Napięcie na linii Bruksela–Waszyngton wyraźnie opadło. Po kilku dniach politycznej nerwowości i zapowiedziach ostrych działań handlowych Unia Europejska zdecydowała się wrócić na ścieżkę dialogu z USA. Kluczowym momentem było wycofanie się Donalda Trumpa z gróźb wprowadzenia nowych ceł wobec europejskich państw. W odpowiedzi Komisja Europejska zapowiada dalsze zamrożenie własnych taryf odwetowych.
Nagły zwrot w relacjach UE–USA. Trump wycofuje cła, Bruksela reagujeDyplomacja zamiast wojny celnej
Rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill jasno dał do zrozumienia, iż Bruksela woli rozwiązywać spory przy stole negocjacyjnym, a nie poprzez gospodarcze starcia.
– Unia Europejska jest gotowa działać, gdy zajdzie taka potrzeba, ale zawsze będzie stawiać na rozwiązania dyplomatyczne – podkreślił.
Zdaniem KE udało się osiągnąć główny cel bez eskalacji konfliktu, co otwiera drogę do dalszej realizacji porozumień handlowych między UE a Stanami Zjednoczonymi.
Cła odwetowe przez cały czas w zamrażarce
Komisja zapowiedziała, iż niedługo zaproponuje państwom członkowskim przedłużenie zawieszenia ceł na amerykańskie towary o kolejne sześć miesięcy.
Chodzi o produkty o łącznej wartości importu przekraczającej 92 mld euro rocznie, w tym:
- drób
- owoce i orzechy
- soję
- motocykle
- jachty
Choć taryfy pozostaną formalnie zawieszone, Bruksela zachowuje je jako narzędzie nacisku na przyszłość, jeżeli relacje handlowe ponownie się zaostrzą.
Skąd wzięło się zamieszanie?
Źródłem ostatnich napięć były groźby Donalda Trumpa dotyczące wprowadzenia ceł wobec kilku państw europejskich – w tym sześciu należących do UE. Powodem miała być ich decyzja o wysłaniu żołnierzy na Grenlandię, terytorium zależne od Danii.
Amerykański prezydent sugerował wcześniej chęć przejęcia wyspy, a działania europejskich państw uznał za prowokację.
W środę Trump niespodziewanie wycofał się z zapowiedzi sankcji handlowych, co otworzyło drogę do uspokojenia sytuacji.
Stare porozumienie znów na stole
W tle całej sprawy pozostaje umowa celna zawarta w lipcu 2025 roku pomiędzy Ursulą von der Leyen a Donaldem Trumpem. To właśnie wtedy UE zdecydowała się:
zawiesić na pół roku planowane podwyżki ceł na amerykańskie towary
Porozumienie miało zakończyć wcześniejszą spiralę wzajemnych restrykcji, które rozpoczęły się po ogłoszeniu przez Trumpa tzw. „dnia wyzwolenia” – momentu wprowadzenia nowych amerykańskich obostrzeń handlowych.
Bruksela pokazuje gotowość do reakcji
Choć w tej chwili sytuacja się uspokoiła, Komisja Europejska jasno sygnalizuje, iż narzędzia odwetowe są przygotowane i mogą zostać gwałtownie uruchomione.
Lista towarów objętych potencjalnymi cłami została już opracowana i była ostatnio ponownie analizowana w związku z wygasającym 7 lutego terminem zawieszenia taryf.
Handel ważniejszy niż polityczne przepychanki
Zarówno Bruksela, jak i Waszyngton zdają sobie sprawę, iż otwarty konflikt celny uderzyłby w gospodarki po obu stronach Atlantyku. Wartość wzajemnej wymiany handlowej liczona jest w setkach miliardów euro rocznie.
Dlatego – przynajmniej na razie – wygrywa pragmatyzm.
Unia Europejska wraca do realizowania porozumień z USA, a groźba wojny handlowej została odsunięta na bok. Jednak jak podkreślają unijni urzędnicy, sytuacja pozostaje dynamiczna i wymaga stałej czujności.

4 godzin temu













