Rolnicy z coraz większym niepokojem patrzą w niebo, a najnowsze raporty Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) tylko potwierdzają ich najgorsze obawy. Deficyt opadów doprowadził do sytuacji, w której ziemia na polach jest drastycznie przesuszona nie tylko na powierzchni. Krytycznie brakuje w niej wody już na głębokości sięgającej jednego metra.
Pustynia na polach – dane nie pozostawiają złudzeń
Sytuacja hydrologiczna w wielu regionach kraju staje się dramatyczna. Jak wskazują najnowsze odczyty i mapy wilgotnościowe IMGW, wskaźnik uwilgotnienia gleby spada do alarmująco niskich, jednocyfrowych poziomów procentowych. Co w tym wszystkim najbardziej niepokojące, problem przestał dotyczyć wyłącznie wierzchniej warstwy ornej, która wysycha najszybciej pod wpływem słońca i wiatru. Woda ucieka z profilu glebowego w zastraszającym tempie, a w wielu miejscach przesuszona jest już warstwa sięgająca od 28 do 100 centymetrów w głąb ziemi. To potężny cios w stabilność tegorocznej produkcji roślinnej. Najgorsza sytuacja jest w województwie wielkopolskim, gdzie lokalnie wilgotność gleby wynosi 20%.
Rośliny bez szans na pobór wilgoci i składników
Dla upraw polowych wysychanie gleby na tak dużej głębokości oznacza walkę o przetrwanie. O ile krótkotrwałe braki wody na powierzchni rośliny o mocnym systemie korzeniowym (takie jak rzepak czy kukurydza) potrafią zrekompensować, ciągnąc wilgoć z głębszych partii, o tyle przy obecnym stanie staje się to fizycznie niemożliwe. Zboża, rzepak ozimy i buraki cukrowe zaczynają tracić turgor, zwijać liście i przedwcześnie zasychać.
Brak wody w głębszych warstwach profilu glebowego niesie za sobą jeszcze jedno, kosztowne zagrożenie:
- Blokada składników pokarmowych: Niezależnie od tego, jak wysokie dawki nawozów rolnicy zaaplikowali wiosną, bez wody w strefie korzeniowej granulat nie ma szans na rozpuszczenie, a roślina nie jest w stanie pobrać cennego azotu, potasu czy fosforu.
- Redukcja plonu: Stres suszowy w kluczowych fazach rozwojowych roślin (takich jak kwitnienie czy nalewanie ziarna) nieodwracalnie tnie potencjał plonotwórczy.
Burze nie rozwiążą problemu
Czekanie na zbawienny deszcz staje się grą nerwów. Niestety, krótkie i gwałtowne burze, które lokalnie przetaczają się nad Polską, nie rozwiązują problemu suszy rolniczej. Nawalne opady spływają po stwardniałej skorupie ziemi prosto do rowów melioracyjnych i rzek, nie mając szans na powolne, głębokie wnikanie. Odbudowa tak potężnie wysuszonego rezerwuaru wodnego na głębokości metra wymaga wielodniowych, spokojnych opadów o charakterze wielkoobszarowym. Bez nich gospodarzom po raz kolejny przyjdzie liczyć ogromne straty zamiast zysków z hektara.
źródło: IMGW

5 godzin temu















