IFA Pioner RS01- zapomniany ciągnik z Wrocławia. Dlaczego nie trafił na polskie pola?

3 godzin temu

Powojenne losy europejskiej techniki rolniczej bywają bardzo pokręcone. Jednym z najlepszych przykładów jest historia ciągnika IFA Pioner RS01 – maszyny, która oficjalnie stała się symbolem odbudowy rolnictwa Niemieckiej Republiki Demokratycznej, ale jej prawdziwe korzenie prowadzą… do Wrocławia.

I to nie jest żadna legenda z garażowych rozmów kolekcjonerów zabytkowych traktorów. Konstrukcja Pioniera RS01 narodziła się jeszcze przed wojną w zakładach FAMO Breslau, czyli we wrocławskiej fabryce Fahrzeug-und Motoren-Werke. Po 1945 roku zakład znalazł się już w granicach Polski i został przekształcony w Dolnośląskie Zakłady Wytwórcze Maszyn Elektrycznych Dolmel.

Łup wojenny, czyli radziecka polityka

Sam ciągnik jednak – jako wojenny łup technologiczny przekazany przez Związek Radziecki nowo powstającej NRD. Historia? Jak najbardziej. Ale także kawał bardzo ciekawej opowieści o tym, jak polityka zdecydowała, kto po wojnie będzie produkował nowoczesne traktory.

Wrocławskie korzenie Pioniera

Jeszcze przed wojną FAMO należało do najważniejszych producentów ciężkich pojazdów i ciągników w Niemczech. Zakłady we Wrocławiu produkowały między innymi półgąsienicowe ciągniki artyleryjskie dla Wehrmachtu, ale równolegle prowadzono także prace nad nowoczesnymi ciągnikami rolniczymi.

Właśnie tam powstała konstrukcja oznaczona jako RS01. Jak na swoje czasy była to maszyna bardzo nowoczesna – ciężka, mocna i projektowana już z myślą o pełnej mechanizacji dużych gospodarstw.

Niemcy pod koniec lat 30. doskonale wiedzieli, iż przyszłość rolnictwa będzie należała do silnych ciągników wysokoprężnych, a nie do prostych maszyn żarowych pamiętających jeszcze epokę międzywojenną.
Wojna przerwała jednak rozwój projektu. Fabryki zostały podporządkowane produkcji militarnej, a sam Wrocław w 1945 roku zamienił się w ruinę twierdzy Festung Breslau.

IFA Pioner RS01 – ciągnik, który miał wrocławskie korzenie, fot. źródło Dirk Ingo Franke, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Rosjanie rozdają karty

Po wojnie Związek Radziecki przejął ogromne ilości niemieckiej dokumentacji technicznej, maszyn i gotowych projektów nowoczesnej technologii. Część trafiła do ZSRR, część rozdysponowano między państwa bloku wschodniego.
I tutaj zaczyna się najciekawszy fragment tej historii.

Nowo powstająca NRD pilnie potrzebowała nowoczesnego ciągnika rolniczego. Rolnictwo było wyniszczone wojną, brakowało koni, brakowało paliwa, brakowało ludzi. Mechanizacja stała się politycznym priorytetem. Sowieci „łaskawie” przekazali więc Niemcom ze wschodniej strefy okupacyjnej dokumentację i możliwość uruchomienia produkcji nowoczesnego RS01.

A Polska – spytacie? Polska dostała coś zupełnie innego

Nam przypadł Lanz Bulldog, czyli konstrukcja już wtedy mocno archaiczna. Owszem – bardzo prosta i odporna, ale technologicznie pamiętająca jeszcze lata 20. Z Bulldoga narodził się później słynny Ursus C-45, maszyna legendarna, ale choćby w chwili debiutu będąca technicznym dinozaurem.

Tymczasem Niemiecka Republika Demokratyczna, wówczas jeszcze radziecka strefa okupacyjna, dostała znacznie nowocześniejszą konstrukcję wysokoprężną z Wrocławia. Można więc powiedzieć, iż historia zrobiła dość przewrotny żart. Polska przejęła wrocławskie fabryki, ale nie dostała wrocławskiego ciągnika.

