Posadzili pomidory w gruncie

9 godzin temu
Zdjęcie: Posadzili pomidory w gruncie


Jeszcze kilka lat temu na Opolszczyźnie pomidory nie były uprawiane na większym areale w gruncie. Od trzech lat to się zmienia, zwłaszcza w powiatach: oleskim i kluczborskim. Dziś plantatorzy w tej uprawie mogą się porównywać z włoskimi rolnikami.

Roland Szulc, prezes RSP Gronowice:

– Wczesne pomidory były wysadzone na początku maja. Potem prace przerwała pogoda: najpierw przymrozki, potem opady deszczu.

Areał upraw – wzrost

Pomimo tego rolnik uważa, iż tej wiosny początki uprawy były łatwiejsze, bo nie było takich mocnych przymrozków przygruntowych w momencie wczesnych nasadzeń. Po pierwszym próbnym roku pracownicy Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Gronowicach zwiększyli areał upraw do 60 hektarów, co im odpowiada do możliwości i przy nim planują zostać. Po tych trzech latach uprawy oraz obserwacji plantacji we Włoszech uważają, iż produkcja pomidora gruntowego w Polsce wcale nie jest w tyle. Rolnicy robią to profesjonalnie.

Nawadnianie – ubezpieczenie upraw

Podstawą jest nawadnianie, bo nie ma innej opcji zabezpieczenia takich upraw wysokonakładowych. Rolnicy uważają, iż uprawa pomidora gruntowego jest ekonomicznie uzasadniona, także w kwestiach środowiskowych, bo robią to dzięki wężyków T-tape, gdzie zużycie wody jest bardzo małe i nie ma dużego odparowania wody.

Pracochłonne sadzenie

Mateusz Sarnicki, rolnik z Domaszowic:

– To jest dalej nowa uprawa na naszym terenie. Pogoda jest dla konwencjonalnego rolnictwa nieprzewidywalna, a co dopiero do warzywnictwa.

Rolnicy używają sześciorzędowej sadzarki, czyli na sadzarce siedzi sześć osób i wykłada sadzonki. Dziennie są w stanie posadzić sześć hektarów. Potrzeba jednak do tego 12 osób, a ponieważ pracują od 7-mej do 21-szej, to trzeba zmienić ludzi, bo praca jest ciężka: trzeba się schylać i dosadzać.

Automatyzacja i rozwój techniczny

Maciej Wita, agromenadżer w JAMAR:

– Cały czas sobie radzimy manualnymi czterorzędowymi i sześciorzędowymi sadzarkami ręcznymi. Nowa autonomiczna sadzarka to niewątpliwie innowacja, która pomoże przede wszystkim zaoszczędzić czas. Ważna jest również precyzja sadzenia, bo za sadzarką praktycznie nie potrzeba nic poprawiać i przyjęcie są praktycznie stuprocentowe. Oczywiście zdecydowanie mniej ludzi jest potrzebnych do zaangażowania przy samym procesie sadzenia. Wystarczy operator ciągnika, a na samej sadzarce jedna osoba do podawania tacek i jedna osoba, która ładowarką wymienia całą paletę sadzonek.

Zarówno rolnicy, jak i zakład przetwórczy największy rozwój powierzchni upraw mają już za sobą. pozostało pole do rozwoju technologicznego i o ile mówimy o profesjonalnym podejściu do polowej produkcji pomidora, to tu cały czas jest rozwój bardzo intensywny: od samego procesu sadzenia, dobór sadzarek z puli tych najbardziej profesjonalnych, po samą produkcję polową, jak nawadnianie kropelkowe i analizą gleby.

Skok technologiczny

Prowadzący uprawę pomidora gruntowego wychodzą z założenia, iż jakość zaczyna się już na samym polu. Zimą zaczęło się od próby analizy gleby, żeby było wiadomo, co w ogóle w tej glebie jest. Do tej analizy gleby dostosowywane jest nawożenie, żeby było było zbilansowane. W zakładzie sprecyzowane są najbardziej wartościowe dla nich odmiany, które są tak dobierane w zależności od regionu i wczesności, żeby z jednej strony zagwarantować możliwie szybkie rozpoczęcie kampanii, równo długie jej trwanie kampanii, jak i również zapewnić oczekiwaną jakość surowca dla zakładu.

Ciągły monitoring upraw

Pracownicy zakładu regularnie jeżdżą i doglądają plantacje przez całe tygodnie wegetacji. Oceniają zapotrzebowanie roślin na wodę, czy zagrożenia ze strony patogenów, tak żeby były prowadzone w sposób zrównoważony i żeby zachować docelowo najwyższą jakość, której oczekują w zakładzie. Założenie jest takie, żeby w połowie sierpnia rozpocząć kampanię.

dr Mariusz Drożdż

Idź do oryginalnego materiału