Wielka batalia o ETS. Polska walczy o darmowe uprawnienia i ochronę przemysłu

54 minut temu

Wrzesień może okazać się jednym z najważniejszych miesięcy dla przyszłości europejskiego przemysłu energochłonnego. Państwa Unii Europejskiej rozpoczynają intensywne negocjacje nad reformą systemu handlu emisjami EU ETS. Polska, wspólnie z dziewięcioma innymi państwami, będzie zabiegać o utrzymanie większej liczby bezpłatnych uprawnień do emisji CO2, wolniejsze ograniczanie ich podaży oraz mechanizmy chroniące europejskie zakłady przed utratą konkurencyjności.

Wielka batalia o ETS. Polska walczy o darmowe uprawnienia i ochronę przemysłu

Reforma ETS wchodzi w decydującą fazę

Komisja Europejska przedstawiła propozycję zmian w EU ETS 17 lipca 2026 roku. Bruksela przekonuje, iż reforma ma jednocześnie wspierać realizację unijnych celów klimatycznych i poprawić konkurencyjność przemysłu.

Projekt obejmuje m.in. zasady bezpłatnego przydziału uprawnień, funkcjonowanie mechanizmu CBAM, rezerwę stabilności rynkowej MSR oraz finansowanie dekarbonizacji przemysłu.

We wrześniu prace nad projektem mają wyraźnie przyspieszyć. Irlandzka prezydencja Rady UE chce możliwie gwałtownie zbliżyć stanowiska państw członkowskich i przygotować pierwszy kompromis.

Dla Polski stawka jest bardzo wysoka. Koszty związane z emisją CO2 mają bezpośrednie znaczenie dla sektorów takich jak hutnictwo, cementownie, przemysł chemiczny czy produkcja nawozów.

Polska chce chronić zakłady energochłonne

Jednym z najważniejszych punktów negocjacji będą zasady przyznawania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2.

To właśnie od sposobu wyliczania tzw. benchmarków będzie zależało, ile darmowych uprawnień otrzymają poszczególne instalacje przemysłowe.

Dla przedsiębiorstw energochłonnych różnica może oznaczać milionowe koszty.

Polska chce, aby system pozwalał bardziej elastycznie dostosowywać wskaźniki wykorzystywane do obliczania bezpłatnych przydziałów. Warszawa będzie także zabiegać o to, by rozwiązania ograniczające obciążenia dla przemysłu znalazły się w ostatecznej wersji przepisów.

Stawką jest przede wszystkim konkurencyjność produkcji w UE wobec zakładów z państw, w których koszty emisji CO2 są znacznie niższe lub w ogóle nie występują.

Dziesięć państw chce łagodniejszej reformy

Polska nie zamierza prowadzić tej batalii sama.

Jeszcze przed przedstawieniem projektu Komisji Europejskiej powstała grupa państw, które uznają, iż proponowane zmiany nie zapewniają wystarczającej ochrony przemysłowi.

Do koalicji należą: Polska, Włochy, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Grecja, Cypr i Estonia.

Grupa ta domaga się przede wszystkim wolniejszego ograniczania podaży uprawnień, większej ochrony sektorów energochłonnych oraz uwzględnienia różnic gospodarczych pomiędzy państwami UE.

Już podczas lipcowego nieformalnego spotkania ministrów środowiska kraje tej grupy sygnalizowały, iż propozycja Komisji nie idzie wystarczająco daleko w ochronie europejskiej konkurencyjności.

Rezerwa MSR pod lupą. Chodzi o setki milionów uprawnień

Drugim kluczowym elementem negocjacji będzie Market Stability Reserve – rezerwa stabilności rynkowej ETS.

Mechanizm ten służy do regulowania liczby dostępnych na rynku uprawnień. Gdy ich nadwyżka jest zbyt duża, część trafia do rezerwy, zmniejszając podaż na aukcjach.

Skala operacji jest ogromna.

Od 1 września 2026 r. do 31 sierpnia 2027 r. do MSR ma trafić ponad 190,49 mln uprawnień do emisji CO2.

Obecne przepisy przewidują również unieważnianie uprawnień znajdujących się w rezerwie powyżej określonego poziomu. Komisja zaproponowała jednak zmianę tego mechanizmu i zatrzymanie automatycznego wygaszania części pozwoleń.

Takie rozwiązanie miałoby pozostawić większy bufor bezpieczeństwa na wypadek niedoboru uprawnień i gwałtownego wzrostu cen CO2.

Spór w UE będzie ostry

Państwa członkowskie nie mają wspólnego stanowiska w sprawie przyszłego kształtu ETS.

Część państw chce zachowania wysokiej presji na ograniczanie emisji i obawia się, iż zbyt duże poluzowanie systemu osłabi inwestycje w technologie niskoemisyjne.

Z kolei Polska i jej sojusznicy przekonują, iż zbyt szybkie podnoszenie kosztów emisji może doprowadzić nie tyle do dekarbonizacji europejskiego przemysłu, co do przenoszenia produkcji poza UE.

To zjawisko określane jest jako carbon leakage – ucieczka emisji. Produkcja znika wówczas z Europy, ale globalne emisje niekoniecznie spadają, bo towary zaczynają być wytwarzane w państwach prowadzących mniej restrykcyjną politykę klimatyczną.

Nawozy, chemia, stal i cement. Stawka jest wysoka

Z punktu widzenia gospodarki rolnej szczególne znaczenie ma sytuacja przemysłu nawozowego.

Produkcja nawozów mineralnych należy do działalności energochłonnych, a jej konkurencyjność zależy m.in. od cen gazu, energii oraz obciążeń wynikających z polityki klimatycznej.

Każde zwiększenie kosztów ponoszonych przez producentów może ostatecznie znaleźć odzwierciedlenie w cenach produktów kierowanych na rynek.

Dlatego negocjacje w sprawie ETS mają znaczenie nie tylko dla wielkich koncernów przemysłowych. Pośrednio mogą wpływać także na koszty produkcji rolnej – zwłaszcza nawozów, materiałów budowlanych, transportu oraz energii.

Rewolucja w szacowaniu suszy. ARiMR przejmie aplikację i zmieni zasady

Jesień przesądzi o kierunku zmian

Irlandzka prezydencja chce wykorzystać najbliższe miesiące do zbudowania kompromisu pomiędzy państwami członkowskimi.

Nie będzie to łatwe. Z jednej strony UE chce utrzymać ambitną politykę ograniczania emisji. Z drugiej coraz mocniej wybrzmiewają argumenty dotyczące wysokich cen energii, konkurencji ze strony USA i Azji oraz pogarszającej się sytuacji części europejskiego przemysłu.

Polska będzie próbowała wykorzystać koalicję dziesięciu państw, aby wymusić bardziej elastyczne rozwiązania.

Wrześniowe rozmowy mogą więc zdecydować, czy reforma ETS stanie się przede wszystkim narzędziem dalszego zaostrzania polityki klimatycznej, czy też zostanie mocniej powiązana z ochroną produkcji i miejsc pracy w europejskim przemyśle.

Idź do oryginalnego materiału