Gleba wysycha do metra głębokości. Dane IMGW nie zostawiają złudzeń

7 godzin temu

W Polsce coraz wyraźniej widać skutki niedoboru wody. Problem nie dotyczy już wyłącznie przesuszonej powierzchni gleby i słabszej kondycji roślin. Dane IMGW oraz Państwowego Instytutu Geologicznego wskazują, iż sytuacja zaczyna obejmować kolejne fazy suszy: od suszy glebowej, przez hydrologiczną, aż po pierwsze sygnały suszy hydrogeologicznej, czyli zagrożenia dla zasobów wód podziemnych.

Gleba wysycha do metra głębokości. Dane IMGW nie zostawiają złudzeń

To szczególnie niepokojące dla rolnictwa, ponieważ krótkotrwałe opady nie odbudowują głębokich zasobów wodnych. Mogą poprawić warunki dla roślin na kilka dni, ale nie rozwiązują problemu, który narastał przez dłuższy czas.

Susza glebowa przez cały czas widoczna mimo opadów

Obecnie w Polsce widoczna jest susza glebowa. To kolejny etap niedoboru wody po suszy atmosferycznej, czyli okresie zbyt małych opadów i wysokiego parowania. Ostatnie deszcze miejscami poprawiły sytuację w wierzchniej warstwie gleby, jednak nie zmieniły ogólnego obrazu.

W wielu regionach kraju gleba pozostaje silnie przesuszona. Szczególnie trudna sytuacja występuje w Wielkopolsce. Zachodnia, północna i południowa część województwa notują wilgotność gleby na poziomie zaledwie 30–35%, a lokalnie na zachodzie regionu tylko 20–25%.

Niedobór wody w glebie obejmuje również niemal całe województwa lubuskie i łódzkie. Susza glebowa widoczna jest także na dużych obszarach województw: zachodniopomorskiego, dolnośląskiego, opolskiego, śląskiego, pomorskiego oraz podkarpackiego. Na południowych krańcach Wielkopolski silne przesuszenie gleby sięga choćby do głębokości 1 metra.

Dla gospodarstw oznacza to jedno: rośliny mogą mieć problem z pobieraniem wody nie tylko z wierzchniej warstwy, ale również z głębszych partii profilu glebowego.

Rzeki pokazują, iż problem jest szerszy

Stan gleby znajduje odbicie w sytuacji hydrologicznej kraju. Jak wynika z danych IMGW, w niemal wszystkich rzekach stany wody układają się w strefach niskich i średnich. Pojawiają się już także obszary zagrożone suszą hydrologiczną.

Susza hydrologiczna to trzecia faza suszy. Oznacza spadek poziomu wód w rzekach, jeziorach i zbiornikach, a także zmniejszenie przepływów poniżej wartości typowych dla danego okresu.

Szczególnie wyraźnie widać to na Warcie. Rzeka na niemal całym górnym biegu, aż do zbiornika Jeziorsko, jest zagrożona suszą hydrologiczną. Na jednym z odcinków przepływ spadł poniżej minimum okresowego. W Poznaniu 22 maja stan Warty wynosił zaledwie 152 cm.

Niepokojące są również dane dotyczące zbiornika Jeziorsko. Średni dopływ tego dnia wynosił 16,87 mł/s, natomiast odpływ 20,70 mł/s. Oznacza to, iż z systemu odpływało więcej wody, niż do niego dopływało.

Wysokie temperatury mogą pogłębić straty w uprawach

Przy braku regularnych opadów i prognozowanych wysokich temperaturach skutki niedoboru wody będą się nasilać. W praktyce oznacza to większy stres wodny roślin, słabsze wykorzystanie składników pokarmowych, gorsze nalewanie ziarna i większe ryzyko spadku plonów.

Najbardziej zagrożone są uprawy znajdujące się na glebach lekkich, piaszczystych oraz stanowiskach o niskiej pojemności wodnej. Tam choćby kilkudniowy okres bez opadów przy wysokiej temperaturze może gwałtownie przełożyć się na pogorszenie kondycji roślin.

