Gdy przyjrzymy się bliżej tym dwóm konstrukcjom, odkryjemy zupełnie inne podejście do inżynierii. Który z tych małych dwucylindrowców jest prawdziwym mistrzem ekonomii i jak ich fabryczne parametry przekładają się na codzienne litry w baku?
Co w dowodzie, to w baku? Specyfikacja techniczna
Obie maszyny napędzane są silnikami dwucylindrowymi, jednak diabeł tkwi w chłodzeniu, obrotach oraz przebiegu momentu obrotowego.
Ursus C-330 (Silnik S-312C)
- Moc maksymalna: 30 KM przy 2200 obr./min.
- Pojemność skokowa: 1960 cmł.
- Chłodzenie: Cieczą (wymuszone pompą).
- Maksymalny moment obrotowy: 100 Nm przy 1700 obr./min.
- Katalogowe zużycie paliwa: ok. 241-265 g/kWh.
Władymirec T-25 (Silnik D-21A1)
- Moc maksymalna: 25 – 31 KM przy 1800 obr./min (w zależności od roku produkcji i wersji).
- Pojemność skokowa: 2077 cmł.
- Chłodzenie: Powietrzem (wentylator osiowy napędzany paskiem).
- Maksymalny moment obrotowy: 110 – 120 Nm przy 1400–1600 obr./min.
- Katalogowe zużycie paliwa: ok. 245-253 g/kWh.
Kluczowa różnica to to, iż Władymirec ma nieco większą pojemność skokową, ale osiąga swoją moc i maksymalny moment obrotowy przy niższych obrotach silnika niż Ursus. Brak płaszcza wodnego i pompy wody (chłodzenie powietrzem) oznacza mniejsze opory własne silnika. Z kolei C-330 nadrabia kulturą pracy silnika chłodzonego cieczą i lepszym dociążeniem fabrycznym.
Konfrontacja na polu i w obejściu, czyli co mówią użytkownicy?
Wśród użytkowników obu maszyn panuje zgoda: oba ciągniki są niesamowicie ekonomiczne. Diabeł tkwi jednak w niuansach eksploatacji i charakterystyce pracy.
Lekkie prace, ogrodnictwo i “kręcenie się wokół komina”
W zadaniach, gdzie silnik pracuje na niskich obrotach (opryskiwacz, sadzarka, przetrząsacz do siana), Władymirec T-25 zyskuje delikatną przewagę.
We Władymircu T-25 dzięki temu, iż wysoki moment obrotowy jest dostępny już przy 1400 obr./min, silnik rzadko trzeba “kręcić” w lekkich pracach gospodarskich zadowala się zużyciem na poziomie 1,3 – 1,8 l/mth.
Jednakże również Ursus C-330 potrafi mile zaskoczyć, ale w tych samych zadaniach potrzebuje nieco wyższych obrotów, by zachować pełną dynamikę. Jego realne spalanie w lekkich warunkach to 1,8 – 2,2 l/mth.
Warto w tym miejscu przytoczyć głos jednego z użytkowników, posiadającego obie maszyny, który twierdzi, iż “Władek w opryskiwaczu czy przy grabieniu potrafi spalić tyle, co nic. Silnik pyka na niskich obrotach i zegarek ledwo odmierza ubytek w baku. C-330 też jest oszczędny, ale konstrukcja silnika sprawia, iż lubi zjeść te pół litra więcej na motogodzinę”.
Transport i dobór przełożeń
W transporcie uwypuklają się różnice w skrzyniach biegów. Ursus ma prosty układ 6+2, w którym użytkownicy często narzekają na zbyt dużą przerwę między 4. a 5. biegiem. Władymirec posiada charakterystyczną skrzynię z rewersem (shuttle) oraz reduktorem, dającą choćby do 8 biegów w przód.
Powoduje to, iż w Ursusie C-330 pod górkę z pełną przyczepą trzeba mocno “deptać”, co winduje spalanie w transporcie do ok. 2,5 – 3,0 l/mth.
Z kolei we Władymircu T-25 dzięki lepszemu stopniowaniu biegów łatwiej dobrać przełożenie pod obciążeniem. Spalanie w transporcie zamyka się zwykle w granicach 2,0 – 2,6 l/mth. Trzeba jednak pamiętać, iż Władymirec jest lżejszy i przy ciężkich przyczepach potrafi “tańczyć” na drodze.
Ciężka orka i uprawa gleby
Gdy zapniemy dwuskibowy pług, sytuacja staje się niezwykle wyrównana. Silniki obu maszyn dają z siebie wszystko.
Ursus C-330 dzięki dwustopniowemu sprzęgłu (nieocenionemu przy pracy z WOM) oraz lepszemu rozłożeniu masy i fabrycznym obciążnikom, rzadziej zrywa przyczepność. Mniej boksowania kół oznacza, iż mimo ciężkiej pracy spalanie zatrzymuje się na poziomie 3,5 – 4,2 l/mth.
Natomiast we Władymircu T-25 silnik D-21 jest niezwykle trudny do zduszenia i pod obciążeniem idzie jak czołg. Problemem Władka bywa jednak niska masa własna i brak fabrycznych obciążników na tylnych kołach. Gdy zaczyna brakować przyczepności, koła buksują, a spalanie potrafi podskoczyć do 3,5 – 4,5 l/mth.
Podsumowanie, czyli który oszczędza bardziej?
Analiza danych technicznych i opinii z pól prowadzi do jasnego werdyktu: pod względem zużycia paliwa na motogodzinę (l/mth) minimalnym zwycięzcą jest Władymirec T-25. Jego silnik chłodzony powietrzem, pracujący na niższych obrotach i generujący wyższy moment obrotowy od dołu, zużywa w lekkich i średnich pracach zauważalnie mniej oleju napędowego niż Ursus. Dodatkowo ogromny, 53-litrowy bak w małym Władku daje mu potężny zasięg roboczy.
Dlaczego więc Ursus C-330 wciąż trzyma wyższe ceny na rynku wtórnym? Ponieważ ekonomia paliwowa to nie wszystko. Ursus wygrywa w oczach rolników dwustopniowym sprzęgłem, znacznie lepszym uciągiem w trudnym terenie oraz bezproblemowym dostępem do tanich części zamiennych na każdym kroku.
Wybór zależy od przeznaczenia, gdyż jeżeli szukamy maszyny wyłącznie do pomocy, która ma pracować za grosze w lekkich pracach pielęgnacyjnych czy sadowniczych, to Władymirec T-25 urzeknie z pewnością swoją oszczędnością. jeżeli jednak ciągnik ma być uniwersalnym, małym wołem roboczym, który musi czasem pociągnąć coś cięższego bez utraty przyczepności, to dopłata do Ursusa C-330 zwróci się w postaci wyższego komfortu i stabilności pracy.

5 godzin temu
















