Armenia wykonuje kolejny wyraźny ruch w stronę Unii Europejskiej. Premier Nikol Paszynian zapowiedział, iż jego kraj rozpocznie proces przygotowywania formalnego wniosku o członkostwo w UE. Bruksela nie ukrywa, iż relacje z Erywaniem są dziś bliższe niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie cały proces może oznaczać poważne napięcia w relacjach Armenii z Rosją i Eurazjatycką Unią Gospodarczą.
Kolejne państwo chce wejść do UE. To może oznaczać poważny konflikt z RosjąDo wejścia Armenii do Unii Europejskiej przez cały czas jednak daleka droga. Samo złożenie wniosku nie oznacza automatycznie ani statusu kraju kandydującego, ani rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych. Jest natomiast politycznym sygnałem, iż Erywań coraz mocniej redefiniuje kierunek swojej polityki zagranicznej.
Armenia chce oficjalnie zapukać do drzwi UE
24 sierpnia premier Nikol Paszynian poinformował, iż rząd Armenii zamierza rozpocząć procedurę prowadzącą do złożenia oficjalnego wniosku o członkostwo w Unii Europejskiej.
To istotny krok, ponieważ do tej pory Armenia rozwijała relacje z Brukselą, ale formalnego wniosku akcesyjnego jeszcze nie złożyła.
Komisja Europejska podkreśla, iż dopiero taki dokument otwiera drogę do dalszych etapów procedury. Rzecznik KE już wcześniej mówił, iż Armenia jest dziś bliżej Unii Europejskiej niż kiedykolwiek wcześniej, ale przypominał jednocześnie, iż unijny proces rozszerzenia opiera się na spełnianiu konkretnych kryteriów.
Bruksela i Erywań gwałtownie zacieśniają współpracę
Zmiana kierunku Armenii nie nastąpiła nagle. W ostatnich miesiącach kontakty tego kraju z Unią Europejską wyraźnie przyspieszyły.
W lipcu w Erywaniu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos spotkały się z premierem Paszynianem. Bruksela deklarowała wtedy dalsze wsparcie dla Armenii w zakresie odporności gospodarczej, handlu, połączeń infrastrukturalnych i reform.
Jeszcze wcześniej Armenia przyjęła ustawę dotyczącą rozpoczęcia procesu integracji z Unią Europejską. Prowadzony jest również dialog dotyczący liberalizacji wizowej.
UE daje Armenii konkretne pieniądze
Zbliżenie z Brukselą ma również wymiar finansowy.
Unijny Plan na rzecz Odporności i Wzrostu dla Armenii obejmuje 270 mln euro. Z tej kwoty 200 mln euro ma trafić do kraju w formie grantów, natomiast 70 mln euro w formie preferencyjnego finansowania.
Dodatkowo w czerwcu Komisja Europejska przekazała Armenii 34 mln euro szybkiego wsparcia, które miało łagodzić skutki rosyjskich ograniczeń handlowych uderzających w armeński sektor prywatny.
To pokazuje, iż relacje Erywania z Brukselą wychodzą już daleko poza polityczne deklaracje.
Problemem pozostają relacje z Rosją
Dążenie Armenii do zacieśnienia stosunków z UE może mieć jednak poważne konsekwencje geopolityczne.
Armenia przez cały czas jest członkiem Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, do której należą również Rosja, Białoruś, Kazachstan i Kirgistan. Władze w Erywaniu coraz częściej krytykują jednak funkcjonowanie tego ugrupowania.
Paszynian wskazywał m.in., iż rosyjskie ograniczenia wobec eksportu armeńskich produktów są sprzeczne z zasadami eurazjatyckiego wspólnego rynku. Jego zdaniem sytuacja ta świadczy o kryzysie wewnątrz EUG.
Rosja chce referendum
Moskwa oraz pozostali partnerzy Armenii z Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej coraz mocniej naciskają, aby Erywań jasno określił swoją przyszłość.
Przywódcy Rosji, Białorusi, Kazachstanu i Kirgistanu wezwali Armenię do przeprowadzenia referendum, w którym obywatele mieliby zdecydować, czy kraj powinien pozostać w EUG, czy skierować się w stronę członkostwa w Unii Europejskiej.
Rosyjskie władze oczekują decyzji w tej sprawie jeszcze przed końcem 2026 roku. Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Galuzin ostrzegał, iż brak reakcji Erywania może zostać uwzględniony przy podejmowaniu dalszych decyzji przez państwa EUG.
Paszynian: referendum dopiero po formalnym wniosku
Sam premier Armenii nie odrzuca referendum. Uważa jednak, iż w tej chwili byłoby ono przedwczesne.
Paszynian zapowiedział, iż głosowanie mogłoby zostać przeprowadzone dopiero po złożeniu przez Armenię formalnego wniosku o członkostwo w UE. Jego zdaniem wcześniej nie istnieje jeszcze konkretny przedmiot, który można byłoby poddać pod decyzję obywateli.
Oznacza to, iż najbliższym kluczowym krokiem będzie nie referendum, ale przygotowanie oficjalnej aplikacji do Unii Europejskiej.
Członkostwo w UE to przez cały czas długa procedura
Nawet jeżeli Armenia złoży wniosek, nie oznacza to szybkiego wejścia do Wspólnoty.
Po otrzymaniu aplikacji państwa członkowskie UE muszą zdecydować o dalszym postępowaniu. Dopiero później możliwe jest przyznanie statusu kraju kandydującego i – po spełnieniu odpowiednich warunków – rozpoczęcie negocjacji.
Obecnie status państw kandydujących mają m.in. Albania, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Gruzja, Macedonia Północna, Mołdawia, Serbia, Turcja oraz Ukraina.
Dla Armenii samo rozpoczęcie formalnej procedury byłoby jednak zmianą o znaczeniu historycznym. Jeszcze przez lata kraj był postrzegany przede wszystkim jako bliski partner Rosji na Kaukazie Południowym.
Dziś Erywań coraz wyraźniej szuka alternatywy. Jeżeli zapowiedź Paszyniana zostanie zrealizowana, Armenia może stać się kolejnym państwem, które oficjalnie rozpocznie starania o wejście do Unii Europejskiej.

3 godzin temu















![Była bezradna. Tak Chwalińska pożegnała się z turniejem [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a8fb9e4b79476_89579572.jpg)
