Ukraina i Rosja tracą przepustowość eksportową. Rynek może mocno to odczuć

4 godzin temu

Ataki na porty i infrastrukturę transportową ograniczyły możliwości eksportowe zarówno Ukrainy, jak i Rosji. A ponieważ oba kraje odpowiadają łącznie za około jedną trzecią światowego eksportu pszenicy, każde większe zakłócenie w tym regionie gwałtownie odbija się na notowaniach.

Ukraina i Rosja tracą przepustowość eksportową. Rynek może mocno to odczuć. fot. wygenerowane przez AI

Eksport pszenicy z Ukrainy mocno zwolnił

Najbardziej widoczne są problemy po stronie ukraińskiej. Według danych przywołanych przez Polski Instytut Ekonomiczny, w okresie od 1 do 28 sierpnia Ukraina wyeksportowała około 1,6 mln ton pszenicy.

To zaledwie około 20 proc. jej potencjału eksportowego i około 40 proc. wolumenu z analogicznego okresu ubiegłego roku. Przyczyną są przede wszystkim rosyjskie ataki na porty w Odessie oraz infrastrukturę nad Dunajem.

Dla Ukrainy to szczególnie dotkliwe, bo eksport produktów rolnych odpowiada za około 60 proc. całego eksportu kraju. Długotrwałe ograniczenie pracy portów może więc oznaczać nie tylko mniejszy handel zbożem, ale również presję na ceny wewnętrzne, magazyny i kondycję całej gospodarki.

Rosja również traci istotny kanał eksportowy

Problemy nie dotyczą wyłącznie Ukrainy. Ukraińskie ataki dronowe na port w Noworosyjsku uderzyły w jeden z najważniejszych punktów rosyjskiego eksportu zbóż.

Według szacunków SovEcon rosyjski eksport pszenicy spadł w sierpniu o 56 proc. rok do roku, do około 1,6 mln ton. Był to najsłabszy sierpniowy wynik od sezonu 2017/2018.

Znaczenie Noworosyjska jest ogromne. Port ten odpowiadał wcześniej za około jedną trzecią rosyjskiego eksportu zbóż. Jego ograniczona przepustowość automatycznie zmusza eksporterów do szukania innych tras.

Rosja przerzuca zboże nad Bałtyk, ale to nie rozwiązuje problemu

Moskwa próbuje kierować część eksportu przez porty bałtyckie i szlaki lądowe. Problem w tym, iż możliwości tych kanałów są znacznie mniejsze niż w przypadku Morza Czarnego.

Według Reutersa w poprzednim sezonie przez porty czarnomorskie przechodziło około 90 proc. rosyjskiego eksportu zbóż, czyli 46,3 mln ton. Tymczasem rosyjskie porty nad Bałtykiem są w stanie obsłużyć tylko część tego wolumenu.

Dochodzi do tego wyższy koszt transportu i dłuższa droga do głównych odbiorców rosyjskiej pszenicy, takich jak Egipt czy Turcja.

Ukraina też szuka alternatywy, ale Dunaj nie wystarcza

Kijów próbuje zwiększać eksport przez porty dunajskie, rumuńską Konstancę i szlaki lądowe prowadzące przez Unię Europejską.

Tyle iż w tej chwili także te kierunki mają ograniczenia. Niski stan wody na Dunaju i ataki na infrastrukturę w pobliżu granicy z Mołdawią sprawiają, iż porty rzeczne nie są w stanie zastąpić utraconych możliwości przeładunkowych na Morzu Czarnym.

Polski Instytut Ekonomiczny ocenia, iż sama droga lądowa również nie pozwoli utrzymać eksportu na poziomie, który wcześniej zapewniały porty czarnomorskie.

Presja na Polskę może wzrosnąć

Dla Polski sytuacja ma dodatkowe znaczenie. Ukraina zabiega o zwiększenie tranzytu przez nasz kraj oraz inne państwa regionu, a także o zniesienie obowiązującego zakazu importu pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika.

Jeżeli problemy na Morzu Czarnym będą się przedłużać, presja na wykorzystanie szlaków lądowych przez Polskę może rosnąć.

To z kolei może ponownie zaostrzyć dyskusję o zabezpieczeniu krajowego rynku, kontroli tranzytu i wpływie zwiększonego napływu ukraińskiego ziarna na ceny w regionie.

Rynek już reaguje wzrostem notowań

Zakłócenia w eksporcie z dwóch tak ważnych państw nie pozostają bez wpływu na ceny.

W lipcu indeks cen zbóż FAO wynosił średnio 113,8 pkt., czyli był o 6,9 proc. wyższy niż rok wcześniej. W sierpniu kontrakty terminowe na pszenicę w Chicago wzrosły natomiast o około 30 proc. rok do roku, osiągając najwyższe poziomy od ponad trzech lat.

To pokazuje, iż rynek coraz mocniej wycenia ryzyko związane nie tylko z wielkością zbiorów, ale także z możliwością fizycznego wywozu ziarna.

Ubój bez ogłuszenia, zerwane plomby i mięso w obrocie. Jest wyrok sądu

Morze Czarne znów najważniejsze dla cen zbóż

Najważniejszym czynnikiem dla rynku w kolejnych tygodniach będzie skala dalszych ataków i możliwość utrzymania pracy portów po obu stronach konfliktu.

Jeśli eksport z Rosji i Ukrainy pozostanie ograniczony, globalni importerzy będą musieli szukać większych ilości pszenicy u innych dostawców, m.in. w UE, USA, Kanadzie czy Australii.

Idź do oryginalnego materiału