Ponad 1400 przypadków ASF u dzików. Wirus przez cały czas zagraża chlewniom w całej Polsce

2 godzin temu

Spadek liczby przypadków afrykańskiego pomoru świń u dzików nie oznacza, iż zagrożenie dla gospodarstw minęło. Od początku 2026 roku Inspekcja Weterynaryjna potwierdziła w Polsce 1410 ognisk ASF w populacji dzików. To mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, ale wirus przez cały czas występuje w aż 12 województwach i pozostaje realnym problemem dla producentów trzody chlewnej.

Ponad 1400 przypadków ASF u dzików. Wirus przez cały czas zagraża chlewniom w całej Polsce

Najgroźniejsze jest to, iż ASF nie ogranicza się już do jednego regionu kraju. Zakażone dziki wykrywane są zarówno na północy, zachodzie, jak i wschodzie oraz południowym wschodzie Polski. Tak duże rozproszenie przypadków oznacza, iż hodowcy praktycznie w całym kraju muszą traktować bioasekurację jako podstawowy element ochrony gospodarstwa.

Mniej przypadków niż rok temu, ale problem przez cały czas jest poważny

Aktualny wynik – 1410 ognisk ASF u dzików – jest wyraźnie niższy niż w tym samym okresie 2025 roku. Wówczas liczba potwierdzonych przypadków przekraczała już 2500.

To pozytywny sygnał, ale nie można go odczytywać jako przełomu w walce z chorobą. Wirus przez cały czas krąży w środowisku, a każde nowe zakażenie dzika oznacza kolejne źródło ryzyka dla gospodarstw utrzymujących świnie.

Dane z ostatnich lat pokazują, iż ASF w populacji dzików utrzymuje się w Polsce na wysokim poziomie:

  • w 2025 roku potwierdzono 3429 ognisk ASF;
  • w 2024 roku wykryto 2311 ognisk;
  • w 2023 roku było ich 2686.

Niższa liczba przypadków w 2026 roku może świadczyć o skuteczniejszym wykrywaniu, odstrzale sanitarnym i działaniach bioasekuracyjnych, ale skala problemu przez cały czas pozostaje duża. Ponad 1400 potwierdzonych przypadków w pierwszej części roku pokazuje, iż choroba wciąż jest obecna w środowisku i może rozszerzać zasięg.

Najwięcej zakażonych dzików na zachodzie i północy kraju

Najwięcej ognisk ASF od początku roku potwierdzono w województwie zachodniopomorskim. Tam wykryto 280 przypadków. Bardzo trudna sytuacja utrzymuje się również w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie stwierdzono 273 ogniska, oraz na Podkarpaciu – 233 ogniska.

W kolejnych województwach liczba przypadków wynosi:

  • lubelskie – 163 ogniska;
  • pomorskie – 138;
  • świętokrzyskie – 82;
  • warmińsko-mazurskie – 56;
  • łódzkie – 55;
  • podlaskie – 52;
  • lubuskie – 49;
  • mazowieckie – 26;
  • wielkopolskie – 3.

Zestawienie pokazuje, iż ASF przez cały czas obejmuje znaczną część kraju. Szczególnie niepokojąca jest obecność wirusa w regionach o dużym znaczeniu dla produkcji trzody chlewnej oraz w województwach, gdzie choroba pojawiała się wcześniej rzadziej.

Jedno ognisko w chlewni może oznaczać likwidację całej produkcji

Dla hodowców świń najważniejsze jest to, iż ASF przez cały czas może przedostać się z populacji dzików do gospodarstw. W 2025 roku potwierdzono 18 ognisk ASF w stadach świń, co pokazało, iż choćby dobrze znane zasady ochrony nie zawsze wystarczają, gdy bioasekuracja zawodzi choćby w jednym punkcie.

W 2026 roku Inspekcja Weterynaryjna potwierdziła już pierwsze ognisko ASF u świń w dużym gospodarstwie, w którym utrzymywano 23 217 zwierząt. Taki przypadek pokazuje skalę ryzyka. Wystąpienie choroby w fermie oznacza nie tylko straty dla właściciela stada, ale również konsekwencje dla zakładów mięsnych, transportu, lokalnych dostawców pasz i całego rynku trzody w regionie.

W przypadku ASF nie ma leczenia ani szczepionki stosowanej powszechnie w praktyce produkcyjnej. Po potwierdzeniu ogniska konieczna jest likwidacja świń w gospodarstwie oraz wdrożenie stref ograniczeń.

Dzik pozostaje głównym rezerwuarem wirusa

Największym problemem pozostaje utrzymująca się obecność ASF w populacji dzików. To właśnie dziki są naturalnym rezerwuarem wirusa i mogą przenosić go na kolejne obszary.

Zakażenie może rozprzestrzeniać się poprzez kontakt z padłymi dzikami, skażoną glebę, sprzęt, pojazdy, obuwie, odzież, paszę lub ściółkę. Dlatego zagrożenie dla gospodarstwa nie kończy się na ogrodzeniu chlewni. Ryzyko może pojawić się również podczas prac polowych, transportu, polowania, zbioru płodów rolnych czy kontaktu z osobami odwiedzającymi gospodarstwo.

Specjaliści od lat wskazują, iż ograniczenie populacji dzików może zmniejszyć presję wirusa w środowisku. Nie jest to jednak jedyne rozwiązanie. najważniejsze znaczenie ma także szybkie zgłaszanie padłych dzików, sprawne badania laboratoryjne, adekwatna utylizacja tusz oraz ścisła kooperacja między hodowcami, myśliwymi i służbami weterynaryjnymi.

Bioasekuracja przez cały czas jest najważniejszą ochroną gospodarstwa

Przy tak dużej liczbie ognisk u dzików hodowcy nie mogą pozwolić sobie na rutynę. choćby pojedyncze zaniedbanie może stworzyć drogę dla wirusa do chlewni.

Podstawowe zasady pozostają niezmienne: ograniczenie dostępu osób postronnych do budynków, stosowanie odzieży i obuwia ochronnego, dezynfekcja pojazdów oraz sprzętu, zabezpieczenie pasz i ściółki przed dostępem zwierząt wolno żyjących, a także regularna kontrola ogrodzeń i miejsc wjazdu do gospodarstwa.

Szczególna ostrożność potrzebna jest w okresie intensywnych prac polowych. Maszyny poruszające się między działkami, transport słomy, zbiór zielonek czy prace przy lesie i nieużytkach mogą zwiększać ryzyko kontaktu z zakażonym materiałem biologicznym.

Pogoda oszaleje: z 39°C do 17°C w kilka dni

ASF pozostaje jednym z największych zagrożeń dla rynku trzody

Niższa liczba przypadków ASF u dzików niż przed rokiem daje pewną nadzieję, ale nie zmienia podstawowego faktu: wirus przez cały czas występuje w wielu częściach Polski i może w każdej chwili zagrozić hodowli świń.

Dla producentów trzody sytuacja oznacza konieczność utrzymania pełnej dyscypliny bioasekuracyjnej. Dla służb weterynaryjnych – dalsze monitorowanie populacji dzików, szybkie reagowanie na nowe przypadki i utrzymywanie stref ochronnych tam, gdzie ryzyko jest najwyższe.

1410 ognisk ASF od początku 2026 roku to mniej niż rok wcześniej, ale wciąż zdecydowanie za dużo, by mówić o opanowaniu choroby. W najbliższych miesiącach najważniejsze będzie to, czy liczba zakażeń zacznie dalej spadać, czy wirus ponownie zwiększy aktywność w kolejnych regionach kraju.

Idź do oryginalnego materiału