Wyczyniec polny staje się jednym z najpoważniejszych zagrożeń w uprawie zbóż ozimych. Dynamiczne rozprzestrzenianie się tego gatunku wymaga od plantatorów nowych narzędzi oraz kompleksowego podejścia do jego zwalczania.
Wczesny termin siewu zbóż ozimych i długa, ciepła jesień tworzą korzystne warunki do rozwoju wyczyńca polnego. Fot. M. PiśnyWyczyniec polny coraz częściej pojawia się w Polsce
Jeszcze kilka lat temu wyczyniec polny był kojarzony głównie z północną (Żuławy Wiślane, Warmia i Mazury) oraz południowo- zachodnią częścią Polski (Dolny Śląsk i Opolszczyzna). Coraz częściej można go jednak zaobserwować w innych regionach kraju – na Lubelszczyźnie i w Wielkopolsce. Ekspansja tego gatunku postępuje coraz szybciej, jednak zagrożenie jest często początkowo niezauważalne lub marginalizowane.
Obecność wyczyńca polnego rozpoczyna się od pojedynczych kęp występujących na obrzeżach pola, uwrociach lub w obniżeniach terenu – i to właśnie ten moment jest najważniejszy w walce. Dlaczego? Ponieważ o ile kilka roślin zostanie przez nas zlekceważonych i wyda nasiona, to po kilku sezonach problem może już nie dotyczyć małego obszaru pola, ale całej plantacji. Tym samym bądźmy czujni i miejmy świadomość, iż zagrożenie czyha za rogiem, a w tym przypadku pewnie za miedzą.
Wyczyniec polny – występowanie i warunki rozwoju
Wyczyniec polny (Alopecurus myosuroides) jest jednorocznym gatunkiem z rodziny wiechlinowatych. Bardzo dobrze adaptuje się do intensywnej technologii uprawy zbóż ozimych. Większość roślin wschodzi w okresie jesiennym – często razem z wysiewaną pszenicą, jęczmieniem czy pszenżytem. Chwast gwałtownie się ukorzenia, dobrze zimuje, a wiosną gwałtownie wznawia wegetację, przechodząc w kolejne fazy rozwojowe. Korzysta przy tym z tego samego nawożenia i warunków siedliskowych, które zostały przygotowane starannie dla zbóż.
Wyczyniec polny preferuje gleby zwięzłe, gliniaste, zasobne i okresowo wilgotne. Często pojawia się w pierwszej kolejności we wspomnianych obniżeniach terenu oraz na stanowiskach o nieuregulowanych stosunkach wodnych (niedrożna melioracja i wysoka suma opadów atmosferycznych). Nie oznacza to jednak, iż na lżejszej glebie nie znajdziemy żadnego okazu.
Jak rozpoznać wyczyńca polnego?
Wykształcony wyczyniec polny jest stosunkowo łatwy do rozpoznania. Późną wiosną tworzy wąski, zwarty i lekko zwężający się kwiatostan – kłosokształtną wiechę zwaną „lisim ogonem”. Problem polega na tym, iż w tej fazie jest już zdecydowanie za późno na skuteczny zabieg herbicydowy na plantacji. Tym samym lustracji nie należy rozpoczynać w maju, ale już jesienią, po wschodach zbóż lub choćby po kilku dniach od siewu.
Młode siewki można pomylić najczęściej z miotłą zbożową czy życicami, które również w ostatnim czasie stają się dużym zagrożeniem na wielu plantacjach. We wczesnych fazach rozwojowych liście wyczyńca polnego są płaskie, wąskie, wyraźnie żeberkowane. Dolne pochwy liściowe mogą być czerwonawo lub purpurowo zabarwione i – co szczególnie ważne – pozbawione uszek liściowych. Posiadają natomiast dość długi i ząbkowany języczek liściowy.
Młode rośliny wyczyńca polnego bywają często mylone z innymi chwastami jednoliściennymi. Fot. M. PiśnyLustracja polowa i poszukiwanie potencjalnego zagrożenia powinno objąć cały obszar plantacji. Największej uwagi wymagają przede wszystkim wspomniane już:
- uwrocia,
- miedze,
- drogi przejazdowe,
- wilgotniejsze fragmenty pola,
- miejsca, w których w poprzednich latach widzieliśmy pojedyncze kępy.
