Wroński ostrzega rolników: ukraińskie zboże znów może zalać Polskę

4 godzin temu

Polska może niedługo znaleźć się pod znacznie silniejszą presją Komisji Europejskiej w sprawie zniesienia zakazu importu ukraińskiego zboża. Zdaniem Marcina Wrońskiego ze Związku Zawodowego Rolnictwa „Samoobrona” zagrożenia nie można bagatelizować, ponieważ w najbliższych miesiącach Ukraina może mieć coraz większy problem ze sprzedażą zbóż na dotychczasowych rynkach.

Wroński ostrzega rolników: ukraińskie zboże znów może zalać Polskę

Polskie embargo na wybrane produkty rolne z Ukrainy obowiązuje od kwietnia 2023 roku. Przez długi czas nie pojawiały się zdecydowane działania, które mogłyby doprowadzić do jego zniesienia. w tej chwili sytuacja zaczyna się jednak zmieniać.

Komisja Europejska oczekuje, iż Polska, Węgry i Słowacja wycofają jednostronne ograniczenia w imporcie ukraińskich produktów rolnych. Na razie presja ma formę rozmów, stanowisk i oficjalnych komunikatów. Bruksela sygnalizuje jednak, iż brak porozumienia może skutkować uruchomieniem procedury dotyczącej naruszenia prawa Unii Europejskiej.

Bruksela może uruchomić procedurę przeciwko Polsce

Komisja Europejska zapowiada, iż jeżeli dialog z państwami utrzymującymi zakazy nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, może podjąć formalne działania prawne. Dla Polski oznaczałoby to spór o zgodność krajowych regulacji z zasadami wspólnego rynku i unijnej polityki handlowej.

Marcin Wroński ocenia, iż ryzyko zniesienia embarga jest poważne.

Jest to bardzo realne zagrożenie, którego nie można w żaden sposób zbagatelizować – podkreśla przedstawiciel Związku Zawodowego Rolnictwa „Samoobrona”.

Jego zdaniem presja na otwarcie polskiego rynku może wzrosnąć wraz ze zmianą sytuacji na światowym rynku zbóż.

Afryka i Bliski Wschód mogą kupić mniej pszenicy

Jak wskazuje Wroński, w krajach będących dużymi importerami zbóż z rejonu Morza Czarnego spodziewana jest większa krajowa produkcja pszenicy. Dotyczy to między innymi Egiptu, Turcji, Iranu i Maroka.

Wyższe zbiory oznaczają, iż państwa te mogą ograniczyć import oraz przesunąć zakupy na późniejszy okres. W konsekwencji u największych eksporterów może zacząć gromadzić się niesprzedane zboże.

To oznacza jedno: kraje te kupią mniej i zaczną kupować później, co będzie skutkować spiętrzeniem się towaru u takich eksporterów jak Ukraina czy Rosja, bo właśnie z tych państw pochodzi kupowana tam pszenica – wskazuje Marcin Wroński.

Taka sytuacja mogłaby zwiększyć presję cenową na europejski rynek. Ukraina, mając trudności ze sprzedażą zboża przez porty Morza Czarnego, mogłaby jeszcze intensywniej poszukiwać odbiorców w państwach Unii Europejskiej.

Ukraińskie zboże może ponownie ruszyć na Zachód

Zdaniem Wrońskiego Ukraina już teraz zdaje sobie sprawę z możliwego ograniczenia popytu ze strony tradycyjnych importerów. Dlatego ma zabiegać w Komisji Europejskiej o otwarcie rynków Polski, Węgier i Słowacji.

Ukraina to wie i dlatego naciska na Komisję Europejską, żeby ta odblokowała jej polski, węgierski i słowacki rynek. o ile nie sprzeda zboża przez porty na Morzu Czarnym, będzie wywierać presję na rynek Unii Europejskiej i wywozić zboże do nas transportem drogowym – ocenia.

W opinii przedstawiciela „Samoobrony” dodatkowym czynnikiem może być aktywność dużych ukraińskich przedsiębiorstw rolnych. Część agroholdingów pozostaje pod kontrolą oligarchów lub funduszy inwestycyjnych, które będą zabiegały o utrzymanie dostępu do europejskich rynków zbytu.

Można podejrzewać, iż lobbing z ich strony w Komisji Europejskiej będzie bardzo skuteczny, ponieważ będą chciały zadbać o rynki zbytu dla swojego zboża – przekonuje Wroński.

Potrzebny plan awaryjny dla polskiego rynku

Marcin Wroński apeluje, aby Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi już teraz przygotowało alternatywne rozwiązania na wypadek, gdyby utrzymanie embarga stało się niemożliwe.

Chodzi między innymi o skuteczny system kontroli transportów, monitoring przepływu produktów rolnych, ograniczenie ryzyka pozostawania zboża tranzytowego w Polsce oraz mechanizmy szybkiego reagowania na gwałtowny spadek cen skupu.

Ministerstwo rolnictwa powinno już dziś być na to przygotowane i mieć kilka alternatywnych rozwiązań w razie prób zdjęcia embarga na ukraińskie zboże. Nie może się okazać, iż po raz kolejny zostaniemy ograni – zaznacza.

Wroński odnosi się również do wcześniejszych decyzji dotyczących handlu z Ukrainą oraz państwami Mercosur, które jego zdaniem mogą negatywnie wpłynąć na konkurencyjność polskich gospodarstw.

Emerytura i renta z KRUS. Jak i kiedy złożyć wniosek?

Rolnicy obawiają się powtórki z 2022 roku

Największe obawy dotyczą powtórzenia sytuacji z 2022 roku. Zboże, które miało przejeżdżać przez Polskę tranzytem, w znacznej części pozostało na krajowym rynku. Wzrost podaży doprowadził do problemów ze sprzedażą polskich zbóż, przepełnienia magazynów i silnej presji na ceny.

Nie możemy dopuścić do powtórki z 2022 roku, kiedy ukraińskie zboże zalało i zdestabilizowało nasz rynek – podsumowuje Marcin Wroński.

Najbliższe miesiące mogą więc okazać się najważniejsze dla dalszego obowiązywania krajowego zakazu. o ile Komisja Europejska zdecyduje się na formalne działania przeciwko Polsce, rząd będzie musiał nie tylko bronić embarga, ale również przygotować system zabezpieczeń na wypadek jego zniesienia.

Idź do oryginalnego materiału