 2025 rok: Ceny jak sprzed 20 lat, koszty rekordowe

Wniosek dla hodowców jest jeden

W produkcji zwierzęcej nie ma miejsca na „poczekajmy do jutra”. Wczesne zgłoszenie podejrzenia choroby nie jest donosem ani porażką – jest jedyną realną ochroną stada, rynku i samego hodowcy. Jedna decyzja może zdecydować o tym, czy gospodarstwo wyjdzie z kryzysu z odszkodowaniem, czy z prokuratorem i wielomilionowymi stratami.

Idź do oryginalnego materiału