Nowa droga ma poprawiać komunikację, ale dla rolnika może oznaczać dodatkowe kilometry do pola, wyższe zużycie paliwa i konieczność prowadzenia dużego ciągnika po wąskich drogach lokalnych. Krajowa Rada Izb Rolniczych chce, aby przy projektowaniu tras przebiegających przez tereny rolnicze obowiązkowo pytano o zdanie wojewódzkie izby rolnicze. Samorząd rolniczy wskazuje, iż w tej chwili głosu rolników w procedurze po prostu brakuje.
Nowe drogi odcinają rolników od pól. KRIR chce zmian w przepisachZarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych 6 października 2026 r. wystąpił do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka o zmianę przepisów dotyczących przygotowania inwestycji drogowych.
Postulat jest konkretny: jeżeli planowana droga przebiega przez grunty użytkowane rolniczo albo wpływa na dojazd do gospodarstw, pól czy punktów skupu, adekwatna wojewódzka izba rolnicza powinna mieć możliwość zaopiniowania projektu.
Droga przez pola, ale bez obowiązkowej opinii rolników
KRIR zwraca uwagę na istotny problem obecnych procedur. Przy przygotowywaniu inwestycji drogowych swoje opinie przedstawiają jednostki samorządu terytorialnego.
Projekty opiniowane są m.in. przez zarząd województwa, zarząd powiatu oraz wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. W tym katalogu nie ma jednak samorządu rolniczego.
Oznacza to, iż choćby jeżeli nowa trasa przecina duże kompleksy gruntów rolnych, zmienia dotychczasowy układ dróg dojazdowych lub utrudnia przemieszczanie ciągników i maszyn, nie ma obowiązku konsultowania jej przebiegu z adekwatną izbą rolniczą.
Zdaniem KRIR właśnie na tym etapie powinien pojawić się głos osób znających specyfikę lokalnego rolnictwa.
Rolnik musi dojechać ciągnikiem nie tylko do pola
Problem nie sprowadza się wyłącznie do tego, iż droga przecina działkę. Nowa infrastruktura może całkowicie zmienić funkcjonujący przez lata system komunikacji między gospodarstwem, polami i odbiorcami płodów rolnych.
Współczesne maszyny rolnicze mają znaczne gabaryty. Ciągniki poruszają się z szerokimi agregatami, opryskiwaczami, rozsiewaczami czy przyczepami. W czasie żniw lub zbiorów kukurydzy gospodarstwa muszą dodatkowo sprawnie transportować duże ilości płodów rolnych.
Jeżeli ciągnik nie może wjechać na nową trasę, pozostają drogi lokalne. A te często nie mają szerokości i parametrów odpowiadających gabarytom współczesnego sprzętu rolniczego.
Obwodnica Nysy przykładem problemu
KRIR wskazuje m.in. na sytuację związaną z obwodnicą Nysy w ciągu dróg krajowych DK46 i DK41.
Obowiązujące tam ograniczenia ruchu ciągników i maszyn rolniczych powodują, iż rolnicy muszą korzystać z lokalnej sieci drogowej.
Według samorządu rolniczego problem polega na tym, iż parametry tych dróg – przede wszystkim ich szerokość – nie są dostosowane do ruchu dużych maszyn.
Podobne obawy dotyczą w tej chwili projektowanej obwodnicy Sidziny w ciągu DK46, gdzie również przewidywane są ograniczenia dotyczące ruchu rolniczego.
KRIR zwraca przy tym uwagę, iż sytuacja ta występuje pomimo zwiększenia dopuszczalnej prędkości ciągników rolniczych z 30 do 40 km/h.
Zamiast kilku kilometrów – długi objazd
Z punktu widzenia gospodarstwa konsekwencje źle zaplanowanego układu komunikacyjnego mogą być odczuwalne każdego dnia.
Jeżeli nowa droga przecina dotychczasowy dojazd do pól, a ciągnik nie może się po niej poruszać, rolnik może zostać zmuszony do wielokilometrowego objazdu.
To oznacza więcej czasu spędzonego w ciągniku, większe zużycie paliwa, dodatkowe koszty pracy maszyn i utrudnienia w transporcie zbóż, kukurydzy, buraków czy innych produktów do punktów skupu.
Problem nabiera szczególnego znaczenia w okresach intensywnych prac polowych, gdy liczy się czas, a maszyny wielokrotnie w ciągu dnia przemieszczają się pomiędzy gospodarstwem, poszczególnymi działkami i miejscem odbioru plonów.
W skrajnych przypadkach nowa infrastruktura może również istotnie utrudnić dostęp do części użytkowanych gruntów.
Izby rolnicze chcą wejść do procesu wcześniej
Zdaniem KRIR wielu takich konfliktów można uniknąć, ale konsultacje muszą odbywać się odpowiednio wcześnie – już podczas analizowania wariantów przebiegu inwestycji, a nie dopiero wtedy, gdy najważniejsze decyzje zostały podjęte.
Wojewódzkie izby rolnicze dysponują radami powiatowymi i siecią delegatów działających w gminach. Dzięki temu mają wiedzę o lokalnej strukturze gospodarstw, sposobie użytkowania gruntów i trasach wykorzystywanych przez rolników.
Na wczesnym etapie projektowania możliwe pozostało wprowadzenie korekt, które mogą zapobiec późniejszym problemom.
Chodzi m.in. o odpowiednie zaplanowanie dróg dojazdowych i przejazdów, zachowanie możliwości przemieszczania maszyn oraz ograniczenie dzielenia zwartych kompleksów gruntów rolnych.
KRIR chce obowiązkowej opinii izby rolniczej
Samorząd rolniczy nie domaga się więc zatrzymania inwestycji drogowych, ale wprowadzenia dodatkowego elementu konsultacyjnego.
KRIR postuluje wpisanie do przepisów obowiązku zasięgania opinii adekwatnej miejscowo wojewódzkiej izby rolniczej, o ile planowana inwestycja drogowa ingeruje w grunty użytkowane rolniczo.
Takie rozwiązanie miałoby pozwolić na uwzględnienie potrzeb gospodarstw jeszcze przed ostatecznym ustaleniem przebiegu drogi.
Dla rolnika linia wyznaczona na mapie może bowiem oznaczać coś znacznie więcej niż nową trasę. Może przeciąć dotychczasowy dojazd do pola, wydłużyć transport do punktu skupu o kilka kilometrów albo skierować kilkunastotonowy zestaw rolniczy na lokalną drogę, na której dwa większe pojazdy mają problem z bezpiecznym minięciem się.

2 godzin temu















