Są porty lotnicze, które od pierwszych chwil budzą pozytywne emocje. Zachwycają architekturą, sprawnością obsługi albo rozmachem inwestycji. Są też takie, które zapisują się w pamięci z zupełnie innego powodu – wielogodzinnych kolejek, tłoku i poczucia, iż infrastruktura przestała nadążać za rzeczywistością. Czarnogórski Tivat bez wątpienia należy do tej drugiej
kategorii.Tivat. Lotnisko ofiarą własnego sukcesu (zdjęcia)