Wystarczył jeden przejazd bez biletu, by rozpocząć spiralę długów. Gapowicz z Warszawy przez lata ignorował kary nakładane przez kontrolerów, a jego zadłużenie urosło do niemal 70 tys. zł. Rekord jednak należy do mieszkańca Krakowa, który do spłacenia ma znacznie większe zobowiązanie.