Wnioski i obserwacje warto udokumentować, wykonując zdjęcia lub notatki w telefonie. W późniejszym okresie – a choćby w kolejnych sezonach – będziemy mogli sprawdzić rozwój i ekspansję wyczyńca polnego i ocenić skuteczność wykonanych zabiegów herbicydowych.
Co sprzyja rozwojowi wyczyńca polnego?
Wyczyniec polny „uwielbia” uproszczenia, zarówno te uprawowe, jak i płodozmianowe. Największe ryzyko jego intensywnego rozwoju występuje w zmianowaniu zdominowanym przez zboża ozime i rzepak. Wniosek? Przy obecnej – nieprawidłowej z punktu dobrej praktyki rolniczej – strukturze zasiewów zagrożone są setki tysięcy, a choćby miliony hektarów pól uprawnych. Wysiewając rokrocznie gatunki ozime, często w podobnym terminie i przy podobnej technologii uprawy, tworzymy wyczyńcowi polnemu niemal idealne warunki do powtarzania cyklu rozwojowego w kolejnych sezonach.
Wspomniane uproszczenia uprawowe są drugim czynnikiem sprzyjającym rozwojowi wyczyńca polnego. Niedbale wykonywane zabiegi na jednakową głębokość potęgują jego wschody, ponieważ nasiona kiełkują głównie z wierzchniej warstwy gleby. Po przygotowaniu stanowiska i wysianiu zbóż ozimych kolejne pokolenia wschodzą i rozwijają się wraz z rośliną uprawną.
Należy jednak zaznaczyć, iż nie każdy system bezorkowy prowadzi do kompensacji wyczyńca polnego. Problem zaczyna się bowiem w momencie połączenia kilku niekorzystnych czynników, takich jak płytka uprawa, „krótki” płodozmian i bardzo wczesny siew. Największe zagrożenie niesie jednak brak rotacji substancji czynnych herbicydów, który powoduje ryzyko uodparniania się chwastów. W powyższym układzie wyczyniec polny ma idealne warunki do rozwoju.
Jak zwalczać wyczyńca polnego po żniwach?
Strategię walki z wyczyńcem polnym należy rozpocząć po zbiorze przedplonu, a przed siewem rośliny następczej. Szczególnie ważna jest w tym czasie uprawa pożniwna, a raczej kompleksowy zespół tego typu zabiegów. Co ważne, świeżo osypanych nasion nie należy od razu mieszać głęboko z glebą. Najlepiej przykryć je możliwie płytko, stwarzając odpowiednie warunki do kiełkowania. Delikatna i równomierna uprawka z użyciem agregatu talerzowego czy brony mulczowej pobudzi pierwszą pulę nasion do wschodów. Siewki zniszczymy w kolejnym zabiegu.
Na skuteczną uprawę pożniwną nie ma jednak jednego prostego scenariusza. Największy wpływ na powodzenie mechanicznej walki ma bowiem przebieg pogody i warunki wilgotnościowe. W glebie przesuszonej nie wywołamy oczekiwanych wschodów wyczyńca polnego. Tym samym należy reagować na warunki, monitorując plantację i prognozę pogody. Czasami lepiej poczekać na opad deszczu, niż bez efektu mieszać rolę.
Brak skutecznej ochrony herbicydowej jesienią sprawia, iż wyczyniec polny wiosną jest silnie rozkrzewionym i dobrze ukorzenionym chwastem. Fot. M. PiśnyCzy orka pomaga zwalczać wyczyńca polnego?
Orka może być ważnym elementem uprawy ograniczającym rozwój wyczyńca polnego. Prawidłowe odwrócenie i wymieszanie roli pozwala umieścić nasiona w głębszych warstwach gleby, poza strefą intensywnych wschodów. Ten zabieg może przynieść jednak krótkotrwały rezultat.
W przypadku cyklicznie wykonywanej co roku orki zakopane nasiona mogą częściowo powrócić ponownie na powierzchnię gleby. To swego rodzaju – jak mawiał Wiesław Gryn, jeden z polskich pionierów uprawy bezorkowej – kinder niespodzianka czy bomba z opóźnionym zapłonem. Wobec tego na polach o dużej presji wyczyńca polnego lepsze efekty może przynieść tzw. orka rotacyjna. Wykonujemy ją raz na kilka lat, włączając do całego wieloletniego systemu.
Późniejszy siew zbóż ogranicza wyczyńca polnego
Bardzo ważnym elementem w strategii walki z wyczyńcem polnym jest możliwe opóźnienie terminu siewu zbóż ozimych. Dodatkowe dwa, a choćby trzy tygodnie mogą pozwolić na wschody kolejnej puli chwastów i ich mechaniczne zniszczenie.
