Zaparkowali na polu, rolnik odpowiedział gnojowicą…

6 godzin temu
Zdjęcie: Zaparkowali na polu, rolnik odpowiedział gnojowicą…


Niszczenie upraw, blokowanie wjazdów na pola, śmiecenie i ignorowanie tablic ostrzegawczych – to codzienność wielu gospodarzy w rejonach turystycznych. Choć problem dotyczy rolników na całym świecie, pewien gospodarz z Wielkiej Brytanii postanowił wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę i to w bardzo… aromatyczny sposób. Czy desperacka walka o szacunek dla własności prywatnej usprawiedliwia radykalne środki? Gdzie leży granica między lekcją życia a niszczeniem mienia?

Turystyka kontra rolnictwo: Konflikt stary jak świat

Konflikty na linii rolnicy a turyści przybierają na sile w każdym sezonie urlopowym. Piękne okoliczności przyrody przyciągają miłośników jednośladów, pieszych wędrówek i kierowców, którzy często zapominają, iż wieś to nie darmowy park rozrywki, ale miejsce ciężkiej pracy.

Do eskalacji takiego konfliktu doszło w malowniczym regionie Lake District w północno-zachodniej Anglii. Gospodarz Hogg Hodgson, zmęczony permanentnym ignorowaniem jego własności, stracił cierpliwość. Powód? Odwiedzający masowo parkowali swoje samochody na jego łące, mimo wyraźnego zakazu: „Uprzejma prośba. NIE PARKOWAĆ NA POLU”.

Gdy lokalny parking zapełnił się już o 9 rano, turyści postanowili zignorować tablicę. Co więcej, aby wjechać na teren prywatny, rzekomo odsunęli wielkie głazy, którymi rolnik celowo zablokował wjazd.

Szybka i „pachnąca” riposta rolnika

Hodgson nie zamierzał dzwonić po policję i czekać godzinami na odholowanie pojazdów. Uruchomił ciągnik, podpiął beczkowóz i opryskał gnojowicą około 20 luksusowych samochodów (w tym marki takie jak Jaguar, BMW i Mercedes).

– Nie jestem dumny z tego, co zrobiłem – przyznał rolnik w rozmowie z Daily Mail. – Zrobiłem to wyłącznie ze względu na to, jak zachowują się turyści. Mam po prostu dość tego, jak traktują nasz region. Zostawiają otwarte bramy, przez co ucieka bydło, i rzucają śmieci gdzie popadnie.

Choć zachowanie angielskiego gospodarza wywołało falę braw i uśmiechów wśród innych rolników w sieci, z punktu widzenia prawa sprawa wygląda znacznie poważniej. Lokalna policja z Kumbrii już wszczęła śledztwo w tej sprawie.

źródło: Agrarheute

Idź do oryginalnego materiału