Narodziny IFA Pionier

Produkcję uruchomiono w 1949 roku pod nazwą IFA RS01 Pionier. Początkowo montaż odbywał się w Zwickau, później produkcję przeniesiono do Nordhausen. Sama nazwa „Pionier” idealnie wpisywała się w socjalistyczną propagandę. Ciągnik miał symbolizować nowy początek i triumf przemysłu ludowego. Na plakatach wyglądał niemal jak stalowy bohater odbudowy kraju.

W praktyce był po prostu bardzo solidnym niemieckim traktorem. I trzeba przyznać uczciwie – na tle wielu powojennych konstrukcji z Europy Wschodniej prezentował się naprawdę dobrze. Spójrzcie sami:

Dane techniczne IFA Pionier RS01

Ciągnik był maszyną dużą i ciężką jak na pierwsze powojenne lata.
Dane techniczne:

  • silnik: wysokoprężny, 4-cylindrowy
  • pojemność: około 5 litrów
  • moc: około 40 KM
  • napęd: 4×2
  • skrzynia biegów: mechaniczna 5+1
  • masa własna: około 3300 kg
  • prędkość maksymalna: około 17 km/h
  • ogumienie: przód: 6,50-20 – tył: 12,75-28
  • rozruch: początkowo korbą i układem benzynowym, później sprężonym powietrzem i rozrusznikiem elektrycznym

Dzisiaj liczba 40 KM może nie robić wielkiego wrażenia. Ale w końcówce lat 40. był to już ciągnik zdolny zastąpić kilka zaprzęgów konnych i pracować z cięższymi narzędziami uprawowymi.

IFA Pionier RS01, fot. źródło Manataworf, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons

Niemiecka solidność starej szkoły

Pionier RS01 był budowany jeszcze według przedwojennej filozofii inżynierskiej. Nikt nie liczył kilogramów stali ani kosztów produkcji co do feniga. Maszyna miała przede wszystkim wytrzymać.
Efekt był taki, iż ciągnik wyszedł ciężki, toporny i bardzo trwały. Wielu użytkowników wspominało później, iż RS01 potrafił pracować niemal bez końca, o ile operator pamiętał o smarowaniu i regularnej obsłudze.

W NRD gwałtownie stał się podstawową maszyną w państwowych gospodarstwach rolnych oraz spółdzielniach produkcyjnych. Pracował także w leśnictwie i transporcie.

NRD dostała przyszłość, Polska – przeszłość

Patrząc z dzisiejszej perspektywy trudno nie zauważyć pewnej ironii historii. Polska otrzymała od sowietów niemiecką “licencję” na archaicznego Lanz Bulldoga, którego trzeba było odpalać lampą żarową i który bardziej przypominał maszynę parową niż nowoczesny ciągnik. NRD natomiast dostała nowoczesnego diesla zaprojektowanego jeszcze przed wojną we Wrocławiu.

Oczywiście Ursus C-45 miał swoje zalety. Był prosty, niemal pancerny i radził sobie choćby na kiepskim paliwie. Ale technologicznie oba światy dzieliła przepaść.
RS01 był zwiastunem nowoczesnego rolnictwa. C-45 – ostatnim wielkim przedstawicielem odchodzącej epoki maszyn żarowych.

Pionier, który zmienił wschodnioniemieckie pola

IFA Pionier RS01 nie był może ciągnikiem pięknym. Nie miał eleganckich linii Zetora 25 czy późniejszych Steyrów. Był wysoki, surowy i wyglądał bardziej jak wojskowy holownik niż maszyna rolnicza. Ale zrobił dokładnie to, czego oczekiwano od niego w zrujnowanym kraju – ruszył do pracy.

To właśnie dzięki takim maszynom NRD w latach 50. rozpoczęła szybką mechanizację rolnictwa. A sam RS01 stał się jednym z symboli odbudowy przemysłu po wojnie.
I chyba właśnie dlatego dziś budzi tak duże zainteresowanie kolekcjonerów.

Bo w jego historii jest wszystko: wojna, polityka, technika, propaganda i Wrocław, który choć znalazł się po polskiej stronie granicy, pozostawił po sobie bardzo niemiecki ślad na polach dawnej NRD.

Idź do oryginalnego materiału