Mało wody dla krów

1 godzina temu
Zdjęcie: Mało wody dla krów


Od wielu lat mieszkańcy kilku wsi w gminie Byczyna na Opolszczyźnie borykają się z niskim ciśnieniem wody w kranach. Największy problem mają hodujący mleczne krowy rolnicy. Interweniują gdzie się da, ale sytuacja zdaje się być bez wyjścia.

Stado rośnie, wody ubywa

Gospodarstwo Pana Pawła Kapicy specjalizuje się w produkcji mlecznej. Zaczynało przed dekadą od trzech krów, a dziś jest w nim 50 krów dojnych drugie tylepozostałej części bydła, czyli młodzież wraz z jałówkami.

Wąskie gardło

Paweł Kapica, rolnik z Janówki:

– Problem jest związany z dostawami wody przez przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne Hydrokom z Kluczborka. Te problemy są związane z tym, iż gospodarstwo ma doprowadzoną sieć wodną do gospodarstwa w postaci rury jednocalowej, na którym znajduje się licznik DN20, który jest dławikiem. Jest to licznik 3/4 cala i on powoduje dławienie przepływu wody dla gospodarstwa rolnego. W momencie, kiedy są duże pobory wody, gdy włączają się urządzenia do mycia, dezynfekcji, hali udojowej, czy włączamy jakieś urządzenia w domu, czy załączy się większa ilość poideł dla zwierząt, wtedy ciśnienie zaczyna zanikać i urządzenia niewłaściwie działają.

Groźba odcięcia wody

Gospodarstwo pana Kapicy pobiera 6 tysięcy litrów wody na dzień w okresie zimowym, latem choćby 10 tysięcy, więc średnio wychodzi około 8 tysięcy dziennie. Dochodziło już do sytuacji, kiedy wody ewidentnie brakowało. Raz, z powodu wykrycia bakterii e-coli, gospodarstwo zostało adekwatnie całkowicie odcięte od wody i groziło im nieodbieranie mleka z gospodarstwa.

Woda niezdatna do pojenia krów

– Weterynaria w takiej sytuacji zamyka możliwość oddawania mleka do mleczarni – mówi pan Paweł – bo nie posiadamy wody zdatnej do picia. W tym momencie jeden, jedyny raz mieliśmy sytuację taką, iż musieliśmy tę wodę samemu dostarczyć sobie do gospodarstwa własnym środkiem transportu oraz w zbiornikach, które są dopuszczone do produkcji żywności, czyli typowo w gospodarstwie mlecznym. TAkimi zbiornikami stały się nasze stare chłodnie do mleka. W innych momentach mamy tą sytuację, iż poidła mają na tyle zgromadzonej tej wody same w sobie, iż mamy jakiś bufor bezpieczeństwa na kilka godzin, nim przyjdą z powrotem dostawy wody.. woda jest więc ww naszym gospodarstwie zapewniona w małym marginesie bezpieczeństwa, czyli na kilka godzin.

Wody brakuje w kilku wsiach

Magdalena Grygier, rolnik z Janówki

– Braki wody są uciążliwe, bo jeżeli mąż gdzieś pobiera wodę, to choćby nie da się umyć dojarki, czy rzeczy do pojenia cieląt, na przykład taksówki mlecznej, którą trzeba zalać wodą i umyć. Te spadki ciśnienia są bardzo uciążliwe.

Braki wody od wielu lat

Michał Grygier, rolnik z Ciecierzyna:

