Polskie pola w okresie pracują pełną parą, a mimo to warzywa z zagranicy coraz śmielej wypierają krajową produkcję. Najnowsze dane pokazują skalę zjawiska, które dla wielu producentów warzyw staje się realnym problemem rynkowym, a nie tylko statystyczną ciekawostką.
Brokuł z Hiszpanii, kalafior z Niemiec. Polski rolnik przegrywa z importemZ liczb Główny Urząd Statystyczny wynika jasno: 2025 rok zapisał się jako rekordowy pod względem importu kalafiorów i brokułów do Polski. I to nie tylko ilościowo, ale przede wszystkim finansowo.
Rekord, którego rolnicy nie chcą świętować
W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2025 roku do Polski sprowadzono 39,56 tys. ton kalafiorów i brokułów, czyli najwięcej od 2004 roku. Warzywa pochodziły aż z 20 państw, ale realną walkę o polski rynek wygrało kilka państw Europy Zachodniej.
Za te dostawy Polska zapłaciła 225,27 mln zł. To pieniądze, które w ogromnej części nie zasiliły krajowych gospodarstw, ale popłynęły na południe i zachód Europy.
Hiszpania numerem jeden. Polska płaci, oni zarabiają
Największym beneficjentem importu była Hiszpania, która wysłała do Polski 13,51 tys. ton brokułów i kalafiorów. W przeliczeniu na pieniądze oznaczało to 85,86 mln zł przychodów.
Kolejne miejsca zajęły:
- Niemcy – 5,70 tys. ton, 42,53 mln zł,
- Włochy – 7,28 tys. ton, 36,95 mln zł,
- Francja – 7,22 tys. ton, 24,59 mln zł,
- Holandia – 2,42 tys. ton, 11,97 mln zł,
- Belgia – 1,41 tys. ton, 10,50 mln zł.
To właśnie te kraje w praktyce zdominowały półki hurtowni i sieci handlowych w Polsce.
Import sezonowy? Niekoniecznie
Często powtarzanym argumentem jest to, iż import warzyw to zjawisko typowo „zimowe”. Dane z 2025 roku temu przeczą.
Od maja do końca października, czyli w czasie krajowej produkcji, do Polski trafiło 8,18 tys. ton brokułów i kalafiorów. Co więcej, sam październik przyniósł 1,13 tys. ton importu, więcej niż łącznie w czterech wcześniejszych miesiącach.
Dla producentów oznacza to jedno: konkurencja z zagranicy działa również w środku sezonu, gdy polskie warzywa są dostępne i często dobrej jakości.
To nie tylko brokuły i kalafiory. Ziemniaki jeszcze droższe
Jeszcze większe kwoty Polska wydała na import ziemniaków. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku sprowadzono 173 tys. ton, za które zapłacono 278 mln zł.
Najwięcej ziemniaków pochodziło z:
- Niemiec – 104,37 tys. ton (134,42 mln zł),
- Holandii – 13,32 tys. ton,
- Francji – 10,82 tys. ton.
To kolejny sygnał, iż podstawowe warzywa, które Polska produkuje od dekad, coraz częściej kupujemy za granicą.
Co te liczby oznaczają dla rolników?
Rosnący import to nie tylko statystyka. To:
- presja cenowa na krajowych producentów,
- trudności ze zbytem w szczycie sezonu,
- większa zależność rynku od zagranicznych dostaw,
- odpływ setek milionów złotych poza polskie rolnictwo.
Dla wielu gospodarstw warzywniczych 2025 rok był kolejnym sygnałem, iż konkurencja nie odbywa się już tylko na polu, ale przede wszystkim na poziomie logistyki, kontraktów i relacji z sieciami handlowymi.
Jedno jest pewne: jeżeli trend się utrzyma, brokuł i kalafior z importu mogą na stałe zadomowić się na polskich stołach – kosztem krajowej produkcji.

22 godzin temu

![Protest rolników paraliżuje Warszawę. Setki ciągników na wjazdach do miasta [RELACJA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/09/654493.webp)













