Jeszcze kilkadziesiąt lat temu hektar zboża oznaczał godziny ciężkiej pracy, a po skoszeniu snopy trzeba było ustawić, zwieźć i wymłócić. Pojawienie się kombajnów całkowicie zmieniło polskie żniwa. Jak wyglądała droga od snopowiązałki Warta II, przez Vistulę i legendarnego Bizona, aż po współczesne maszyny?

Jak wyglądały żniwa przed pojawieniem się kombajnów?
Żniwa od zawsze były dla rolników jednym z najważniejszych momentów w roku. Stanowiły podsumowanie wielu miesięcy pracy, ale przez długi czas oznaczały również ogromny wysiłek fizyczny.
Początkowo podstawowym narzędziem wykorzystywanym do zbioru zbóż była kosa. Stopniowo pracę ludzi zaczęły przejmować maszyny. Jednym z ważniejszych etapów mechanizacji polskich żniw było rozpowszechnienie snopowiązałek.
Przykładem takiej konstrukcji jest Warta II, produkowana w latach 60. XX wieku. Maszyna o szerokości roboczej około 1,8 m mogła współpracować m.in. z ciągnikiem Ursus C-328.
Snopowiązałka Warta II – hektar zboża w około dwie godziny
Wprowadzenie snopowiązałek znacząco przyspieszyło koszenie. Wartą II można było zebrać około 1 ha zboża w ciągu dwóch godzin. Na tym jednak praca się nie kończyła.
Ścięte i związane snopy należało ustawić na polu, a następnie zwieźć do stodoły lub stogu. Kolejnym etapem był omłot wykonywany przy wykorzystaniu stacjonarnej młocarni.
Mechanizacja rozwiązała więc problem samego ścinania i wiązania zboża, ale do przeprowadzenia całych żniw przez cały czas potrzeba było wielu osób.
Kombajn Vistula – maszyna, która zmieniła polskie żniwa
Prawdziwy przełom przyniosły kombajny zbożowe, które podczas jednego przejazdu mogły skosić rośliny, wymłócić ziarno i je oczyścić.
Produkcję kombajnów w Płocku rozpoczęto w latach 50. Początkowo wykorzystywano konstrukcje licencyjne, natomiast pod koniec dekady polscy konstruktorzy opracowali własną maszynę – kombajn Vistula.
W latach 60. była to maszyna przeznaczona przede wszystkim dla dużych gospodarstw państwowych i spółdzielczych. Dla większości indywidualnych rolników własny kombajn pozostawał wówczas poza zasięgiem.
Vistula pozwalała jednak wykonać za jednym razem czynności, które wcześniej wymagały kilku etapów pracy. Czyste ziarno mogło po zbiorze trafić bezpośrednio do magazynu lub spichlerza.

Ile zboża mogła zebrać Vistula?
Wydajność Vistuli wynosiła około 1 ha na godzinę przy plonach charakterystycznych dla lat 60., wynoszących około 3–4 t/ha.
Według przytoczonych w materiale wyliczeń jedna taka maszyna była w stanie zastąpić pracę około 16 osób. Pokazuje to skalę zmiany, jaką wprowadzenie kombajnów oznaczało dla ówczesnego rolnictwa.
Konstrukcja miała jednak swoje ograniczenia. Stanowisko operatora znajdowało się obok silnika, przez co podczas wielogodzinnej pracy problemem były wysoka temperatura, hałas i duże zapylenie.
Rosły również plony, a wraz z nimi wymagania wobec maszyn. Potrzebny był większy i wydajniejszy następca.
Bizon Z040 – rewolucja na polskich polach
Odpowiedzią konstruktorów stał się Bizon Z040, wdrożony do produkcji w 1972 roku.
Maszyna została opracowana przede wszystkim z myślą o zwiększeniu wydajności zbioru. Według danych przedstawionych w materiale przepustowość Vistuli wynosiła około 2,5 kg masy na sekundę, natomiast Bizon Z040 osiągał około 3 kg/s.
Ile hektarów na godzinę kosił Bizon?
Przy plonach na poziomie około 4 t/ha Bizon mógł zbierać choćby 1,5 ha zboża w ciągu godziny.
Istotna była również jakość pracy. Kombajn pozwalał uzyskać czyste ziarno przy stosunkowo niewielkiej ilości zanieczyszczeń, uszkodzeń i strat podczas zbioru.

Bizon poprawił również komfort operatora
Zmieniła się nie tylko wydajność. Stanowisko operatora Bizona umieszczono centralnie względem zespołu żniwnego, dzięki czemu obsługa maszyny była wygodniejsza.
Pierwsze egzemplarze posiadały jeszcze jedynie daszek chroniący operatora. W połowie lat 70. zaczęły pojawiać się kabiny, które znacznie poprawiały warunki podczas wielogodzinnych żniw.
Bizon gwałtownie stał się maszyną poszukiwaną przez duże gospodarstwa, a produkowane w Płocku kombajny trafiały również na eksport, między innymi na rynki skandynawskie.
Co ciekawe, konstrukcja była w ogromnej mierze krajowa. Według relacji jednego z konstruktorów około 95 proc. materiałów wykorzystywanych do produkcji pochodziło z Polski.
Co łączy Vistulę, Bizona i współczesny kombajn?
Kilka dekad rozwoju techniki przyniosło ogromny wzrost mocy, wydajności i komfortu pracy. Sama zasada działania kombajnu nie zmieniła się jednak aż tak bardzo.
Dobrym przykładem jest Claas Lexion 510 zestawiony ze starszymi konstrukcjami. Współczesna maszyna przez cały czas posiada podstawowe elementy znane z Vistuli i Bizona:
- zespół żniwny,
- kosę,
- przenośnik pochyły,
- młocarnię,
- układ czyszczący,
- zbiornik ziarna.
Podobieństwa dotyczą choćby niektórych parametrów konstrukcyjnych i samej zasady omłotu. Zmieniła się natomiast skala. Większe silniki i zespoły robocze pozwalają osiągać znacznie większą przepustowość, a elektronikę wykorzystuje się do sterowania i kontroli pracy maszyny.

Nowoczesne kombajny – większa wydajność i komfort pracy
Jedną z największych zmian ostatnich kilkudziesięciu lat widać na stanowisku operatora.
Praca na Vistuli oznaczała kurz, hałas i wysoką temperaturę. Dzisiejsze kombajny oferują zamknięte, klimatyzowane kabiny, elektroniczne sterowanie i dostęp do najważniejszych informacji dotyczących parametrów pracy maszyny. Pozwala to operatorowi pracować przez wiele godzin w zdecydowanie bardziej komfortowych warunkach.
Zmieniła się również sytuacja na rynku. Po jego otwarciu do Polski zaczęły szerzej trafiać maszyny zagranicznych producentów, a produkcja kombajnów Bizon w Płocku została zakończona.
Żniwa retro przypominają, jak gwałtownie zmieniło się rolnictwo
Maszyny, które kilkadziesiąt lat temu wykonywały codzienną pracę w gospodarstwach, dzisiaj coraz częściej można zobaczyć podczas pokazów i żniw retro.
Snopowiązałka Warta II, Ursus C-328, Vistula czy jeden z pierwszych Bizonów Z040 pozwalają prześledzić w praktyce kolejne etapy mechanizacji zbioru zbóż.
Różnica między nimi a współczesnymi kombajnami jest ogromna pod względem wydajności i komfortu. Jednocześnie podstawowy cel pozostaje dokładnie taki sam: szybko zebrać zboże przy możliwie małych stratach i dobrej jakości ziarna.

1 godzina temu














