Polscy rybacy unikną kolejnych drastycznych ograniczeń połowowych na Bałtyku. Ministrowie państw Unii Europejskiej porozumieli się w sprawie limitów na 2027 rok, odrzucając propozycje Komisji Europejskiej dotyczące zmniejszenia dopuszczalnych przyłowów dorsza choćby o 88 proc. i śledzia zachodniego o 45 proc. Polska sprzeciwiała się tym redukcjom. Jednocześnie UE zdecydowała o znacznym zwiększeniu limitów połowowych szprota i części stad śledzia.
UE zdecydowała o połowach na Bałtyku. Polska zablokowała drastyczne cięcia limitów dorsza i śledzia!Polska przeciwko cięciom. UE utrzyma limity połowowe dorsza
Podczas spotkania ministrów rolnictwa i rybołówstwa państw UE, które odbyło się 26 października 2026 roku w Luksemburgu, osiągnięto porozumienie dotyczące możliwości połowowych na Morzu Bałtyckim w 2027 roku.
Jednym z najważniejszych punktów negocjacji była przyszłość połowów dorsza oraz śledzia zachodniego.
Komisja Europejska proponowała bardzo głębokie ograniczenie dopuszczalnych przyłowów tych ryb. W przypadku dorsza zachodniego redukcja miała wynieść aż 88 proc., dorsza wschodniego 51 proc., a śledzia zachodniego 45 proc.
Polska sprzeciwiała się tak daleko idącym zmianom.
Ostatecznie ministrowie zdecydowali, iż limity przyłowów wszystkich trzech stad pozostaną na poziomie obowiązującym w 2026 roku.
To istotna decyzja dla rybaków, ponieważ dalsze ograniczanie dopuszczalnych przyłowów mogłoby utrudnić prowadzenie połowów także innych gatunków.
Dorsz przez cały czas pod ochroną. Zakaz połowów rekreacyjnych pozostaje
Utrzymanie dotychczasowych limitów nie oznacza jednak powrotu do regularnych połowów dorsza.
Stan zasobów zarówno dorsza wschodniego, jak i zachodniego pozostaje bardzo zły. Dlatego w 2027 roku przez cały czas nie będzie można prowadzić ukierunkowanych połowów komercyjnych tych stad.
Dopuszczone pozostaną wyłącznie nieuniknione przyłowy, czyli ryby trafiające do sieci podczas połowów innych gatunków.
Ustalono następujące limity dla całej UE:
- Dorsz wschodni – 430 ton, bez zmian względem 2026 roku.
- Dorsz zachodni – 266 ton, również bez zmian.
- Śledź zachodni – 788 ton, wyłącznie w ramach określonych zasad dotyczących przyłowów, z utrzymaniem dotychczasowego wyjątku dla rybołówstwa małoskalowego.
Utrzymany zostanie również zakaz rekreacyjnych połowów dorsza na całym Bałtyku.
Decyzja ma umożliwić stopniową odbudowę stad, których kondycja od lat budzi poważne obawy naukowców.
Więcej śledzia i szprota. Limity wzrosną choćby o 71 proc.
W przypadku niektórych innych gatunków sytuacja wygląda znacznie lepiej. Poprawa stanu zasobów pozwoliła na zwiększenie możliwości połowowych.
Największy wzrost dotyczy śledzia z centralnej części Bałtyku. Limit na 2027 rok zwiększono aż o 71 proc., do 165 228 ton.
Jest to wzrost większy, niż wcześniej proponowała Komisja Europejska, która chciała podniesienia limitu o 49 proc.
Jednocześnie utrzymany zostanie trzymiesięczny okres ochronny podczas tarła.
Znacznie więcej będzie można również łowić szprota.
Limit połowowy szprota wzrośnie o 44 proc., do 291 590 ton. Decyzja wynika z poprawy stanu zasobów tego gatunku, potwierdzonej ocenami naukowymi.
Zwiększono również limity dla pozostałych stad śledzia:
- Śledź z Zatoki Ryskiej – wzrost o 11 proc., do 38 183 ton.
- Śledź z Zatoki Botnickiej – wzrost o 12 proc., do 62 500 ton.
W przypadku śledzia z Zatoki Botnickiej utrzymane zostaną sezonowe ograniczenia połowowe na płytkich wodach przybrzeżnych w okresie rozrodu.
Większy limit połowów gładzicy. Co z łososiem?
Ministrowie uzgodnili również zwiększenie o 3 proc. limitu połowowego gładzicy. W 2027 roku wyniesie on 11 237 ton.
Bez zmian pozostaną natomiast limity dotyczące łososia.
Dopuszczalny limit dla łososia w Zatoce Fińskiej utrzymano na poziomie 10 232 sztuk, a limit przyłowów w głównym basenie Bałtyku na poziomie 25 537 sztuk.
Nadal będą obowiązywać ograniczenia połowowe mające chronić dzikie populacje łososia. W połowach rekreacyjnych dopuszczone pozostanie pozyskiwanie wyłącznie łososia pochodzącego z zarybień, na określonych zasadach.
Co decyzja UE oznacza dla polskich rybaków?
Porozumienie jest szczególnie istotne dla polskiej floty bałtyckiej, która od lat funkcjonuje w warunkach ograniczonych możliwości połowowych.
Odrzucenie proponowanych cięć przyłowów dorsza i śledzia zachodniego oznacza, iż w 2027 roku nie pojawią się dodatkowe ograniczenia wynikające z obniżenia tych trzech unijnych limitów.
Trzeba jednak podkreślić, iż ustalone wielkości dotyczą całych stad na poziomie unijnym, a nie wyłącznie polskich rybaków.
Dla przedsiębiorstw rybackich istotny jest również wzrost limitów szprota i śledzia centralnego. Może on stworzyć większe możliwości prowadzenia połowów i zaopatrzenia zakładów przetwórstwa rybnego.
Nie oznacza to jednak automatycznego wzrostu dochodów. Znaczenie będą miały faktycznie przyznane kwoty, koszty działalności i ceny uzyskiwane za ryby.
Bałtyk przez cały czas w trudnej sytuacji. Limity mają chronić zasoby ryb
Decyzje dotyczące połowów zapadają na podstawie ocen naukowych Międzynarodowej Rady Badań Morza (ICES), z uwzględnieniem również sytuacji gospodarczej i społecznej sektora rybołówstwa.
Stan ekosystemu Bałtyku pozostaje poważnym problemem. Na zasoby ryb oddziałują między innymi zmiany środowiskowe, eutrofizacja oraz presja związana z działalnością człowieka.
Dlatego mimo zwiększenia limitów dla części gatunków ograniczenia dotyczące dorsza pozostają w mocy, a odbudowa jego zasobów przez cały czas jest jednym z najważniejszych wyzwań dla bałtyckiego rybołówstwa.
Porozumienie z 26 października ma na razie charakter polityczny. Rada UE przyjmie je formalnie po zakończeniu prac nad tekstem przepisów we wszystkich językach urzędowych.
Dla polskich rybaków najważniejsza informacja jest jednak jasna: w 2027 roku nie będzie dodatkowych redukcji limitów przyłowów dorsza i śledzia zachodniego, a możliwości połowowe szprota i śledzia centralnego wyraźnie wzrosną.

1 godzina temu















