Bruksela każe sadownikom czekać. Pomoc po przymrozkach dopiero jesienią

1 godzina temu

Polscy sadownicy poszkodowani przez kwietniowe przymrozki nie mogą na razie liczyć na szybkie uruchomienie nadzwyczajnego wsparcia z unijnej rezerwy kryzysowej. Komisja Europejska potwierdziła, iż otrzymała polski wniosek, ale nie będzie go rozpatrywać natychmiast. Dokument trafi do tzw. pakietu jesiennego, razem z wnioskami innych państw członkowskich.

Oznacza to, iż ewentualna pomoc z Brukseli może pojawić się znacznie później, niż oczekują gospodarstwa dotknięte stratami. Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę KE Louise Bogey, każdy wniosek wpływający w tej chwili do Komisji zostanie oceniony w ramach jesiennego bloku rozpatrywania spraw.

Polska złożyła wniosek po kwietniowych przymrozkach

Wstępny wniosek o uruchomienie wsparcia dla sadowników został wysłany do Komisji Europejskiej 7 maja przez ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Chodzi o gospodarstwa, które ucierpiały w wyniku kwietniowych spadków temperatur.

W niektórych regionach kraju temperatura spadała choćby do minus 10 stopni Celsjusza. Straty w sadach miejscami szacowane są na 90–100 proc. To oznacza, iż część producentów owoców może w tym sezonie nie uzyskać plonu handlowego albo uzyskać go na poziomie niewystarczającym do pokrycia kosztów produkcji.

Polska stara się o środki z unijnej rezerwy rolnej, czyli instrumentu przeznaczonego m.in. na sytuacje kryzysowe w rolnictwie.

Komisja potwierdza odbiór dokumentów, ale potrzebuje danych

Komisja Europejska potwierdziła, iż polski wniosek wpłynął i jest w tej chwili oceniany. Nie oznacza to jednak szybkiej decyzji o wypłacie środków. Polska będzie musiała przedstawić oficjalne szacunki strat, a Komisja porówna sytuację z danymi z innych państw członkowskich.

To najważniejszy etap procedury. Sama informacja o wystąpieniu przymrozków i dużych stratach nie wystarcza do uruchomienia pieniędzy z rezerwy. Bruksela oczekuje danych pokazujących skalę strat, ich zasięg oraz wpływ na produkcję.

Nowa zasada: wnioski mają być rozpatrywane w dwóch blokach

Z wypowiedzi rzeczniczki Komisji wynika, iż KE stosuje nową metodę rozpatrywania wniosków o pomoc kryzysową. Informował o niej wcześniej komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen podczas posiedzenia Rady UE ds. rolnictwa.

Zamiast reagować osobno na każdy wniosek natychmiast po jego wpłynięciu, Komisja ma rozpatrywać sprawy w dwóch blokach w roku: wiosennym i jesiennym. Polskie dokumenty trafią do pakietu jesiennego.

Według KE takie rozwiązanie ma zapobiec sytuacji, w której środki z rezerwy rolnej zostałyby wykorzystane zbyt gwałtownie przez państwa, które złożyły wnioski jako pierwsze. Komisja chce zebrać dokumenty z różnych państw i dopiero wtedy podzielić dostępny budżet między poszkodowanych.

W rezerwie zostało około 200 mln euro

Unijna rezerwa rolna na 2026 rok wynosi 450 mln euro. Według przekazanych informacji do dyspozycji pozostaje w tej chwili około 200 mln euro.

To oznacza, iż środki są ograniczone, a Polska nie jest jedynym krajem, który zgłasza problemy po niekorzystnych zjawiskach pogodowych. Straty zgłaszały lub mogą zgłaszać również inne państwa, m.in. Czechy, Słowacja, Austria i Niemcy.

W praktyce polski wniosek będzie oceniany na tle sytuacji w innych krajach. Komisja będzie musiała zdecydować, komu przyznać pomoc, w jakiej wysokości i na jakich warunkach.

Wypłaty mogą przesunąć się na koniec roku

Komisja Europejska nie podała konkretnej daty ewentualnej wypłaty pieniędzy. Skoro jednak polski wniosek ma być rozpatrywany w pakiecie jesiennym, realne uruchomienie środków może nastąpić dopiero pod koniec 2026 roku.

W praktyce pieniądze z Brukseli mogłyby trafić do Polski najwcześniej w grudniu 2026 roku albo na przełomie 2026 i 2027 roku. Dla sadowników oznacza to długie oczekiwanie, szczególnie w gospodarstwach, które już teraz mierzą się z brakiem plonu, kosztami ochrony sadów, utrzymania plantacji i zobowiązaniami finansowymi.

Bruksela wskazuje też na środki krajowe

Komisja Europejska przypomina, iż państwa członkowskie mają również własne możliwości reagowania na kryzysy w rolnictwie. Chodzi m.in. o wykorzystanie elastyczności w planach strategicznych WPR oraz o pomoc państwa.

W praktyce oznacza to, iż o ile sadownicy potrzebują szybkiego wsparcia, polski rząd może rozważyć uruchomienie krajowych mechanizmów pomocowych albo przesunięcie środków w ramach dostępnych programów. Unijna rezerwa kryzysowa nie będzie w tym przypadku narzędziem natychmiastowej interwencji.

Najtrudniejsza sytuacja w gospodarstwach z dużymi stratami

Dla sadowników najważniejsze jest teraz ustalenie faktycznej skali strat i ewentualnych możliwości pomocy pomostowej. Gospodarstwa, w których przymrozki zniszczyły większość kwiatów lub zawiązków, mogą mieć problem nie tylko z dochodem w sezonie, ale także z finansowaniem dalszej produkcji.

Sad, choćby po zniszczeniu plonu, przez cały czas wymaga ochrony, nawożenia, cięcia, pracy i utrzymania plantacji w dobrej kondycji na kolejny sezon. Brak zbioru nie oznacza braku kosztów. Dlatego czas uruchomienia pomocy ma dla producentów owoców duże znaczenie.

Ustawa podpisana. Środki z PROW pomogą obniżyć oprocentowanie kredytów

Decyzja zapadnie później, ale dokumentacja strat jest kluczowa

Polski wniosek nie został odrzucony, ale nie będzie procedowany w trybie natychmiastowym. Trafi do wspólnego jesiennego pakietu rozpatrywania wniosków o pomoc z unijnej rezerwy rolnej.

Dla sadowników oznacza to konieczność oczekiwania na decyzję Komisji oraz na dalsze działania krajowej administracji. najważniejsze będą oficjalne szacunki strat, bo to one zdecydują, jak mocny będzie polski wniosek w porównaniu z dokumentami innych państw UE.

Na dziś najważniejszy komunikat jest jednoznaczny: Bruksela wie o stratach w polskich sadach, ale szybka wypłata pomocy z unijnej rezerwy nie jest przewidziana.

Idź do oryginalnego materiału