Ma 65 lat, sam obrabia 280 hektarów i nie bierze dotacji! „Liczy się termin, nie wymówki”

4 godzin temu

Ma 280 hektarów, nowoczesny park maszynowy, nie zatrudnia pracowników i nie bierze dotacji unijnych. Rolnik z województwa lubuskiego od ponad czterech dekad prowadzi gospodarstwo według własnych zasad. Kluczem do sukcesu są dla niego terminowość, odpowiednio dobrane maszyny i konsekwencja w podejmowaniu decyzji.

280 hektarów i praca praktycznie w pojedynkę

W niewielkiej miejscowości w gminie Bledzew w województwie lubuskim znajduje się gospodarstwo specjalizujące się wyłącznie w produkcji roślinnej. Uprawiane są przede wszystkim pszenica konsumpcyjna, rzepak, pszenżyto oraz rośliny bobowate, które wpisują się w wymagania zazielenienia. Łącznie gospodarstwo obejmuje około 280 hektarów gruntów ornych.

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, iż niemal wszystkie prace wykonuje jedna osoba. Pomoc pojawia się adekwatnie wyłącznie podczas żniw, gdy potrzebni są kierowcy do transportu ziarna oraz operator ładowarki.

„Lubię to. Dla mnie to jest pasja. Mam satysfakcję, jak mi się coś udaje.”

Zróżnicowane gleby i wysokie oczekiwania wobec plonów

Warunki glebowe w gospodarstwie nie należą do najłatwiejszych. Dominują gleby od III do VI klasy bonitacyjnej, często bardzo mozaikowate i położone na pagórkowatym terenie. Mimo to właściciel od lat osiąga wysokie wyniki produkcyjne.

W sprzyjających sezonach rzepak daje około 4 t/ha, natomiast pszenica konsumpcyjna średnio około 8 t/ha, a na najlepszych stanowiskach potencjał przekracza choćby 10 t/ha. Jednocześnie rolnik podkreśla, iż wszystko zależy od przebiegu pogody, szczególnie opadów w kluczowych momentach wegetacji.

„Jak w tym tygodniu spadnie deszcz, to jesteśmy uratowani. Jak nie, to będzie kicha.”

Terminowość ważniejsza niż wielkość gospodarstwa

Zdaniem gospodarza sukces w produkcji roślinnej nie wynika wyłącznie z wysokich nakładów, ale przede wszystkim z odpowiedniego wyczucia momentu wykonywania zabiegów.

Największy nacisk kładzie na termin siewu, ochronę fungicydową oraz precyzyjne wykonywanie zabiegów regulujących łan. Tam, gdzie warunki glebowe są słabsze, dawki środków ochrony roślin są odpowiednio ograniczane, natomiast na najlepszych stanowiskach intensywność technologii jest większa.

„Nie można opóźnić siewu. Ja zawsze sieję wcześniej. Trzeba trafić w fazę.”

Duże maszyny pozwalają pracować samemu

Choć gospodarstwo prowadzone jest praktycznie jednoosobowo, jego park maszynowy nie odbiega od wyposażenia znacznie większych przedsiębiorstw rolnych.

Do dyspozycji są m.in.:

  • ciągnik o mocy 410 KM,
  • siewnik o szerokości 6 m,
  • talerzówka 8 m,
  • nowoczesny opryskiwacz o pojemności 6000 litrów,
  • kombajn rotorowy.

Tak dobrany sprzęt pozwala bardzo gwałtownie wykonywać wszystkie zabiegi agrotechniczne, co – zdaniem właściciela – ma dziś najważniejsze znaczenie.

„Mam tak duży sprzęt, iż spokojnie byłbym w stanie obrobić choćby 400 hektarów sam.”

Nie bierze dotacji – wszystko kupione za własne pieniądze

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów prowadzenia gospodarstwa jest sposób finansowania inwestycji.

Rolnik podkreśla, iż od wielu lat nie korzysta ani z kredytów, ani nie bierze dotacji unijnych. Wszystkie maszyny kupowane są za gotówkę, a wcześniej sukcesywnie wykupowana była również ziemia.

Jak zaznacza, jest to jego świadomy wybór.

„Nie dostałem żadnych unijnych dotacji. Kupuję za własną gotówkę i tak chcę pracować.”

Inspiracje przywiezione ze Szwecji

W latach dziewięćdziesiątych właściciel gospodarstwa pracował również w Szwecji. To właśnie tam po raz pierwszy zetknął się z nowoczesnym sprzętem rolniczym, który w tamtym czasie znacznie wyprzedzał rozwiązania stosowane w Polsce.

To doświadczenie wpłynęło później na decyzje zakupowe oraz sposób organizacji pracy w gospodarstwie.

Nowoczesny sprzęt miał przede wszystkim umożliwiać wykonywanie wszystkich prac we adekwatnym terminie, bez zbędnych przestojów.

Nowoczesny opryskiwacz jako inwestycja w precyzję

Jedną z ostatnich inwestycji był nowy opryskiwacz wyposażony w rozbudowaną elektronikę, automatyczne prowadzenie belki, system kamer oraz możliwość zmiany parametrów oprysku bez konieczności opuszczania kabiny.

Dzięki temu operator może gwałtownie dostosować wielkość kropli do wykonywanego zabiegu, a komputer automatycznie kontroluje pracę maszyny.

Rozwiązanie to pozwala zwiększyć precyzję aplikacji oraz ograniczyć czas potrzebny na wykonywanie zabiegów ochrony roślin.

„Ja nie muszę wychodzić i przekładać dysz. Wszystko ustawiam z komputera w ciągniku.”

Pasja silniejsza od wieku

Choć właściciel gospodarstwa osiągnął już wiek emerytalny, nie zamierza rezygnować z pracy. Jak sam przyznaje, rolnictwo jest dla niego czymś znacznie więcej niż tylko źródłem dochodu.

Przez ponad 46 lat konsekwentnie rozwijał swoje gospodarstwo, inwestując w ziemię, maszyny i technologie. Dziś uważa, iż największą wartością jest możliwość dalszego prowadzenia gospodarstwa według własnych zasad.

„Ja już nie robię tylko dla pieniędzy. Największą satysfakcję daje mi to, iż wszystko działa tak, jak powinno.”

Idź do oryginalnego materiału