Oczywiście nie oznacza to, iż w każdym przypadku należy tak postępować. Wpływ na termin siewu mają przecież również czynniki, takie jak:
- region uprawy,
- gatunek,
- rodzaj gleby,
- przebieg pogody.
Na polu silnie zachwaszczonym termin optymalny dla „czystego” stanowiska nie zawsze będzie odpowiedni z punktu widzenia zwalczania wyczyńca polnego, który może wschodzić etapami przez długi czas.
Gęsty łan ogranicza rozwój wyczyńca polnego
Niebagatelne znaczenie w walce z wyczyńcem polnym ma również konkurencyjność łanu. Wyrównane wschody, odpowiednia obsada, prawidłowo dobrana odmiana i brak pustych przestrzeni nie zlikwidują wyczyńca polnego, ale ograniczą jego krzewienie oraz zdolność do wytwarzania nasion.
Przy pojedynczych i pierwszych ogniskach nie należy bać się także manualnego usuwania niepożądanych roślin. o ile obszar jest większy, czasem lepiej podjąć bolesną decyzję i wykosić niewielki fragment, tracąc część plonu, niż pozwolić chwastom wydać nasiona, a kombajnowi rozsiać je po całym polu lub – co gorsza – przewieźć je na kolejne działki.
Płodozmian w walce z wyczyńcem polnym
Siewy roślin jarych przerywają jesienny cykl rozwojowy wyczyńca polnego i dają więcej czasu i możliwości na zniszczenie kolejnych wschodów. „Pomocne” są również rośliny dwuliścienne (słonecznik, bobowate, kukurydza), w których można wykorzystać inne kombinacje herbicydów do zwalczania chwastów jednoliściennych. W tym przypadku należy jednak patrzeć nie tylko na nazwę handlową środka ochrony roślin, ale także na mechanizmy działania zawartych w nim substancji czynnych. o ile w zbożu i w roślinach dwuliściennych stosowane są substancje z tej samej grupy chemicznej, presja selekcyjna przez cały czas pozostaje wysoka.
W zbożach ozimych podstawą powinien być skuteczny zabieg herbicydowy wykonany jesienią – i to w każdej strategii odchwaszczania. Kiełkowanie i rozwój wyczyńca polnego najprościej jest ograniczyć w fazie kiełkowania oraz pierwszych liści. Wiosną, po rozkrzewieniu, chwast jest znacznie trudniejszy do zwalczenia, szczególnie gdy warunki pogodowe nie sprzyjają działaniu herbicydów lub na plantacji istnieje prawdopodobieństwo występowania biotypów odpornych.
Przez wiele lat ważnym komponentem jesiennych programów był flufenacet. Komisja Europejska zakwestionowała jednak jego wykorzystanie i nie przedłużyła zezwolenia. Wobec tego herbicydy zawierające flufanacet mogą być stosowane tylko do 10 grudnia 2026 r. Oznacza to konieczność „przebudowy” programów herbicydowych, a nie prostego zastąpienia jednego produktu drugim.
W zależności od uprawianego gatunku, stopnia zagrożenia oraz etykiety rejestracyjnej wykorzystywane są w tej chwili herbicydy zawierające prosulfokarb, pendimetalinę, chlorotoluron czy diflufenikan. Wśród rozwiązań nalistnych znajdziemy natomiast substancje czynne z grupy inhibitorów ACCazy lub ALS. Przed wykonaniem zabiegu należy każdorazowo sprawdzić aktualną etykietę, ponieważ zakres upraw, terminy i zwalczane gatunki różnią się między poszczególnymi herbicydami.
Zwalczanie wyczyńca polnego jesienią
Wiosenne odchwaszczanie plantacji i walka z wyczyńcem polnym powinny być traktowane przede wszystkim jako korekta herbicydowa, a nie główny, a często jedyny zabieg. O jego efektywności i skuteczności w tym terminie zadecyduje faza rozwojowa i kondycja chwastów, a także ich wrażliwość na substancję czynną. o ile jednak wyczyniec polny mocno się rozkrzewił, przeszedł okres chłodów lub suszy, a zabieg wykonywany jest zbyt późno, margines skuteczności staje się niewielki.
