Korytarz zbożowy na Morzu Czarnym znalazł się pod ogromną presją. Ostrzał infrastruktury portowej w Wielkiej Odessie oraz na Dunaju doprowadził do gwałtownego skoku stawek frachtu morskiego – na wybranych kierunkach choćby o 90%. Sama podwyżka cen nie rozwiązuje jednak problemów eksportowych Ukrainy. Wysokie ryzyko wojenne sprawia, iż armatorzy masowo wycofują oferty, a zachęty finansowe przestały odgrywać decydującą rolę.
Czytaj również:
Korytarz zbożowy pod presją: Gwałtowny skok stawek frachtowych
Pierwsza reakcja rynku na ponowne zagrożenie w rejonie Morza Czarnego była natychmiastowa. W ciągu zaledwie kilku dni od rozpoczęcia ataków stawki transportu małych partii ładunków z Wielkiej Odessy do Egiptu skoczyły z 28–29 USD do 43–44 USD za tonę. W szczytowych momentach nerwowości na rynku pojedynczy operatorzy podyktowali jeszcze wyższe warunki, wykorzystując presję czasu, pod jaką znaleźli się eksporterzy goniący terminy realizacji kontraktów.
Podobną presję cenową odnotowano na trasach dunajskich. Według danych rynkowych stawki za przewóz z Izmaiłu wzrosły niemal na wszystkich głównych kierunkach:
- Morze Marmara: 35–40 USD/t (wcześniej 28 USD/t)
- Mersin (Turcja): 40–47 USD/t (wcześniej 33 USD/t)
- Liban: 42–48 USD/t (wcześniej 34 USD/t)
- Egipt (partie 5–7 tys. ton): 43–55 USD/t (wcześniej 35 USD/t)
Największą dynamikę podwyżek zarejestrowano na kierunku egipskim, gdzie koszty dostawy pojedynczych przesyłek uległy niemal podwojeniu.
Armatorzy rezygnują z rejsów: Pieniądze to za mało
Analitycy oraz przedstawiciele firm żeglugowych podkreślają, iż kluczowym wyzwaniem nie jest sama wysokość stawek, ale brak dostępnego tonażu. Armatorzy, którzy początkowo akceptowali wysokie wyceny, w wielu przypadkach ostatecznie wycofali swoje statki z rejsów.
Główną barierą pozostają gwałtownie rosnące stawki ubezpieczeń od ryzyk wojennych oraz bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa załóg i jednostek. W efekcie zachęty finansowe przestały być czynnikiem determinującym decyzje biznesowe firm żeglugowych. Dopóki zagrożenie ostrzałem portów pozostanie wysokie, dostępność floty dla ukraińskiego ziarna będzie drastycznie ograniczona, utrzymując koszty logistyki na wyśrubowanym poziomie.
Korytarz zbożowy zablokowany przy rosnących zapasach ziarna na Ukrainie
Paraliż wywozu morskiego nadszedł w wyjątkowo trudnym moment dla ukraińskiego sektora rolnego. Według danych Państwowej Służby Statystycznej, na dzień 1 lipca zapasy zbóż i roślin strączkowych na Ukrainie wynosiły 7,7 mln ton – aż o 3 mln ton więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. W przedsiębiorstwach rolnych zmagazynowano 4,7 mln ton ziarna (+34,2% r/r), natomiast w zakładach przetwórczych i elewatorach podaż wzrosła aż 2,6-krotnie, osiągając poziom 3 mln ton.
W strukturze zapasów dominuje kukurydza na ziarno (3,9 mln ton, wzrost o 94,1% r/r) oraz pszenica (2,3 mln ton, wzrost o 36,7% w porównaniu z początkiem lipca ubiegłego roku). Wyższe są również zapasy jęczmienia (1,1 mln ton, +77%), podczas gdy spadek odnotowano jedynie w przypadku żyta (26,8 tys. ton, -4,8%), soi (653,4 tys. ton, -17,9%) oraz nasion słonecznika (1,1 mln ton, -68,2%). Spiętrzenie tak znacznych wolumenów zbóż w krajowych magazynach w połączeniu z blokadą szlaków eksportowych stwarza poważne ryzyko dalszego spadku cen skupu na rynku wewnętrznym.
Czytaj również:
Nowe zbiory jeszcze bardziej obciążają korytarz zbożowy
Sytuację na rynku dodatkowo komplikuje fakt, iż na Ukrainie realizowane są już intensywne żniwa wczesnych zbóż. Do 28 lipca rolnicy wymłócili ziarno z 2,6 mln hektarów (22% planowanej powierzchni), uzyskując ponad 10,65 mln ton nowego ziarna. Zbiory pszenicy osiągnęły 6,61 mln ton z powierzchni 1,53 mln ha (30% planu) przy średnim plonie 4,32 t/ha. Jęczmienia zebrano 3,49 mln ton z 790 tys. ha (53% planu, plon 4,42 t/ha), a grochu 549,5 tys. ton (94,6% powierzchni, plon 1,97 t/ha). Równolegle realizowane są zbiory rzepaku – zebrano już 1,31 mln ton nasion z 539,6 tys. ha (41% powierzchni).
Największy strumień nowego ziarna płynie z regionów południowych, bezpośrednio zaplecza morskiego: obwodu odeskiego (2,43 mln ton), mikołajowskiego (1,80 mln ton) oraz dniepropietrowskiego (1,49 mln ton). Napływ milionów ton ziarna z tegorocznych zbiorów na rynek wewnętrzny, w warunkach braku sprawnego wywozu przez korytarz zbożowy, potęguje presję na infrastrukturę magazynową i zagraża dalszym załamaniem cen skupu w regionie.

1 godzina temu