– Mamy obniżone ciśnienie wody. Gdy chcemy jej nalać do opryskiwaczy, czy pobrać większą ilość wody i odkręcamy kran, to wtedy mamy spadek ciśnienia w domu. Ciśnienia w domu wręcz wcale nie mamy, albo mamy bardzo słabe. To już jest bardzo długo, bo też jak rodzice mieli ten problem, gdy prowadzili gospodarstwo. Teraz mamy dom dwurodzinny: rodzice mieszkają na dole, my na piętrze. Od czasu, kiedy zrobiliśmy sobie mieszkanie na górze, musieliśmy domontować specjalnie pompę, żeby sobie dostarczyć wodę na piętro, bo jak rodzice na dole odkręcili wodę, więc u nas też tej wody nie było. Są dni, gdy jest lepiej i ciśnienie jest lepsze, ale często zdarza się, iż ciśnienia nie ma. Czasami to się zdarzało codziennie, a o ile była jakaś awaria, to choćby nie mieliśmy w sumie prawie wcale nie mieliśmy wody. Jesteśmy na ostatnim odcinku nitki, więc jak gdzieś jest jakakolwiek awaria, czy odetną wodę, więc jej nie mamy wcale.

Paweł Kapica, rolnik z Janówki:

– Interweniujemy już od długiego czasu do Wód Polski, do Urzędu Ochrony Konkurencji, do wojewody, choćby już pisali śmy pisma do Marszałka Województwa Opolskiego, ale każdy z tych urzędów odpisuje, iż brakuje im kompetencji. Gmina nie posiada żadnych procedur ratunkowych dla takich producentów jak ja, czyli ogółem producentów żywności.

Co w przypadku awarii?

– Pani Burmistrz oficjalnie przyznała, iż firma Hydrokom wskazuje w danym momencie miejsce alternatywne do poboru wody – stwierdza pan Paweł. Prosi wtedy rolników, aby sobie wodę sami pobrali i we własnym zakresie przetransportowali do swoich gospodarz rolnych. Tu jest ten problem, iż potrzebujemy od 6 do 8 tysięcy litrów na dzień, więc faktycznie to jest bardzo ciężkie do zrealizowania. W produkcji mlecznej krowy muszą mieć wodę zdatną do picia, a problem polega na tym, iż nie ma czym i nie ma jak jej przetransportować. Gdyby gospodarstwo samo miało przewozić tę wodę, to człowiek by musiał być na cały etat przyjęty, na same przewożenie tej wody i przerzucanie jej do sieci, a co dopiero, żeby się zajmować stadem.

Rolnik jak przedsiębiorca

– Mam cichą nadzieję, iż spółka wodociągowa pozmienia te liczniki na adekwatne, co pozwoli temu istniejącemu przyłączu na maksymalny przepływ – mówi hodowca. – Oni wymuszają na nas napisanie wniosku o nowe przyłącze, ale po co pisać nowy wniosek, skoro przyłącze my już mamy, tylko jest niewykorzystane w stu procentach.

Iwona Sobania, burmistrz Byczyny:

– Rzeczywiście pan Paweł Kapica ma dość dużą hodowlę krów i ma problem z ciśnieniem wody w tych swoich wszystkich urządzeniach, w poidłach, ale jest to związane z tym, iż hodowca ma przyłącze do gospodarstwa domowego, a nie do przedsiębiorstwa. I teraz, jak gdyby, piłka jest po stronie pana Kapicy, któy musi złożyć wniosek do Hydrocomu o warunki przyłączenia dla przedsiębiorstwa, czyli w tym wypadku dla gospodarstwa rolnego. o ile złoży taki wniosek, Hydrocom mu da warunki przyłączenia i wtedy to ciśnienie na pewno się zwiększy. Ja osobiście współczuję panu Kapicy, ponieważ on i żona bardzo ciężko pracują. Wiadomo, iż jak się ma hodowlę, to jest praca 24 godziny na dobę i w tym momencie chciałabym mu pomóc, chciałabym, żeby przyjechał na spotkanie z panem prezesem Hydrocomu, żebyśmy się spotkali w trójkę i żebyśmy znaleźli być może jakieś jedno wspólne rozwiązanie.

Sytuacja wydaje się patowa, gdyż rolnicy nie chcą podpisywać umów na nowe przyłącze dla przedsiębiorstw, bo wtedy cena wody jest znacznie wyższa niż dla gospodarstw domowych.

dr Mariusz Drożdż

Idź do oryginalnego materiału