Amazone D3 – siewnik twojego pradziadka, który przez cały czas działa. Legendy rolnictwa

2 godzin temu

Siewnik Amazone D3 ma już niemal 70 lat. A mimo to wciąż można spotkać egzemplarze, które po nasmarowaniu kilku punktów i założeniu nowych przewodów nasiennych wyjeżdżają w pole i sieją równie równo, jak robiły to za czasów pierwszego właściciela. To genialna konstrukcja i pomysłowa. Zanim się jednak pojawiła…

Zanim był D4, był D3

Historia Amazone w technice siewu zaczęła się od modelu D1, opracowanego w 1949 roku przez Heinricha Dreyera i jego współpracowników. To właśnie wtedy narodziła się filozofia firmy, która później uczyniła ją jednym z największych producentów siewników na świecie.

Już pierwszy model otrzymał charakterystyczny aparat wysiewający Elite, pozwalający wysiewać różne rodzaje nasion bez ciągłej wymiany elementów roboczych. Było to rozwiązanie wyjątkowo nowoczesne jak na tamte czasy.

Patrząc na D3 trudno dostrzec coś rewolucyjnego. Skrzynia nasienna, redlice stopkowe, koło napędowe i mechaniczny układ wysiewający. Jednak diabeł tkwił w szczegółach, fot. Adam Ładowski

Po modelach D1 i D2 przyszedł czas na D3. Produkowany w latach 1958–1964 r. był ostatnim przedstawicielem starej generacji siewników Amazone. Stanowił pomost między pionierskimi konstrukcjami powojennymi a nowoczesnym, zawieszanym siewnikiem D4, który zadebiutował w 1964 roku i stał się jedną z największych legend marki.

Niby prosty, ale przemyślany

Patrząc na D3 trudno dostrzec coś rewolucyjnego. Skrzynia nasienna, redlice stopkowe, koło napędowe i mechaniczny układ wysiewający. Jednak diabeł tkwił w szczegółach.

Największą zaletą była wspomniana konstrukcja aparatu Elite. W czasach gdy wielu konkurentów wymagało wymiany kół wysiewających przy zmianie gatunku nasion, Amazone oferowało rozwiązanie znacznie wygodniejsze. Rolnik oszczędzał czas, a przy okazji uzyskiwał większą precyzję wysiewu.

Drugim wyróżnikiem była rozbudowana przekładnia umożliwiająca łatwą zmianę norm wysiewu. Dla dzisiejszego użytkownika elektroniki i monitorów ISOBUS może to brzmieć zabawnie, ale w latach 60. była to technika z wyższej półki.

Wyróżnikiem była rozbudowana przekładnia umożliwiająca łatwą zmianę norm wysiewu. Genialne w swojej prostocie rozwiązanie, fot. Adam Ładowski

Obsiał nie tylko Europę

D3 był jednym z modeli, które pomogły Amazone zdobywać kolejne rynki. Wraz z innymi siewnikami serii D trafiał nie tylko do Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Maszyny Amazone zaczęły pojawiać się praktycznie wszędzie tam, gdzie rozwijało się nowoczesne rolnictwo.

To właśnie dzięki takim konstrukcjom firma stopniowo budowała pozycję światowego lidera techniki siewu. Sama Amazone podkreśla dziś, iż rozwój rozpoczęty od modeli D1, D2 i D3 doprowadził do powstania całej rodziny siewników, która rozsławiła markę na całym świecie.

System wysiewu Amazone D3 jest nam doskonale znany, fot. Adam Ładowski

Siewnik z epoki, gdy stal była grubsza

W przypadku Amazone D3 często powtarza się jedno zdanie: „tego nie da się zajechać”. Oczywiście da się, ale trzeba się naprawdę postarać.

W czasach jego produkcji nikt nie oszczędzał na grubości blach, jakości odlewów czy wielkości łożysk. Konstruktorzy projektowali maszyny na dekady pracy, a nie na okres gwarancyjny. Efekt jest taki, iż wiele egzemplarzy po niemal siedmiu dekadach przez cały czas zachowuje dokładność wysiewu, która zawstydziłaby niejeden późniejszy siewnik z Europy Wschodniej.

To właśnie dlatego na zachodzie Europy D3 coraz częściej staje się maszyną kolekcjonerską. Co ciekawe, wielu właścicieli nie traktuje go jak eksponatu muzealnego. Jest niemal jak dziedzictwo rodzinne.

Fundament pod legendę

Choć dziś znacznie częściej mówi się o modelu D4, to bez D3 prawdopodobnie nie byłoby późniejszego sukcesu Amazone. To właśnie na doświadczeniach zdobytych przy budowie D3 powstał pierwszy nowoczesny zawieszany siewnik D4, który od 1964 roku rozpoczął prawdziwą ekspansję firmy.

Kilka lat później D4 w połączeniu z broną wahadłową stworzył jeden z pierwszych nowoczesnych agregatów uprawowo-siewnych, a Amazone stało się liderem rynku niemieckiego.

Maszyna, która budzi sentyment

Dla młodych rolników Amazone D3 jest dziś ciekawostką z dawnych czasów. Dla starszych – wspomnieniem epoki, gdy maszyny kupowało się na całe życie. Nie miał elektroniki, terminali, czujników ani aplikacji w telefonie. Miał za to coś, czego często brakuje współczesnym konstrukcjom – prostotę połączoną z trwałością.

I może właśnie dlatego po prawie 60 latach od zakończenia produkcji wciąż można spotkać D3 w gospodarstwie. A to najlepszy dowód na to, iż niektóre maszyny stają się legendami nie dzięki reklamom, ale dzięki temu, iż po prostu wykonują swoją pracę przez kilka pokoleń rolników.

Idź do oryginalnego materiału