Koniec „mleka roślinnego”? Inspekcja jasno: nazwy są zarezerwowane

2 godzin temu

Rynek napojów roślinnych rośnie w szybkim tempie, ale wraz z nim narasta spór o nazewnictwo. Główny Inspektor IJHARS zabrał głos i jednoznacznie przypomniał: określenia związane z mlekiem są prawnie chronione i nie mogą być używane w odniesieniu do produktów roślinnych.

Koniec „mleka roślinnego”? Inspekcja jasno: nazwy są zarezerwowane

„Mleko” tylko dla produktów od zwierząt

Stanowisko Inspekcji nie pozostawia wątpliwości – nazwa „mleko” jest ściśle zdefiniowana w prawie UE i odnosi się wyłącznie do produktów pochodzenia zwierzęcego.

Zgodnie z przepisami, mleko to „wydzielina z wymion (…) otrzymywana z co najmniej jednego doju”. Oznacza to, iż każdy produkt roślinny – niezależnie od składu – nie może być tak nazywany.

Podobna zasada dotyczy przetworów. Nazwy takie jak ser, jogurt, kefir czy masło są zarezerwowane wyłącznie dla produktów mlecznych.

Nawet „to nie mleko” jest zakazane

Szczególne kontrowersje budzi podejście do marketingu napojów roślinnych. Inspekcja podkreśla, iż nie tylko bezpośrednie użycie słowa „mleko” jest niedozwolone.

Zakazane są również wszelkie formy, które mogą sugerować związek z mlekiem:

  • określenia typu „mleko roślinne”,
  • komunikaty w stylu „to nie mleko”,
  • zabiegi graficzne, które nawiązują do tej nazwy.

W ocenie IJHARS takie działania mogą wprowadzać konsumenta w błąd, choćby jeżeli formalnie wskazują na roślinne pochodzenie produktu.

Reklama i opakowanie pod kontrolą

Przepisy obejmują nie tylko nazwę na etykiecie. Inspekcja przypomina, iż cała prezentacja produktu – od opakowania po reklamę – nie może sugerować, iż mamy do czynienia z produktem mlecznym.

Dotyczy to m.in.:

  • nazw handlowych,
  • grafik i symboli,
  • haseł reklamowych,
  • sposobu eksponowania produktu.

Każdy element, który może budzić skojarzenia z mlekiem, jest potencjalnie niezgodny z przepisami.

Wyrok TSUE zamyka dyskusję

Kwestia nazewnictwa nie jest nowa, ale została jednoznacznie rozstrzygnięta na poziomie unijnym. najważniejsze znaczenie ma wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie „TofuTown”.

Orzeczenie to potwierdziło, iż nazwy zarezerwowane dla mleka i jego przetworów nie mogą być stosowane wobec produktów roślinnych, choćby jeżeli towarzyszy im dodatkowe wyjaśnienie.

Gra o rynek i uczciwą konkurencję

Za rygorystycznym podejściem do nazewnictwa stoją konkretne cele. Przepisy mają:

  • chronić konsumenta przed wprowadzeniem w błąd,
  • zapewnić uczciwą konkurencję na rynku żywności,
  • stabilizować warunki funkcjonowania sektora mleczarskiego.

Z punktu widzenia producentów mleka to najważniejsze – nazewnictwo ma bezpośredni wpływ na postrzeganie produktu i jego wartość rynkową.

Co to oznacza dla producentów napojów roślinnych?

Stanowisko IJHARS oznacza jedno: konieczność precyzyjnego i ostrożnego nazewnictwa. Produkty roślinne muszą być jasno oznaczane jako napoje, bez odniesień – choćby pośrednich – do mleka.

W praktyce może to oznaczać:

  • zmianę etykiet i nazw handlowych,
  • modyfikację kampanii marketingowych,
  • większą kontrolę ze strony organów nadzoru.

Jasne zasady, ale napięcie rośnie

Rynek napojów roślinnych nie zwalnia, a konkurencja z sektorem mleczarskim staje się coraz bardziej widoczna. Spór o nazwy to tylko jeden z jego elementów, ale bardzo istotny – bo dotykający samego sposobu komunikacji z konsumentem.

Idź do oryginalnego materiału