Rosja zniechęca armatorów do zawijania do ukraińskich i rumuńskich portów. To nowy front wojny?

10 godzin temu
Zdjęcie: Rosja blokuje eksport z Ukrainy


Od stycznia 2026 roku Rosja stosuje na Morzu Czarnym strategię „podwójnego kleszcza”. Z jednej strony paraliżuje ruch statków poprzez techniczny terror inspekcji, a z drugiej – kontynuuje systematyczne ataki na kluczową infrastrukturę transportową. To celowe uderzenie w samą tętnicę eksportową Ukrainy.

Fizyczne niszczenie i biurokratyczny szantaż

Nowa taktyka Rosji nie opiera się już tylko na blokowaniu szlaków. To zaplanowana kampania niszczenia zdolności logistycznych regionu:

  • Ataki na porty i terminale: Systematyczne uderzenia w elewatory, nabrzeża i węzły kolejowe w regionie czarnomorskim mają sprawić, iż choćby jeżeli statek dopłynie, nie będzie miał czego ani jak załadować.
  • Presja na armatorów: Poprzez uciążliwe inspekcje podwodne i blokowanie jednostek, które wcześniej odwiedziły Ukrainę lub Rumunię (Sulinę), Rosja drastycznie podnosi koszty frachtu. Armatorzy, bojąc się uszkodzeń sprzętu w atakach lub wielotygodniowych aresztów w portach, rezygnują z obsługi tego kierunku.

Dawniej blokada oznaczała drożyznę. Dzisiaj jest inaczej…

Jeszcze kilka lat temu każda informacja o atakach na porty czy blokadzie szlaków wywoływała natychmiastową panikę na giełdach i gwałtowny wzrost cen zbóż. Rolnicy wstrzymywali się ze sprzedażą, czekając na rekordowe stawki. W 2026 roku ta logika przestała działać.

Dlaczego agresja nie podbija cen tak jak dawniej?

  • Globalny zalew ziarna: Świat dysponuje w tej chwili rekordowymi zapasami zbóż. Podczas gdy logistyka na Morzu Czarnym jest niszczona, Argentyna i Australia zbierają rekordowe plony. Światowi kupcy nie boją się już przestojów na wschodzie, bo po prostu zamawiają tańsze i bezpieczniejsze ziarno z półkuli południowej.
  • Koszt ryzyka uderza w producenta: Wyższy koszt ubezpieczenia statków, ryzyko ataków i przestoje nie podnoszą ceny końcowej na świecie. Zamiast tego, eksporterzy obniżają ceny skupu od lokalnych rolników, aby pokryć ogromne koszty logistyki i bezpieczeństwa.
  • Strategiczne wyparcie: Rosja niszczy infrastrukturę konkurencji, by w tym samym czasie zająć rynki zbytu swoim towarem. Wykorzystują fakt, iż przy globalnej nadpodaży każdy zniszczony terminal czy zablokowany statek to bezpowrotna utrata klienta na rzecz dostawców z innych kontynentów.

Wniosek: Dzisiejszy front wojny portowej ma na celu gospodarcze wykrwawienie Ukrainy. Poprzez fizyczne ataki i blokowanie statków, Rosja chce zmusić lokalnych producentów do zostania z pełnymi silosami, których nie da się wywieźć, podczas gdy reszta świata realizuje rekordowe kontrakty.

Idź do oryginalnego materiału