Nowy John Deere serii 6R został zauważony podczas testów w Niemczech. Na masce widnieje oznaczenie 250, a sam ciągnik zdradza wiele cech znanych z większych modeli serii 7R i 8R. Czy to zapowiedź nowego lidera w segmencie ciągników o mocy około 250 KM? Wszystko na to wskazuje.
Na niemieckich polach pojawił się ciągnik, który już zdążył rozbudzić wyobraźnię fanów zielono-żółtej marki. Zdjęcie prototypu, które wyciekło z łamów niemieckiego magazynu branżowego Profi, pokazuje nowego John Deere’a testowanego w warunkach polowych. I nie jest to byle jaki egzemplarz.
Na masce wyraźnie widnieje liczba 250, co sugeruje, iż producent szykuje nowy model w gamie serii 6R. Można więc przypuszczać, iż niedługo oferta tej serii zostanie rozszerzona o maszynę celującą w segment, gdzie dziś robi się naprawdę ciasno.
Więcej niż zwykły lifting
Na pierwszy rzut oka widać, iż to nie tylko kosmetyka. Nowy prototyp wyraźnie czerpie stylistycznie z większych braci, czyli serii 7R i 8R. Maska nabrała bardziej muskularnych kształtów, a kabina przypomina rozwiązania znane z topowych modeli amerykańskiego producenta.
To trochę tak, jakby sześciocylindrowa „szóstka” poszła na siłownię i wróciła z sylwetką starszego brata. Efekt? Bardziej nowoczesny wygląd i prawdopodobnie kilka praktycznych korzyści.
Centralne pompowanie kół także w serii 6R
Jednym z najciekawszych elementów wyposażenia jest zintegrowany układ centralnej regulacji ciśnienia w ogumieniu. To rozwiązanie John Deere wprowadził już wcześniej w serii 8R, a teraz najwyraźniej zamierza przenieść je do mniejszych modeli.
Dla użytkownika oznacza to przede wszystkim większą elastyczność pracy. Na drodze wyższe ciśnienie ograniczy opory toczenia i zużycie paliwa, a w polu niższe poprawi trakcję oraz zmniejszy ugniatanie gleby. Innymi słowy – mniej strat, więcej pożytku.
Nowa kabina i zintegrowane systemy
W oczy rzuca się także nowa integracja elektroniki. Odbiornik GPS nie jest już osobnym „grzybkiem” na dachu, ale został wkomponowany w konstrukcję kabiny. Umieszczono go po prawej stronie, co nadaje ciągnikowi bardziej dopracowany i nowoczesny wygląd.
Również tradycyjne koguty ustępują miejsca zintegrowanym pomarańczowym diodom LED. To rozwiązanie znamy już z innych modeli marki. Jest estetyczniejsze, trwalsze i mniej narażone na uszkodzenia. Kto raz zahaczył kogutem o gałąź lub nadproże, ten wie, o czym mowa.
Czy John Deere 6R 250 przekroczy 300 KM?
Tu warto ostudzić emocje. Choć spekulacje już ruszyły pełną parą, przekroczenie granicy 300 KM wydaje się mało prawdopodobne. Wszystko wskazuje na to, iż nowy model otrzyma dobrze znany, 6,8-litrowy silnik PowerTech.
Jednostka ta napędza już większe modele serii 6R i 6M oraz mniejsze ciągniki z rodziny 7R – aż do modelu 7R 270. Jej maksymalna moc wynosi właśnie 300 KM, więc trudno spodziewać się, by nowa „szóstka” miała ten pułap znacząco przekroczyć.
John Deere szykuje mocnego gracza
Nowy model z oznaczeniem 250 może okazać się bardzo interesującą propozycją dla gospodarstw poszukujących uniwersalnego ciągnika o dużej mocy, ale bez konieczności przesiadki do cięższej i droższej serii 7R.
Jeśli testy przebiegną zgodnie z planem, premiera może być tylko kwestią czasu. A wtedy segment ciągników około 250 KM zrobi się jeszcze ciekawszy. Konkurencja z pewnością nie będzie zachwycona, ale rolnicy – wręcz przeciwnie.

2 godzin temu
















