W ostatnich latach znacząco wzrósł areał upraw kukurydzy, a warunki pogodowe w poprzednim sezonie sprawiły, iż wyjątkowo długo stała na polach. To wykorzystuje zwierzyna łowna, która ma gdzie żerować. Poza tym rosnąca liczebność wilków powoduje, iż inne zwierzęta uciekają z lasu.

Dzików jest mniej, ale nie wszędzie
Wprawdzie odstrzały sanitarne zredukowały populację dzików, ale nie wszędzie. Koła łowieckie, jako dzierżawcy obwodów łowieckich wypłacają odszkodowania za straty, które na Opolszczyźnie w ostatnich latach przekraczają rocznie trzy miliony złotych. Wielu rolników współpracuje z myśliwymi w grodzeniu pól i ich pilnowania, ale nie wszyscy. I szkody rosną.
Największe straty są w kukurydzy
Jan Damboń, rolnik z Roszowic:
– Przez ostatnich parę lat dziko żyjące na naszym terenie zwierzęta wyrządzały małe szkody w uprawach, W tamtym roku, jednak, oraz w poprzednim nasilenie szkód jest bardzo duże. Znowu pojawiło się bardzo dużo dzików, które robią niesamowite szkody na polach, głównie w uprawach kukurydzy. To są rośliny, które zostają w polu do samego końca i stanowią po prostu najlepsze dla nich miejsce, żeby mogły sobie bytować. Pokarmu mają pod dostatkiem i robią bardzo duże szkody. Dlatego uważam, iż znowu trzeba by było zrobić odstrzał sanitarny, żeby trochę ograniczyć pogłowie dzika.
Jacek Krzywniak, rolnik z Dziergowic:
– Szkody łowieckie w tym roku bardzo mocno dały nam się we znaki. Szkody spowodowane w uprawach zbór były stosunkowo małe, ale o ile chodzi o uprawy kukurydzy i sorga ziarnowego, to był jeden z gorszych sezonów od lat.
Zygmunt Hink, rolnik i myśliwy ze Starych Budkowic:
– Widzimy, iż w związku z tym powiększaniem powierzchni kukurydzy, dziki koncentrują się w uprawach kukurydzy. Na razie sobie z tym radzimy i plany dotyczące wykonania odstrzału dzików są wykonywane. Aczkolwiek obserwujemy też, iż tego dzika jest dużo, dużo mniej. To znaczy jest dużo, dużo mniej dużych dzików ze względu na odstrzały sanitarne.
Z powodu wilków, jelenie robią straty w zasiewach
– W związku z tym, iż w naszym obwodzie łowieckim jest duża presja wilków, jelenie gromadzą się większe niż to było dotychczas chmary. Dzięki termowizji możemy zaobserwować, iż te chmary mają po 40, 70, a choćby i 100 osobników. Ze względu na to wilki wychodzą późno, bo przed północą, a schodzą o godzinie trzeciej, te 100 sztuk jeleni wchodzi na pole, gdzie jest zasiana pszenica. Wystarczy, iż ich pobyt trwa tylko 3-4 godziny na takiej uprawie i praktycznie szkody są już ogromne. A po parogodzinnym żerowaniu to niektóre miejsca wyglądają tak, jak gdyby ktoś kosiarką przejechał i po prostu to zboże skosił.
Koła łowieckie płacą odszkodowania i kary
– Mamy teraz taką sytuację, iż rolnicy słusznie od nas żądają odszkodowania, no bo ta roślina ma parę centymetrów wysokości, a jest totalny zgryz. Każde koło łowieckie ma narzucony plan wykonania odstrzału. W jeleniach mamy do strzelenia na naszych 5 tysiącach hektarów około 100 jeleni. Na koniec sezonu na łanie mieliśmy wykonane 50% odstrzału. Niewielu chyba wie o tym, iż koło łowieckie, które nie wykona planu odstrzału jeleni, płaci karę za każdą niewykonaną sztukę.
