Rolnicy coraz mocniej odczuwają brak opłacalności. GUS pokazał skalę problemu

1 godzina temu

Mniejsze zbiory nie przyniosły automatycznie wyższych dochodów. Najnowsze dane GUS pokazują wyraźne pogorszenie sytuacji ekonomicznej gospodarstw rolnych. Wskaźnik oceny ogólnej sytuacji gospodarstw spadł do minus 41,1, a rolnicy negatywnie oceniają również opłacalność produkcji. Do tego dochodzą słabsze prognozy zbiorów wielu podstawowych upraw i ceny skupu, które w sierpniu były średnio o 12,3 proc. niższe niż rok wcześniej.

Rolnicy coraz mocniej odczuwają kryzys opłacalności. GUS pokazał skalę problemu. Fot. wygenerowane przez AI

Najnowsze badanie Głównego Urzędu Statystycznego pokazuje, iż problemem polskiego rolnictwa nie jest w tej chwili wyłącznie poziom plonów. Coraz większe znaczenie ma relacja pomiędzy kosztami prowadzenia gospodarstwa a ceną, którą producent może uzyskać za swoje produkty.

I właśnie ta relacja jest przez rolników oceniana coraz gorzej.

Wskaźnik spadł do minus 41,1. Rolnicy źle oceniają sytuację gospodarstw

GUS zbadał oceny użytkowników gospodarstw dotyczące pierwszego półrocza 2026 r. Wyniki są jednoznaczne.

Wskaźnik zmiany ogólnej sytuacji gospodarstw rolnych – WZOS – wyniósł minus 41,1. Oznacza to zdecydowaną przewagę negatywnych ocen nad pozytywnymi.

Co więcej, w porównaniu z pierwszym półroczem 2025 r. wskaźnik pogorszył się aż o 17,5 pkt.

Nie jest to więc jedynie utrzymanie wcześniejszych, słabych nastrojów. Dane pokazują wyraźne pogorszenie ocen ekonomicznej kondycji gospodarstw.

Opłacalność produkcji również mocno w dół

Jeszcze bardziej wymowne są odpowiedzi dotyczące bezpośrednio opłacalności produkcji rolnej.

W czerwcu 2026 r. saldo ocen opłacalności wyniosło minus 36,2. W porównaniu z grudniem 2025 r. pogorszyło się o 6,6 pkt., natomiast w stosunku do czerwca ubiegłego roku – aż o 24,7 pkt.

Negatywne oceny nie dotyczą przy tym tylko najmniejszych gospodarstw. GUS odnotował je we wszystkich grupach obszarowych gospodarstw rolnych.

To istotny sygnał. Pokazuje, iż presja ekonomiczna ma znacznie szerszy charakter i nie ogranicza się do jednego typu czy skali produkcji.

Rolnicy nie spodziewają się szybkiej poprawy

Niepokojąco wyglądają również oczekiwania na kolejne miesiące.

Saldo prognoz dotyczących opłacalności produkcji rolnej w drugim półroczu 2026 r. wyniosło minus 41,0.

Oznacza to, iż zdecydowanie więcej gospodarstw spodziewa się dalszego pogorszenia sytuacji niż jej poprawy.

Dla rolnika jest to szczególnie istotne w okresie podejmowania decyzji dotyczących kolejnego sezonu – zakupu nawozów, materiału siewnego, środków ochrony roślin czy planowania struktury zasiewów.

Ceny skupu są znacznie niższe niż przed rokiem

Nastroje gospodarstw można zestawić z najnowszymi danymi dotyczącymi cen produktów rolnych.

W sierpniu sytuacja w ujęciu miesięcznym nieco się poprawiła. Według GUS ceny skupu podstawowych produktów rolnych wzrosły o 1,8 proc. w stosunku do lipca.

Znacznie gorzej wygląda jednak porównanie rok do roku.

W sierpniu 2026 r. ceny skupu podstawowych produktów rolnych były średnio o 12,3 proc. niższe niż w sierpniu 2025 r.

To właśnie roczna dynamika dobrze pokazuje skalę presji, z którą mierzą się gospodarstwa. choćby o ile w jednym miesiącu pojawia się niewielkie odbicie, poziom cen uzyskiwanych przez producentów pozostaje wyraźnie słabszy niż przed rokiem.

Zboża, ziemniaki, rzepak i owoce. Zbiory również niższe

Drugim problemem jest wielkość produkcji. Szacunki GUS wskazują na spadki w wielu ważnych grupach upraw.

