Ceny paliw w górę, a prace w polu czas zacząć. Będzie jeszcze drożej?

2 godzin temu

Początek marca nie przynosi dobrych informacji jeżeli chodzi o ceny paliw, które szczególnie jeżeli chodzi o tak potrzebnego w rolnictwie diesla, znalazły się na wielomiesięcznych maksimach. Jak w tej chwili wygląda sytuacja i jakie są prognozy?

Ci którzy wcześniej nie zrobili odpowiednich zapasów paliwa, mogą w tej chwili czuć się nieco zawiedzeni, gdyż ceny osiągają w tej chwili dawno nie widziane poziomy, a na razie nic nie wskazuje by ta sytuacja mogła się zmienić.

Co jest powodem tak gwałtownych wzrostów i jak może dalej wyglądać sytuacja?

Obecna sytuacja jest wynikiem splotu kilku kluczowych czynników o charakterze globalnym i lokalnym. Przede wszystkim jest to efekt eskalacji na Bliskim Wschodzie.

Inwestorzy obawiają się , iż dłuższa blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa ok. 20 proc. światowych dostaw ropy, spowoduje przekroczenie ceny 100 USD, a choćby dotarcie do 120 USD za baryłkę ropy Brent.

Już w tej chwili ta cena oscyluje wokół 74-75 USD po gwałtownych wzrostach o blisko 7 proc. podczas wczorajszej sesji i nic nie wskazuje by zaczęła ona gwałtownie spadać. To zaś sprawia, iż ceny w hurcie, zwłaszcza oleju napędowego, oscylują na poziomie przekraczającym 4,8 zł/litr netto, a na stacjach zbliżają się do bariery 6 zł/l brutto lub ją przekraczają, dochodząc choćby do 6,3- 6,4 zł/l.

Jeśli zwycięży pesymistyczny scenariusz eskalacji konfliktu, to jak przewidują analitycy, prowadzić to będzie do bardzo odczuwalnych zakłóceń w dostawach i cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 USD za baryłkę. W takim przypadku na polskich stacjach moglibyśmy zobaczyć ceny rzędu 6,50–7,00 zł za litr benzyny i diesla jeszcze przed wakacjami.

Jednakże od 1 kwietnia br. kraje OPEC zdecydowały się na zwiększenie wydobycia, tak by stabilizować ceny ropy i nie pozwolić na gwałtowne i niekontrolowane wzrosty. Jest tylko kwestia tego, czy to większe wydobycie będzie mogło być bezproblemowo dostarczane do odbiorców. jeżeli to się uda to jak piszą analitycy, w drugiej połowie roku powinniśmy z powrotem zobaczyć ceny poniżej 6 zł za litr, bardziej na poziomach 5,7-5,9 zł/l niż powyżej 6 zł/l.

Czy w Polsce zabraknie paliwa?

W tym miejscu warto zaznaczyć, iż w tej chwili nasz kraj jest dużo lepiej przygotowany pod względem dostaw paliwa niż było to w 2020 czy 2022 roku. Mimo wzrostów cen, eksperci podkreślają, iż bezpieczeństwo dostaw paliw do Polski nie jest zagrożone. Polskie zapasy strategiczne oraz zdywersyfikowane źródła dostaw (m.in. przez Naftoport w Gdańsku) gwarantują ciągłość sprzedaży.

Dodatkowo nasz największy koncern paliwowy, czyli Orlen, wydał wczoraj komunikat, iż spółka na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalne konsekwencje dla globalnych rynków surowców energetycznych. “Obecnie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy naftowej do Grupy Orlen”- podkreślono w komunikacie.

Zwrócono także uwagę, iż spółka posiada zróżnicowany geograficznie portfel dostaw, a ropa naftowa, która trafia do zakładów produkcyjnych, pochodzi z wielu regionów świata.

Idź do oryginalnego materiału