Myśliwi starają się ochraniać pola rolników
Jarosław Kuźmiński, łowczy Koła Łowieckiego nr 2 „Bór” Prudnik:
– Zgodnie z przepisami, czyli z ustawą Prawo Łowieckie, wypłacamy rolnikom odszkodowania, więc te szkody staramy się minimalizować. Pamiętamy o tym, iż jest to efekt pracy rolników: po to rolnik sieje, żeby zebrać stuprocentowe plony. Ale tam, gdzie występuje dzika zwierzyna, mimo wszelkich starań, nie zawsze da się upilnować uprawy w stu procentach. W naszym kole stosujemy adekwatnie takie systemowe podejście do ochrony pól, bo mamy część pól ogrodzoną pastuchem elektrycznym. To jest prawie 9 kilometrów linii pastucha elektrycznego, który jest stale włączony, dozorowany i to w znacznym stopniu ogranicza wychodzenie zwierzyny na pola. W innych rejonach grodzimy lokalnie, tam gdzie występują atrakcyjne dla zwierzyny zboża, jak kukurydza, czy inne gatunki.
Niektórzy rolnicy wolą żyć z odszkodowań, niż ze sprzedaży płodów rolnych
– Jesteśmy w tej chwili na takim niezebranym polu kukurydzy. Obok, po sąsiedzku były duże obszary pól kukurydzy, a tutaj widać po lewej stronie ogromny obszar, który też był w dużym stopniu chroniony. Na tych dużych obszarach, gdzie rolnicy mieli naprawdę wysokie plony, nie wystąpiły szkody, ponieważ my w trakcie wegetacji kukurydzy naprawdę mocno pilnowaliśmy tych upraw. Mieliśmy dyżury, używaliśmy repelentów zapachowych, petard i różnych urządzeń odstraszających, które trzeba codziennie przenosić w inne miejsca, żeby zwierzyna się nie przyzwyczajała. W tak mocno zurbanizowanym terenie, bo widać domostwa dookoła, polowanie zgodnie z przepisami prawa łowieckiego, naprawdę jest trudne. Ale jesteśmy na takim polu, w którym mimo takiego chronienia dociągnęliśmy, iż tak powiem, do zbiorów, ale rolnik tego nie zebrał. Musieliśmy wyszacować szkody i wypłacić za nie odszkodowanie. Widać, w jak opłakanym stanie jest w tej chwili ta uprawa. Widać, iż zwierzyna wcale aż tak często tutaj nie przychodzi, bo widać pełne kolby z ziarnami.
Zwierzyna się przyzwyczaja
– Niezebrane pole wśród innych to też bardzo zła sytuacja, dlatego iż powoduje, iż zwierzyna się przyzwyczaja do przychodzenia. I przychodzi tutaj cały rok, a szczególnie w trudnych warunkach pogodowych, bo ma tutaj stołówkę. Oczywiście dalej intensywnie ją płoszymy, choćby w trakcie zimy, żeby się nie przyzwyczajała. A niedługo, bo te trzy miesiące miną bardzo szybko, w kwietniu będą zasiewy kukurydzy i ta zwierzyna będzie szkody robić na sąsiednich polach, gdzie rolnicy razem z nami bardzo mocno pilnują tychże pól.
Czasami nie ma współpracy rolników z myśliwymi
– Ustawa Prawo Łowieckie jest bezduszna, ale mówi, iż to myśliwi współpracują z rolnikami w zakresie chronienia ich pól. W niektórych przypadkach ta kooperacja wygląda tak, iż to tylko my chronimy pola. Rolnik nie jest zainteresowany ich chronieniem pól – nie mówię o wszystkich rolnikach, ale po prostu są indywidualne przypadki. To powoduje zniechęcenie myśliwych, bo mimo wszelkich starań i tak te szkody występują, a rolnik nie współdziała. Na przykład tam, gdzie ogrodziliśmy pola, uszkodzi ogrodzenie przy zabiegach agrotechnicznych i nie naprawia. My to oczywiście naprawimy. Teraz mieliśmy okazję oglądać ogrodzenie, które zostało na dużej części zwalone. Oczywiście przed zasiewami naprawimy je, ale tam nie ma żadnego wkładu pracy tego rolnika i współdziałania w tym zakresie.
dr Mariusz Drożdż

2 godzin temu













