Przyszłość rzepaku zależy od decyzji Brukseli. Branża wskazuje na WPR i biopaliwa

2 godzin temu

Nowa wspólna polityka rolna po 2027 roku może mieć duże znaczenie dla przyszłości polskich producentów rzepaku i zakładów olejarskich. Branża podkreśla jednak, iż sama wysokość dopłat nie wystarczy. najważniejsze będzie powiązanie wsparcia dla rolników z potrzebami rynku, polityką klimatyczną oraz przepisami dotyczącymi biopaliw.

Przyszłość rzepaku zależy od decyzji Brukseli. Branża wskazuje na WPR i biopaliwa

Od tych decyzji zależeć może opłacalność uprawy rzepaku, poziom krajowej produkcji, wykorzystanie mocy przerobowych zakładów oraz zapotrzebowanie na polski surowiec.

Polski przemysł potrzebuje krajowego rzepaku

Przemysł olejarski w Polsce opiera się przede wszystkim na nasionach pochodzących z krajowych gospodarstw. Dlatego przedstawiciele sektora oczekują, iż nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej na lata 2028–2034 stworzy rolnikom stabilne warunki do utrzymania, a w przyszłości także zwiększania powierzchni upraw.

Branża olejarska w Polsce to duży, prężny przemysł rolno-spożywczy, który produkuje przede wszystkim na bazie krajowych upraw rzepaku. W związku z tym, o ile mówimy o wspólnej polityce rolnej i nowej perspektywie finansowej, naszym oczekiwaniem jest, aby polscy rolnicy mieli jasną perspektywę możliwości utrzymania, a wręcz zwiększania upraw rzepaku w Polsce. Z tym jest niestety coraz trudniej – podkreśla Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju.

Jak zaznacza, nie wszystkie problemy sektora wynikają bezpośrednio z zasad WPR. Dużym wyzwaniem pozostają również warunki pogodowe i coraz trudniejsza sytuacja na plantacjach.

Powierzchnia upraw spadła o 93 tys. hektarów

Według wstępnych danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa powierzchnia rzepaku przeznaczonego pod tegoroczne zbiory wynosi około 1 mln ha. To o około 93 tys. ha mniej niż rok wcześniej.

Branżowe szacunki wskazują, iż zbiory mogą osiągnąć od 2,8 do 3,2 mln ton. Tymczasem krajowe zakłady olejarskie są w stanie przerobić ponad 4,1 mln ton nasion rocznie.

Oznacza to, iż przy niższych zbiorach część mocy produkcyjnych może pozostać niewykorzystana, a zakłady mogą być zmuszone do zwiększenia importu surowca. Dla rolników oznaczałoby to z kolei rosnącą konkurencję ze strony nasion sprowadzanych z zagranicy.

Rzepak powinien znaleźć miejsce w ekoschematach

Przedstawiciele sektora domagają się, aby znaczenie rzepaku zostało lepiej uwzględnione w instrumentach środowiskowych nowej WPR. Roślina ta odgrywa istotną rolę w płodozmianie, poprawia strukturę upraw i pozwala ograniczać dominację zbóż.

Rzepak jest niezwykle istotną rośliną w płodozmianie. Oczekujemy, żeby mechanizmy związane ze wspieraniem rolników w działaniach prośrodowiskowych uwzględniały rzepak jako istotną roślinę, przełamującą monokultury zbożowe, żeby można było wspierać większą ochronę biologiczną – tłumaczy Adam Stępień.

Branża postuluje również, aby rzepak był traktowany jako roślina białkowo-oleista. Produktem ubocznym tłoczenia oleju jest bowiem wysokobiałkowa śruta rzepakowa, wykorzystywana w żywieniu zwierząt.

Chcemy również, żeby rzepak był traktowany jako roślina białkowo-oleista, dzięki czemu mógłby korzystać ze wsparcia na rozwój rodzimych białek paszowych – wskazuje dyrektor PSPO.

Większe wykorzystanie śruty rzepakowej mogłoby ograniczyć zależność krajowej produkcji zwierzęcej od importowanych komponentów paszowych.

Rzepak rozwijał się bez specjalnych dopłat

Komisja Europejska proponuje, aby finansowanie rolnictwa po 2027 roku zostało włączone do szerszego Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, integrującego środki przeznaczone na kilka polityk unijnych.

Branża olejarska podkreśla jednak, iż rozwój upraw rzepaku nie był dotychczas napędzany bezpośrednimi dopłatami, ale przede wszystkim zapotrzebowaniem rynku.

Uprawa rzepaku nie jest determinowana żadnym systemem wsparcia. Od 2010 roku praktycznie nie mamy żadnej płatności przeznaczonej dla tego kierunku uprawy, a mimo to mamy ponad 2,5-krotny wzrost powierzchni uprawy – podkreśla Adam Stępień.

Jak dodaje, kluczową rolę odegrał popyt generowany przez przemysł spożywczy i sektor biopaliw.

