Polskie magazyny zbożowe są pełne, a nowy sezon zbliża się nieubłaganie. Problem w tym, iż jeden z kluczowych elementów systemu eksportowego od miesięcy pozostaje wyłączony z gry.
Wroński: Agroport stoi, zboże zalega. „Nikogo to nie obchodzi”Chodzi o Bałtycki Terminal Zbożowy w Gdyni, który mógłby obsługiwać setki tysięcy ton zboża miesięcznie. Tymczasem – jak podkreśla Marcin Wroński – sytuacja trwa od dawna i nie widać przełomu.
– „Od miesięcy słyszymy, iż mamy pełne magazyny zbóż u rolników, a w nowy sezon wejdziemy z niespotykanymi wcześniej zapasami” – mówi Wroński.
Decyzje przeciągane latami. Efekt: port stoi
Zdaniem przedstawiciela środowiska rolniczego problem nie wynika z braku infrastruktury, ale z przeciągających się decyzji administracyjnych.
Pierwszy przetarg na dzierżawę terminala ogłoszono niemal trzy lata temu. Po politycznych sporach został unieważniony, a kolejny proces również się przeciągał.
– „Po awanturze w Sejmie unieważniono przetarg, potem rozpisano drugi i znów zwlekano z podpisaniem umowy. W efekcie poprzedni dzierżawca przestał działać, a ciągłość pracy terminala nie została zachowana” – podkreśla Wroński.
Dziś oznacza to jedno – port nie pracuje, a zboże nie jest wywożone.
„Nikogo to nie obchodzi” – mocne słowa rolników
Najbardziej wybrzmiewa jednak ocena obecnej sytuacji.
– „Jak widać, nikogo to nie obchodzi” – mówi wprost Wroński.
Nowy dzierżawca czeka na zgodę Komisji Europejskiej dotyczącą koncentracji, ale – jak zaznacza – sam proces rozpoczął się z opóźnieniem, ponieważ na podpisanie wstępnej umowy czekano miesiącami.
– „To sytuacja niedopuszczalna w normalnym państwie” – dodaje.
Straty ponoszą wszyscy – przede wszystkim rolnicy
Brak działania terminala to nie tylko problem logistyczny. To realne straty dla całego sektora.
Mniejszy eksport oznacza presję na ceny w kraju i trudności ze sprzedażą ziarna.
– „Straty ponoszą rolnicy, bo mniej zboża jest wywożone. Traci też Skarb Państwa, bo dzierżawca nie płaci czynszu” – wskazuje Wroński.
Dodatkowo zatrzymane zostały inwestycje, które miały poprawić przepustowość portu. Nowy operator deklarował modernizację za około 250 mln zł, ale bez decyzji administracyjnych prace nie ruszą.
Czas ucieka przed żniwami
Największy problem polega na tym, iż kalendarz nie czeka. Do żniw zostało kilka czasu, a perspektywa szybkiego uruchomienia terminala jest wciąż niepewna.
– „Czas płynie do żniw, a szanse na szybkie uruchomienie terminala są niewielkie” – ocenia Wroński.
W tej sytuacji kluczowa staje się decyzja Komisji Europejskiej, bez której terminal nie rozpocznie działalności.
Czy zboże popłynie innymi portami?
W tle pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają rolnicy i eksperci rynku.
– „Może komuś na tym zależy – mniej wyślemy zboża przez polskie porty, to więcej wyślą porty zagraniczne, np. niemieckie” – sugeruje Wroński.
To scenariusz, który w praktyce oznaczałby utracone przychody dla polskiej gospodarki i dalsze problemy ze zbytem dla rolników.
Wnioski: infrastruktura jest, ale system zawodzi
Sprawa Bałtyckiego Terminala Zbożowego pokazuje jasno, iż problemem nie zawsze jest brak inwestycji. Często większą barierą okazują się procedury, decyzje i brak ciągłości zarządzania.
Dziś stawką jest nie tylko sprawne działanie jednego portu, ale bezpieczeństwo sprzedaży zbóż przed nadchodzącymi żniwami.
A na razie – jak podsumowują rolnicy – zboże czeka, a port stoi.

4 godzin temu

















