Jaki plon rzepaku 2026 z hektara? „Jeśli zbiorę tonę, będzie dobrze”

2 godzin temu

Plon rzepaku 2026 na Dolnym Śląsku budzi coraz większy niepokój rolników. W wielu gospodarstwach rośliny są niskie, słabo rozgałęzione i wyraźnie osłabione przez suszę oraz przymrozki z końca kwietnia. Rolnicy mówią już o zbiorach na poziomie zaledwie jednej tony z hektara. Są też i tacy, którzy niestety nie zbiorą nic. Jednocześnie część gospodarzy ogranicza nakłady i rezygnuje z kolejnych zabiegów.

W praktyce sytuacja na polach zmienia się z tygodnia na tydzień. Problemem pozostaje przede wszystkim brak wody. Na wielu polach opady od marca były symboliczne. Do tego doszły przymrozki od 27 do końca kwietnia 2026 r., które uszkodziły łuszczyny i kwiatostany rzepaku. „Jeśli zbiorę tonę z hektara, to będzie wszystko. O ile oczywiście sytuacja się nie pogorszy” — mówi rolnik z Dolnego Śląska.

Najważniejsze informacje:

  1. Na Dolnym Śląsku utrzymuje się silna susza. Podobnie jest w opolskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim.
  2. Przymrozki z końca kwietnia uszkodziły łuszczyny i pędy.
  3. Część gospodarstw prognozuje zaledwie tonę rzepaku z hektara. Niektórzy i tego nie zbiorą.

Na Dolnym Śląsku brakuje wody

Rolnicy z okolic Świdnicy i innych części Dolnego Śląska wskazują, iż sytuacja robi się coraz trudniejsza. W marcu spadło około 13 mm deszczu. Kwiecień przyniósł jedynie około 10 mm opadów. Natomiast do 7 maja spadło miejscami mniej niż 3 mm.

Rozmawialiśmy z rolnikami, których dane, na życzenie pozostawiamy do wiadomości redakcji.

Marzec 13 mm, kwiecień 10 mm, maj na razie około 3 mm” — relacjonuje w rozmowie z naszym portalem rolnik spod Świdnicy.

W rezultacie pola zaczęły wyraźnie mozaikować. Na słabszych stanowiskach rzepak traci kolor, a zboża żółkną.

Na 5 klasie rzepaki zaczęły się robić już pomarańczowe. Płatki choćby w pąkach zaczęły zasychać” — opisuje nam sytuacje rozmówca.

Co więcej, przymrozki z końca kwietnia dodatkowo pogorszyły sytuację. Część łuszczyn zrobiła się żółta i przestała rosnąć.

Te łuszczynki, które trafiły na przymrozek w trakcie kwitnienia, są żółte, blado-zielone i nie rosną. Natomiast te wykształcone przed przymrozkiem jeszcze się trzymają. Generalnie kwiatostany są bardzo przestrzelone, a to jeszcze nie ostateczny ich kształt. Sporo łuszczyn jeszcze opadnie” — dodaje gospodarz spod Świdnicy.

Rzepaki wyglądają „jak flancowane”

Rolnicy zwracają uwagę, iż najgorzej wyglądają rzepaki sianie po optymalnych terminach, szczególnie tam, gdzie ograniczono normę wysiewu do 30–35 roślin na metrze kwadratowym.

Tam rośliny na suchych glebach wyglądają jak rozsadzane” — mówi rolnik z Dolnego Śląska.

W wielu gospodarstwach rośliny są małe i mają niewielki pąk wierzchołkowy. Pędów bocznych jest mało, a kwiatostany pozostają „przestrzelone”.

Brakowało wody. choćby o ile są rozgałęzienia, to są mizerne” — podkreśla rolnik spod Świdnicy.

Jednocześnie najlepsze rośliny, rewelacyjnych odmian często wyglądają jak skarlałe.

W moim 400-ha gospodarstwie rzepak w tym momencie miał zwykle około metra siedemdziesięciu, a nie wiem, czy półtora metra ma” — opisuje rolnik spod Świdnicy.

Rolnicy zauważają jednak pewną zależność. Lepiej radzą sobie rzepaki, które dostały azot jesienią i później w lutym. Wtedy gleba miała jeszcze wilgoć po śniegu.

Mnie uratowało to, iż dałem azot na jesieni i w lutym. Teraz rzepak ma może 1,1–1,2 m wysokości (patrz zdjęcie głowne otrzymane od naszego rozmówcy — redakcja), wykształcony pęd głowny i kilka krótkich pędów bocznych” — ocenia jeden z gospodarzy.