Rolnictwo jako pierwsze odczuwa niedobór wody. Spadki plonów są zwykle pierwszym widocznym skutkiem suszy, ale problem nie kończy się na polu. Długotrwały deficyt opadów wpływa również na rzeki, zbiorniki retencyjne, przemysł, energetykę oraz zaopatrzenie ludności w wodę.

Wody podziemne także zaczynają reagować

Najbardziej niepokojące są sygnały dotyczące wód podziemnych. Jak wynika z raportu Państwowej Służby Geologicznej, w kwietniu na przeważającym obszarze kraju nastąpiło obniżenie średniego poziomu wód podziemnych w pierwszym poziomie wodonośnym w porównaniu z marcem.

Pierwszy poziom wodonośny to pierwsza od powierzchni warstwa wodonośna albo zespół warstw, które mają dobrą łączność hydrauliczną. To właśnie ten poziom najszybciej reaguje na długotrwały brak opadów.

Według raportu spadki poziomu wód podziemnych odnotowano w około 71% analizowanych punktów obserwacyjnych. To istotny sygnał ostrzegawczy, choć na większości obszaru Polski rezerwy zmiennych zasobów wód podziemnych przez cały czas utrzymywały się na poziomie zapewniającym bezpieczeństwo zaopatrzenia ludności w wodę.

Problem polega jednak na tym, iż zagrożenia dla tych rezerw pojawiły się już w ponad 71% analizowanych punktów obserwacyjnych. Dotyczy to głównie wschodniej części kraju, ale lokalne sygnały odnotowano również w Polsce centralnej, północno-zachodniej i południowo-zachodniej.

Susza hydrogeologiczna to najtrudniejszy etap

W kwietniu odnotowano regionalną niżówkę hydrogeologiczną, czyli suszę hydrogeologiczną, na niewielkich obszarach województw: łódzkiego, mazowieckiego, podlaskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego, pomorskiego i zachodniopomorskiego.

Lokalne wystąpienia niżówki zarejestrowano także w województwach: dolnośląskim, śląskim, podkarpackim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim.

Susza hydrogeologiczna jest czwartą fazą suszy i jedną z najtrudniejszych do odwrócenia. Jest skutkiem długotrwałego niedoboru opadów, wcześniejszej suszy rolniczej i hydrologicznej oraz ograniczonego zasilania wód podziemnych.

To etap szczególnie groźny, ponieważ nie da się go gwałtownie zatrzymać pojedynczymi opadami. choćby intensywny deszcz często spływa powierzchniowo albo zasila tylko wierzchnią warstwę gleby. Odbudowa zasobów podziemnych wymaga długotrwałych, regularnych opadów i korzystnych warunków infiltracji.

Problem dotyczy nie tylko rolników

Susza hydrogeologiczna jest groźna nie tylko dla produkcji rolnej. Jej skutki mogą dotknąć również mieszkańców, samorządy, przemysł i energetykę. Obniżenie poziomu wód podziemnych może prowadzić do problemów z ujęciami wody, ograniczeń w poborze oraz trudności w zaopatrzeniu ludności.

Na co dzień skala problemu bywa niedostrzegana. Dopóki woda płynie z kranu, wielu odbiorców nie traktuje suszy jako realnego zagrożenia. Tymczasem w rolnictwie skutki są widoczne szybciej: słabsze wschody, zahamowanie wzrostu roślin, niższe plony i większe ryzyko strat ekonomicznych.

Jeżeli sytuacja hydrologiczna kraju nie ulegnie poprawie, można spodziewać się narastających problemów. Najpierw w gospodarstwach rolnych, następnie w innych sektorach gospodarki.

Pszenica odporna na spadki. Susza w USA przez cały czas straszy światowe rynki

Potrzebne są nie jednorazowe opady, ale trwała odbudowa zasobów

Obecna sytuacja pokazuje, iż susza nie jest jednorazowym epizodem pogodowym. To proces, który rozwija się etapami. Najpierw brakuje opadów, później przesusza się gleba, następnie spadają poziomy rzek, a w kolejnym kroku zagrożone są wody podziemne.

Idź do oryginalnego materiału