Polacy już szykują opał na zimę. Drewno kosztuje choćby 800 zł

6 godzin temu

Do zimy jeszcze kilka miesięcy, ale część gospodarstw już teraz robi zapasy opału. Powód jest prosty: po kosztownym poprzednim sezonie grzewczym wiele osób nie chce czekać na jesienne zakupy i ewentualny wzrost cen. W sierpniu za suche drewno liściaste w prywatnych składach trzeba zapłacić choćby 800 zł za metr przestrzenny. Znacznie taniej może być w nadleśnictwach, ale wtedy dochodzą transport, cięcie i przygotowanie opału.

Polacy już szykują opał na zimę. Drewno kosztuje choćby 800 zł FOT: wygenerowane przez AI

Sierpień to dla wielu właścicieli domów moment, w którym zaczyna się kompletowanie zapasów na sezon grzewczy. Zakup drewna z wyprzedzeniem daje nie tylko większy wybór, ale pozwala również odpowiednio wcześniej przygotować i dosuszyć opał. Różnice cenowe są jednak bardzo duże i zależą przede wszystkim od gatunku drewna, jego wilgotności, sposobu przygotowania oraz miejsca zakupu.

Nawet 800 zł za metr drewna

Najwygodniejszym rozwiązaniem jest zakup gotowego, suchego i pociętego drewna w prywatnym składzie opału. Za tę wygodę trzeba jednak sporo zapłacić.

W sierpniu 2026 roku sosna kosztuje przeciętnie około 250–300 zł za metr przestrzenny.

Znacznie droższe jest drewno liściaste o wysokiej wartości opałowej. Za dąb, buk, jesion czy grab prywatni sprzedawcy żądają w tej chwili najczęściej od około 550 do choćby 800 zł za metr przestrzenny.

W tej cenie klient otrzymuje zwykle drewno już pocięte i przygotowane do spalania, a niekiedy również z dowozem.

W nadleśnictwie znacznie taniej

Osoby, które chcą ograniczyć koszty, mogą szukać drewna bezpośrednio w Lasach Państwowych.

Ceny detaliczne są tam ustalane indywidualnie przez poszczególne nadleśnictwa. Wpływ mają na nie m.in. gatunek drewna, jego sortyment, koszty pozyskania oraz lokalny popyt.

Przykładowo w Nadleśnictwie Lębork ceny wynoszą:

  • buk i grab – 239,85 zł za mł,
  • wiąz, jesion i akacja – 227,55 zł za mł,
  • dąb, brzoza, klon, jawor i czereśnia – 209,10 zł za mł,
  • pozostałe gatunki liściaste i drewno iglaste – 172,20 zł za mł.

Na pierwszy rzut oka różnica wobec prywatnych składów może być ogromna. Trzeba jednak pamiętać, iż zakup w nadleśnictwie oznacza często konieczność samodzielnego zorganizowania transportu, pocięcia drewna i przygotowania go do sezonu grzewczego.

Najtańsze drewno? Samowyrób

Jeszcze mniej może kosztować tzw. samowyrób.

W tym przypadku klient, po wcześniejszym uzgodnieniu zasad z leśniczym, sam pozyskuje i przygotowuje wskazane drewno. Dopiero później jest ono mierzone i sprzedawane.

To rozwiązanie dla osób, które dysponują odpowiednimi narzędziami, czasem i doświadczeniem. Niska cena oznacza bowiem konieczność wykonania znacznej części pracy własnymi siłami.

Dla gospodarstwa posiadającego pilarkę, przyczepę i możliwość transportu może to być jednak jeden z najtańszych sposobów zabezpieczenia opału na zimę.

Uwaga: metr przestrzenny to nie metr sześcienny

Porównując ceny, łatwo popełnić błąd.

Prywatne składy bardzo często sprzedają drewno w metrach przestrzennych, czyli licząc objętość ułożonych kawałków wraz z wolnymi przestrzeniami pomiędzy nimi.

W cennikach nadleśnictw można natomiast spotkać rozliczenia odnoszące się do metrów sześciennych drewna, dlatego prostego porównania ceny 1:1 nie zawsze można dokonać.

Przed zakupem warto więc dokładnie sprawdzić, za jaką jednostkę podano cenę i w jakiej formie otrzymamy opał.

Drewno średnio po 308 zł

Jak wynika z danych dotyczących sprzedaży Lasów Państwowych, w poprzednim kwartale średnia cena sprzedanego drewna wyniosła około 308 zł za metr sześcienny.

Było to o 9,2 proc. więcej niż rok wcześniej, ale jednocześnie o około 0,2 proc. mniej niż w pierwszym kwartale 2026 roku.

Nie oznacza to jednak, iż za taką cenę można kupić każde drewno opałowe. Jest to wartość średnia dla sprzedawanego surowca o różnych parametrach i przeznaczeniu, a nie jednolity cennik dla klientów detalicznych.

Kupować teraz czy czekać do jesieni?

Dla wielu gospodarstw decyzja zapada już teraz. Zakup w sierpniu daje więcej czasu w przygotowanie drewna, zorganizowanie transportu i uzupełnienie zapasów przed rozpoczęciem sezonu grzewczego.

Największa różnica pojawia się pomiędzy gotowym drewnem ze składu a surowcem kupowanym w nadleśnictwie. Pierwsze rozwiązanie jest wygodniejsze, ale zdecydowanie droższe. Drugie może pozwolić oszczędzić kilkaset złotych na jednostce opału, jednak wymaga dodatkowej pracy.

Jedno jest pewne: osoby, które chcą ogrzewać dom drewnem, już teraz zaczynają liczyć koszty. Przy cenach dochodzących do 800 zł za metr przestrzenny decyzja o miejscu zakupu może oznaczać bardzo dużą różnicę w zimowym budżecie.

Skup nie zapłacił? KOWR przyjmuje wnioski o rekompensaty
Idź do oryginalnego materiału