Świnie pod kreską

3 godzin temu
Zdjęcie: Świnie pod kreską


Od miesięcy sytuacja na rynku trzody chlewnej jest bardzo trudna. Tuczniki trudno było sprzedać choćby przed świętami Bożego Narodzenia. To wszystko powoduje minorowe nastroje wśród hodowców.

Nieopłacalna produkcja

Piotr Polok, kierownik okręgu zachodniego, Polski Związek Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”:

– Niska cena, ASF, umowa z Mercosur, której hodowcy się boją, wybuch ASF-u w Hiszpanii, w związku z tym zamknięcie części eksportu do Chin. To wszystko składa się na to, iż sytuacja jest bardzo nieciekawa, a cena ledwo powyżej 4 zł za kilogram żywca jest dla części hodowców dobijająca. o ile chodzi o materiał hodowlany, to ruch jest bardzo nieznaczny, schodzą bardzo dobre knury, ale nikt nie inwestuje w loszki. Szczerze powiem: do przyszłego półrocza światełka nie widzę, ale milion złotych temu, kto mógłby przewidzieć, jak to wszystko się rozwinie. o ile chodzi o hodowców, to jest ich tylu, co wcześniej, tylko jedni troszkę zmniejszają stada, a inni w tym niekorzystnym okresie wymieniają materiał, czyli najlepszy materiał, ten który nie pójdzie na sprzedaż zostaje na remont stad. Dla hodowli jest to korzystne, bo jest wymiana materiału. Natomiast o ile chodzi o sprzedaż, to jest bardzo, bardzo słabo.

Hodowcy szukają rozwiązań wyjścia z kryzysu

Trudna sytuacja na rynku hodowców była jednym z głównych tematów na spotkaniu Związku Śląskich Rolników w Oleśnie

Bernard Dembczak, przewodniczący Związku Śląskich Rolników:

– Tu w powiecie oleskim pozostało sporo hodowców, zarówno bydła jak i trzody, choć ta hodowla ma różne dołki i górki. Sytuacja na rynku nie jest ciekawa, bo trzoda osiągnęła najniższy poziom, jaki mógłby być, aczkolwiek w ostatnim czasie widzimy lekkie drgnięcia do góry. Mamy nadzieję, iż giełda niemiecka też pójdzie w ślad za tym, bo to ona jest w wielkim stopniu wyznacznikiem. Trzoda chlewna, której hodowla tutaj jest tradycją oddziałuje też bardzo mocno na rynek chociażby zboża, którego przecież mamy za dużo.

Ceny trzody chlewnej

Hubert Kurowski, przedsiębiorca rolny ze Zwiastowic:

– Cena jest bardzo niska i tutaj jak przy cyklu zamkniętym jest ciężko się zatrzymać. Przy cyklu otwartym można jeszcze jakoś coś tam zrobić, ale to są ciężkie decyzje do podjęcia likwidacji, bo jak się zlikwiduje to już ciężko później do tego wrócić. Niska cena powoduje, iż sytuacja jest trudna.

Na rynku widać oznaki ożywienia

Tomasz Krupa, lekarz weterynarii z Dobrodzienia:

– Prognozy są bardzo rozbieżne, ponieważ w tej chwili w sytuacji na rynku ingerują czynniki geopolityczne i również czynniki biosekuracyjne, jak chociażby ASF Hiszpanii. I faktycznie ostatnie półrocze było bardzo ciężkie, bo choćby najlepsze gospodarstwa dokładały do produkcji. Natomiast od dwóch, trzech tygodni widzimy jakieś tam ożywienie. Żywiec podskoczył prawie złotówkę do góry, warchlaki o 70-80 zł, ale przez cały czas jeszcze jesteśmy pod kreską. Natomiast prognozy są takie, iż drugie półrocze powinno być na tyle dobre, żeby odrabiać straty. Zobaczymy jak to będzie w praktyce.

Sytuacja na rynku świń jest powiązana z sytuacją na rynku zbóż

– Trzoda chlewna była kiedyś olbrzymim konsumentem zboża. Teraz trzody ubywa i okazuje się, iż mamy nadwyżki zbóż. Otóż fakt, iż to jest nie tylko czynnik nasz krajowy, wewnętrzny, ale generalnie jest nadwyżka zbóż na całym świecie. Natomiast nasz lokalny problem polega na tym, iż właśnie wiele hodowli, które kupowały zboża od okolicznych rolników się zlikwidowały. No i też jest taka rzecz, iż o ile było gospodarstwo, które miało np. 100 hektarów, 100 macior w pewnym cyklu i uprawiało sobie tam zboża na własne potrzeby. o ile to gospodarstwo zlikwidowało hodowlę, to ten rolnik obsieje wszystko pszenicą i kukurydzą na sprzedaż i jeszcze zwiększa tą nadpodaż na rynku. Więc to jest takie błędne koło. I myślę, iż w interesie nas wszystkich, nie tylko hodowców, nie tylko rolników, nie tylko branży agro, czyli wszystkich firm, których klientem są rolnicy i hodowcy, ale również konsumenci, w interesie nas wszystkich jest to, żeby hodowla trzody w Polsce miała się dobrze. Boję się, iż za 10 lat tak zwany polski schabowy z tucznika, który urodził się i wyhodował w Polsce, może niestety być towarem ekskluzywnym.

dr Mariusz Drożdż

Idź do oryginalnego materiału