Dla prawidłowego działania herbicydów doglebowych i doglebowo-nalistnych konieczna jest dobrze przygotowana, wyrównana i odpowiednio wilgotna gleba. Fot. M. PiśnyWyczyniec polny odporny na herbicydy
Wyczyniec polny należy do gatunków, u których odporność na substancje czynne herbicydów rozwija się stosunkowo szybko. W Polsce potwierdzono już populacje odporne na inhibitory ACCazy i ALS – opierało się na nich wiele wiosennych programów herbicydowych w zbożach. Co ważne, odporność może obejmować jedną substancję czynną, całą ich grupę, a czasami choćby kilka mechanizmów jednocześnie.
Nie wystarczy więc tylko zmiana nazwy handlowej środka ochrony roślin. Dwa różne herbicydy mogą działać w ten sam sposób i w praktyce wywierać podobną presję selekcyjną. Warto więc zwrócić większą uwagę na mechanizm działania, a nie tylko na opakowanie. Podobnie jest z mieszaninami. Dodanie drugiej substancji czynnej ma znaczenie antyodpornościowe tylko wtedy, gdy ona również skutecznie działa na wyczyńca polnego.
Odporność wyczyńca polnego może być związana ze zmianą miejsca działania substancji czynnej, ale również z jej szybszym metabolizmem w roślinie. Tym samym zwiększanie dawki albo powtarzanie podobnego zabiegu nie zawsze przynosi oczekiwany rezultat. Podejrzenie odporności pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy w prawidłowo opryskanym miejscu, obok wyraźnie uszkodzonych roślin, pozostają zdrowe okazy tego samego gatunku. Takich przypadków nie powinno się pozostawiać bez wyjaśnienia. Warto więc zebrać nasiona i zlecić test odporności.
Niewystarczająca obsada roślin oraz słaba konkurencyjność łanu stwarzają korzystne warunki do rozwoju wyczyńca polnego. Fot. M. PiśnyCzy adiuwant poprawia zwalczanie wyczyńca polnego?
Liście wyczyńca polnego są wąskie i ukierunkowane pionowo, dlatego część cieczy roboczej może łatwo spłynąć lub słabiej pokryć powierzchnię rośliny. Odpowiednio dobrany adiuwant poprawi zwilżenie, zatrzymanie kropli i wnikanie herbicydu nalistnego. W niektórych technologiach jego dodatek jest wręcz wymagany przez etykietę i stanowi część kompletnego zabiegu.
Nie oznacza to jednak, iż każdy adiuwant pasuje do każdego środka. Znaczenie mają:
- formulacja herbicydu,
- typ użytego dodatku,
- jakość wody,
- twardość i pH wody,
- kolejność mieszania,
- warunki pogodowe.
Zbyt agresywna mieszanina może zwiększyć ryzyko uszkodzenia roślin uprawnych, szczególnie gdy są one osłabione albo występują duże wahania temperatury.
Należy pamiętać, iż adiuwant nie przełamie odporności, nie cofnie zbyt późnego terminu aplikacji herbicydu i nie naprawi błędu złego doboru substancji czynnej. Może on „wycisnąć” więcej z prawidłowo zaplanowanego zabiegu, ale nie zastąpi całej kompleksowej strategii.
Wyczyniec polny w Wielkiej Brytanii. Ostrzeżenie dla Polski
W Wielkiej Brytanii wyczyniec polny stał się jednym z najważniejszych i „najdroższych” chwastów na plantacjach zbóż ozimych. W wielu gospodarstwach odporność na substancje czynne herbicydów jest już zjawiskiem powszechnym. Klasyczna „chemia” nie daje już wystarczającej kontroli, dlatego tamtejsze programy opierają się na późniejszym siewie, zwiększonym udziale roślin jarych, rotacyjnej orce, konkurencyjnych typach odmian, herbicydach doglebowych oraz bezwzględnym niszczeniu roślin, które przetrwały.
Najważniejsza lekcja z Wielkiej Brytanii nie dotyczy konkretnego rozwiązania. Pokazuje, iż choćby wysoka skuteczność pojedynczego zabiegu może być niewystarczająca, o ile ocalałe rośliny wydadzą dużą liczbę nasion. Przy wyczyńcu polnym należy patrzeć więc na skuteczność całego programu i na to, co pozostaje na polu pod koniec sezonu.
Pole pszenicy ozimej w Wielkiej Brytanii silnie zachwaszczone wyczyńcem polnym. Fot. B. Ryńska
6 godzin temu















