Paliwo po 10 zł? Motyka zabiera głos i wskazuje, co może wywrócić rynek

3 godzin temu

Ceny benzyny i oleju napędowego pozostają wysokie, a kierowcy coraz częściej pytają, czy na stacjach zobaczymy niedługo dwucyfrowe stawki. Minister energii Miłosz Motyka przekonuje, iż w tej chwili nie ma prognoz wskazujących na przekroczenie poziomu 10 zł za litr. Jednocześnie przyznaje, iż sytuacja na rynku surowców jest napięta, a największą niewiadomą pozostaje rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie.

Paliwo po 10 zł? Motyka zabiera głos i wskazuje, co może wywrócić rynek

10 zł za litr? Na razie bez takiego scenariusza

Miłosz Motyka odniósł się do obaw kierowców związanych z wysokimi cenami paliw i rosnącymi notowaniami surowców. Jak zaznaczył, analitycy nie przewidują obecnie, by w najbliższym czasie ceny na polskich stacjach miały przebić poziom 10 zł za litr.

Minister zastrzegł jednak, iż rynek pozostaje silnie uzależniony od sytuacji geopolitycznej. W praktyce oznacza to, iż dalsza eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogłaby ponownie podbić ceny ropy i zwiększyć presję na ceny benzyny oraz diesla w Polsce.

Rząd nie planuje kolejnego przedłużenia programu osłonowego

Na razie kierowcy nie powinni też liczyć na szybki powrót programu „Ceny Paliwa Niżej”. Rząd uruchamiał go w 2026 roku dwukrotnie. Pierwsza odsłona obowiązywała od końca marca do końca czerwca, a druga od 17 do 31 sierpnia.

W sierpniu VAT na wybrane paliwa został obniżony z 23 do 8 proc., a ceny maksymalne były administracyjnie ograniczone. Za sprzedaż paliwa powyżej ustalonego pułapu groziła kara do 1 mln zł.

Koszt programu okazał się jednak bardzo wysoki. Ministerstwo Finansów szacuje, iż obie odsłony pochłonęły łącznie około 5,2 mld zł, z czego sierpniowy etap kosztował około 495 mln zł. Z tego powodu, jak przekazuje resort energii, przy napiętej sytuacji budżetowej nie ma w tej chwili przestrzeni do kolejnego przedłużenia programu.

Diesel pozostaje szczególnie drogi

Dla rolników szczególnie istotna jest sytuacja na rynku oleju napędowego. To właśnie diesel bezpośrednio wpływa na koszty prac polowych, transportu zbóż, nawozów, pasz i innych środków produkcji.

Przy wysokich cenach paliwa każdy wzrost o kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy na litrze oznacza zauważalny wzrost kosztów w gospodarstwie, zwłaszcza w okresach intensywnych prac polowych.

Dlatego choćby jeżeli psychologiczna granica 10 zł nie zostanie przekroczona, obecne poziomy cen pozostają dla producentów rolnych poważnym obciążeniem.

Gaz też drożeje. Co z rachunkami od 2027 roku?

Minister energii odniósł się również do cen gazu. Do końca 2026 roku obowiązują obecne taryfy, ale stawki od 1 stycznia 2027 roku będą zależały od nowych wniosków taryfowych.

Motyka przyznał, iż kryzys geopolityczny już wpływa na wzrost cen gazu w Europie. Jednocześnie podkreślił, iż Polska jest mniej zależna od gazu niż część innych państw europejskich i ma być lepiej przygotowana na ewentualne zawirowania.

Polskie magazyny gazu mają być w tej chwili zapełnione w 96 proc. Resort liczy również na to, iż ograniczanie kosztów przesyłu pomoże złagodzić ewentualne podwyżki rachunków w przyszłym roku.

Kradzież ciągnika w Lipiej Górze. Ursus wrócił do właściciela

Największym ryzykiem pozostaje geopolityka

Na dziś scenariusz paliwa po 10 zł za litr nie jest uznawany przez rząd ani analityków za bazowy. Nie oznacza to jednak, iż ceny gwałtownie wrócą do poziomów sprzed kryzysu.

Rynek paliw pozostaje podatny na trzy czynniki: notowania ropy, kurs złotego oraz sytuację na Bliskim Wschodzie. jeżeli którykolwiek z nich gwałtownie się pogorszy, presja cenowa może wrócić bardzo szybko.

Idź do oryginalnego materiału