Potrzeby rynkowe związane chociażby z biopaliwami powodują, iż rzepak broni się na rynku w sposób ekonomicznie uzasadniony dla gospodarstw – ocenia ekspert.

Biopaliwa odpowiadają za dużą część popytu

Rzepak jest wykorzystywany nie tylko do produkcji oleju spożywczego. Ma również duże znaczenie dla sektora paliw odnawialnych. Ponad dwie trzecie produkowanego w Polsce oleju rzepakowego trafia do wytwarzania biopaliw.

To oznacza, iż zmiany w unijnych przepisach dotyczących odnawialnych źródeł energii w transporcie mogą bezpośrednio wpływać na ceny nasion i opłacalność ich produkcji.

Kluczowym elementem, który determinuje możliwości funkcjonowania tego łańcucha w obecnej skali, jest rynek, który został wykreowany zarówno przez cele spożywcze, jak i potrzeby związane z wykorzystaniem surowców na cele biopaliwowe – wskazuje dyrektor generalny PSPO.

Jego zdaniem wspólna polityka rolna powinna być silniej powiązana z unijnymi celami klimatycznymi i energetycznymi.

Branża chce zmiany limitów dla biopaliw

Przepisy dyrektywy RED II ograniczają udział biopaliw produkowanych z roślin spożywczych i paszowych w realizacji celów dotyczących energii odnawialnej w transporcie.

Zdaniem branży obecne limity ograniczają możliwość dalszego zwiększania popytu na krajowy rzepak.

Nie możemy stosować więcej surowców rolnych na cele wytwórcze biopaliw, a przypomnijmy, iż praktycznie 100 proc. polskich biopaliw wytwarzanych jest z krajowych surowców – mówi Adam Stępień.

Potrzebna jest rewizja limitów dla biopaliw pierwszej generacji, aby rolnicy mogli szerzej korzystać z tej puli rynkowej – dodaje.

Podniesienie limitów mogłoby zwiększyć zapotrzebowanie na rzepak, poprawić wykorzystanie mocy przerobowych krajowych zakładów i ustabilizować rynek nasion.

Ślad węglowy będzie coraz ważniejszy

Producenci biopaliw muszą potwierdzać, iż wykorzystywany surowiec spełnia kryteria zrównoważonego rozwoju oraz pozwala osiągnąć wymagany poziom redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Z tego powodu coraz większe znaczenie będzie miało dokładne określanie śladu węglowego produkcji rolnej. Branża postuluje ujednolicenie metod obliczania emisji oraz powiązanie ekoschematów z rozwiązaniami, które są uznawane przez przemysł i rynek biopaliw.

Mówimy o ekoschematach i unifikowaniu metod kalkulacji emisji z upraw, żeby pokazać, iż polski rzepak jest zrównoważony i faktycznie niskoemisyjny – tłumaczy dyrektor PSPO.

Takie rozwiązanie mogłoby zwiększyć konkurencyjność krajowego surowca wobec rzepaku i innych roślin oleistych sprowadzanych spoza Polski.

Wysokie ceny energii uderzają w zakłady

O przyszłości sektora zdecyduje nie tylko sytuacja na polach. Istotnym problemem dla przemysłu olejarskiego pozostają również wysokie koszty energii oraz konkurencja ze strony producentów działających poza Unią Europejską.

Rynek tłuszczów roślinnych walczy z globalną konkurencyjnością na własnym rynku europejskim, a do tego dochodzą ograniczenia związane z dywersyfikacją surowców – zaznacza Adam Stępień.

Branża oczekuje, iż Polska wykorzysta również instrumenty dostępne w ramach unijnego Paktu dla czystego przemysłu. Program ten ma wspierać dekarbonizację zakładów, poprawę efektywności energetycznej i rozwój własnych źródeł energii.

Takie programy wsparcia zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej uruchamiają już inne państwa UE, dlatego Polska również powinna podążać w tym kierunku, aby zachować konkurencyjność i ograniczyć rosnące koszty energii – przekonuje dyrektor generalny PSPO.

Niewybuch pod kołami maszyny. Rozwaga rolnika zapobiegła tragedii

Stawką jest cały łańcuch produkcji

Decyzje podejmowane w ramach nowej WPR oraz unijnej polityki biopaliwowej będą miały wpływ nie tylko na producentów rzepaku. Od stabilnej podaży krajowych nasion zależą zakłady tłuszczowe, producenci biodiesla, sektor paszowy i hodowcy zwierząt.

Branża nie oczekuje więc wyłącznie nowych dopłat do hektara. Domaga się przede wszystkim spójnej polityki, która połączy cele środowiskowe z realnym zapotrzebowaniem rynku.

Bez odpowiedniego popytu ze strony przemysłu choćby najwyższe wsparcie nie zapewni trwałej opłacalności upraw. Z kolei osłabienie krajowej produkcji może zwiększyć zależność Polski od importowanych nasion, olejów i komponentów paszowych.

Źródło: Newseria

Idź do oryginalnego materiału