
Paraliż Inspekcji Weterynaryjnej w Polsce staje się faktem. Ponad połowa urzędowych lekarzy weterynarii (ULW), którzy na co dzień kontrolują rzeźnie, badają mięso na obecność zabójczych toksyn i monitorują ogniska ASF, od miesięcy nie otrzymują wynagrodzeń. Choć zakłady mięsne regularnie płacą państwu za nadzór, pieniądze „wyparowały” w ministerialnej machinie biurokratycznej. – Zmusza się nas do kredytowania państwa, podczas gdy sami musimy opłacać ZUS i podatki. Niektórzy już likwidują firmy – alarmują przedstawiciele tego środowiska, którzy ze względów zawodowych muszą zachować anonimowość.