Znaczenie miał także termin siewu. Rzepaki wysiane pod koniec sierpnia wyglądały lepiej niż plantacje zakładane na początku września.

Rzepaki, które były posiane późno, koło 7–8 września, wyglądają słabo” — mówi rolnik spod Świdnicy.

Lokalnie pola rzepaku w maju 2026 są w dramatycznym stanie

Adrian Wawrzyniak (NSZZ RI „Solidarność”) opisuje nam także sytuację na Dolnym Śląsku.

Tutaj na Dolnym Śląsku od dłuższego czasu nie mamy opadów. Dodatkowo przymrozki, które występowały od kilku tygodni spowodowały ogromne straty w uprawach. Zoża ozime i rzepaki są przesuszone. Rzepak lokalnie choćby nie wykształcił kwiatostanów. Natomiast ten, który zakwitł, przemarł zupełnie” — relacjonuje Adrian Wawrzyniak.

Oto zdjecie pola rzepaku ozimego wykonane na początku maja 2026, otrzymane od Adriana Wawrzyniaka. W tym wypadku plon rzepaku 2026 wyniesie równe zero ton

fot. Adrian Wawrzyniak

Plon rzepaku 2026 może mocno spaść

Rolnicy coraz ostrożniej mówią o tegorocznych zbiorach. Część gospodarstw szacuje dziś (tj. na początku maja 2026) plon rzepaku na poziomie 1–1,5 t/ha. Bardziej optymistycznie prognozuje nasz rozmówca spod Świdnicy, który liczy na 3–3,5 t/ha z najlepiej dzisiaj wyglądających plantacji.

Rzepak to najbardziej pesymistycznie pewnie półtora tony. Mam nadzieję, iż w optymistycznym wariancie złapiemy trzy, trzy i pół tony” — ocenia Świdniczanin.

W normalnych warunkach średni plon rzepaku w Polsce przekracza zwykle 4 t/ha. W najlepszych gospodarstwach i przy sprzyjającej pogodzie plony dochodzą choćby do 6 t/ha. Rekordowe plantacje potrafią przekraczać 6 t/ha.

Dlatego obecne prognozy pokazują skalę problemu. Wielu rolników już teraz ogranicza koszty i ostrożniej podchodzi do kolejnych zabiegów.

Pszenice także zaczynają tracić potencjał

Problemy widać również na plantacjach zbóż ozimych. Rolnicy wskazują, iż pszenice sianie później lub po orce wyglądają wyraźnie słabiej.

Mamy pszenice, które były posiane po orkach, w mokrym, zaklepane, nie pokrzewiły się” — mówi rolnik spod Świdnicy.

W praktyce gospodarze coraz częściej ograniczają nakłady. Zamiast trzech zabiegów ochronnych planują dwa.

Trzeci zabieg zrobimy tylko wtedy, o ile przyjdzie woda, ale i tak najtańszymi fungicydami. Nię będziemy przesiewali, bo co posiejemy? Kukurydzę, którą teraz część przesiewa?” — podkreśla gospodarz.

Rolnicy oceniają, iż w tej chwili pszenica może dać od 4 do 7 t/ha.

Szacunkowo na dzisiaj, gdyby ta woda jednak była, to plon mógłby wynieść od 4 do 7 ton” — ocenia nasz rozmówca z okolic Świdnicy, gospodarujacy na 400 hektarach.

Jednak przy normalnych warunkach pogodowych potencjał wielu plantacji byłby znacznie wyższy, w granicach 9–12 ton. Dlatego coraz więcej gospodarstw skupia się dziś na ograniczaniu ryzyka i pilnowaniu kosztów.

Nie wszystkim szczęście sprzyjało. Otóż Adrian Wawrzyniak przysłał nam zdjęcia, na których zboża ozime wygladają fatalnie

fot. Adrian Wawrzyniak

Plon rzepaku 2026 wciąż zależny od pogody — może być gorzej

Rolnicy podkreślają, iż obecne szacunki dotyczą dopiero początku maja. Tymczasem najtrudniejszy okres może jeszcze nadejść.

Wody brakuje. To sobie możemy dziś mówić o plonach, bo wszystko zależy od tego, co będzie dalej” — mówi rolnik spod Świdnicy.

W praktyce wiele zależy teraz od opadów w najbliższych tygodniach. Bez deszczu rośliny będą kończyć wegetację zbyt wcześnie. A to oznacza niższy plon rzepaku 2026 i dalszy spadek potencjału zbóż ozimych.

Jeżeli tak dalej pójdzie, to może być jeszcze gorzej” — przyznają rolnicy z Dolnego Śląska.

Idź do oryginalnego materiału