RegioJet, który od grudnia przejmie obsługę dotowanej linii R9 z Pragi do Brna, oficjalnie potwierdził, iż wśród 18 zamówionych jednostek elektrycznych produkcji Pesy Bydgoszcz do służby w tym roku wejdzie maksymalnie 8 egzemplarzy. Radim Jančura, właściciel spółki, podtrzymuje jednak gotowość do uruchomienia przewozów, wskazując na dostępność zastępczych składów wagonowych.
Fot. Pesa BydgoszczW 2023 roku Pesa Bydgoszcz po raz pierwszy podpisała kontrakt na dostawę pojazdów o maksymalnej prędkości eksploatacyjnej 200 km/h. Mówimy tu o umowie z czeskim przewoźnikiem RegioJet, dobrze znanym w naszym kraju z uwagi na niezbyt udaną próbę rzucenia wyzwania PKP Intercity na najbardziej obleganych relacjach, która trwała w ostateczności mniej niż rok. Należąca do Radima Jančury spółka, wciąż rozwijając segment połączeń komercyjnych, od wielu lat stara się przede wszystkim zdobywać kolejne umowy na obsługę dotowanych połączeń o charakterze użyteczności publicznej (zarówno dalekobieżnych, jak i regionalnych), odnosząc w tym obszarze zarówno porażki, jak i sukcesy. Jednym z największych sukcesów w ostatnich latach była wygrana w ogłoszonym przez czeski resort transportu przetargu na obsługę linii R9, łączącej Pragę z Brnem alternatywną trasą przez Havlíčkův Brod. Umowa zakłada realizację przewozów przez 15 lat z wykorzystaniem nowego taboru.
RegioJet zdecydował się postawić na polski produkt w postaci elektrycznych zespołów trakcyjnych produkcji Pesy Bydgoszcz. Umowa z kontrolowanym przez Polski Fundusz Rozwoju producentem obejmuje dostawę łącznie 18 pojazdów, w tym 11 egzemplarzy w wariancie czteroczłonowym (300 miejsc siedzących, 105 metrów długości) oraz 7 pociągów trójczłonowych (200 miejsc siedzących, 79 metrów długości). Pojazdy te będą mogły pracować w dwóch systemach zasilania, tj. 3 kV DC oraz 25 kV AC 50 Hz (każdy z nich jest obecny w Republice Czeskiej, przy czym docelowo planowane jest ujednolicenie do tego ostatniego). Jak informowaliśmy was na łamach „Raportu Kolejowego” pod koniec sierpnia, do Czech dotarły już trzy pojazdy zamówione w ramach tego kontraktu – 2 jednostki czteroczłonowe oraz pojedynczy zespół trakcyjny złożony z trzech członów (pierwszy i ostatni pojazd bez wyposażenia przestrzeni pasażerskiej). Przechodzą one testy w ośrodku doświadczalnym w Velimi w kraju środkowoczeskim.
Trzeba sobie w tym kontekście powiedzieć jasno – wszystko dzieje się na ostatnią chwilę. Nie przesądzając przyczyny tego stanu rzeczy, nie jest szczególnie odkrywczym stwierdzenie, iż od miesięcy zanosiło się na mniejsze lub większe w opóźnienie w dostawach, które jednak do niedawna pozostawało niepotwierdzone. Wszystko zmieniło się w połowie września, kiedy to przedstawiciele RegioJet (w tym właściciel i prezes zarządu spółki Radim Jančura) oficjalnie przyznali, iż w grudniu nie wszystkie pojazdy wejdą do eksploatacji na linii R9. Wszystko wskazuje więc na to, iż w choćby najbardziej optymistycznym scenariuszu będzie ona przejściowo obsługiwana składami wagonowymi. Czy będzie to oznaczało problemy z perspektywy pasażerów? Niekoniecznie. W tym miejscu musimy przypomnieć, iż po nagłej rezygnacji z obsługi tras krajowych w Polsce przewoźnik dysponuje pewną nadwyżką wagonów pasażerskich, a ewentualne pozyskanie dodatkowych elektrowozów na coraz bardziej prężnym rynku najmu nie powinno być problemem.

1 godzina temu