W 2026 r. zbiory zbóż mają być o około 5 proc. niższe niż przed rokiem, a produkcja warzyw gruntowych – o około 4 proc.

Znacznie większe spadki dotyczą innych upraw.

Produkcja ziemniaków ma być niższa o 15,4 proc., owoców z drzew o około 17 proc., natomiast zbiory rzepaku mają spaść o ponad 17 proc.

Dla części gospodarstw oznacza to więc podwójną presję: mniej produktu przeznaczonego do sprzedaży oraz problemy z uzyskaniem ceny zapewniającej satysfakcjonującą marżę.

Mniejszy plon nie zawsze oznacza wyższą cenę

Teoretycznie spadek produkcji powinien ograniczać podaż i sprzyjać wzrostowi cen. W rolnictwie mechanizm ten nie zawsze działa jednak w prosty sposób.

Polski rynek jest częścią znacznie większego rynku europejskiego i światowego. O cenach zbóż, rzepaku czy innych surowców decydują nie tylko krajowe zbiory, ale również produkcja w innych państwach, handel międzynarodowy, kursy walut, zapasy i sytuacja na giełdach towarowych.

Dlatego słabsze krajowe plony nie gwarantują automatycznie ceny rekompensującej spadek wydajności.

Dla gospodarstwa liczy się ostatecznie nie cena jednej tony czy jednego kilograma produktu, ale przychód uzyskany z hektara w zestawieniu z poniesionymi kosztami.

Największym problemem jest kurcząca się marża

To właśnie tutaj znajduje się sedno obecnych problemów.

Rolnik może zebrać mniej, sprzedać produkt taniej niż rok wcześniej, a jednocześnie przez cały czas ponosić wysokie koszty paliwa, nawozów, energii, części zamiennych, usług, środków ochrony roślin czy finansowania działalności.

W takiej sytuacji choćby gospodarstwo osiągające dobre wyniki produkcyjne może mieć problem z utrzymaniem odpowiedniej rentowności.

Dlatego dane GUS dotyczące nastrojów rolników należy traktować nie tylko jako badanie opinii. Są one również sygnałem tego, jak producenci oceniają ekonomiczny efekt swojej pracy po zestawieniu przychodów z kosztami.

Handel płaci więcej, ale niekoniecznie rolnikowi

Szczególnie drażliwa pozostaje różnica między ceną produktu rolnego u producenta a ceną, którą ostatecznie płaci konsument.

Spadek ceny w skupie nie musi oznaczać analogicznego spadku ceny na sklepowej półce. Po drodze pojawiają się bowiem koszty przetwórstwa, energii, transportu, magazynowania, opakowań i handlu.

Z punktu widzenia gospodarstwa najważniejsze jest jednak to, jaka część końcowej ceny produktu trafia do producenta surowca.

Jeżeli ceny detaliczne pozostają wysokie, a ceny skupu spadają, rośnie presja na analizę tego, w którym miejscu łańcucha dostaw powstaje największa marża.

Węgiel zostanie z nami na dłużej. Rząd coraz mocniej mówi o bezpieczeństwie energetycznym

2026 rok coraz trudniejszy dla gospodarstw

Najnowsze dane tworzą więc dość spójny obraz: pogorszenie ocen sytuacji gospodarstw, spadek postrzeganej opłacalności, słabe oczekiwania na drugą połowę roku, niższe zbiory wielu upraw i ceny skupu wyraźnie niższe niż przed rokiem.

Nie oznacza to oczywiście, iż każde gospodarstwo znajduje się w identycznej sytuacji. Wyniki ekonomiczne zależą od kierunku produkcji, wielkości gospodarstwa, poziomu zadłużenia, plonów, zawartych kontraktów i kosztów.

Jednak skala pogorszenia wskaźników GUS pokazuje, iż problem opłacalności nie jest już zjawiskiem dotyczącym pojedynczych branż. Rolnicy negatywnie oceniają sytuację we wszystkich grupach obszarowych gospodarstw.

Najbardziej niepokojący jest przy tym nie sam wynik pierwszego półrocza, ale oczekiwania na kolejne miesiące. Rolnicy nie zakładają szybkiego odbicia. A o ile ceny produktów nie zaczną rosnąć szybciej niż koszty ich wytwarzania, presja na dochody gospodarstw może utrzymać się również w kolejnym sezonie.

Idź do oryginalnego materiału