Powszechnie wiadomo, iż podstawową maszyną jaka jest potrzeba aby zacząć mechanizację gospodarstwa jest oczywiście ciągnik, a gdy nie ma szans na zakup choćby najprostszego, pewnym rozwiązaniem może być zbudowanie prostej maszyny, choćby tzw. „ciągówki” bez hydrauliki czy wałka.
Jednakże w przypadku chęci stania się posiadaczem, a wcześniej konstruktorem kombajnu zbożowego, sprawy znacznie się komplikują. W końcu kombajn nie może być prosty. To z założenia dość wysublimowana maszyna, która wykonuje kilka operacji jednocześnie. Niemniej, jak widać, wcale nie zrażało to konstruktorów na polskiej wsi i takie maszyny również powstawały.
Na własne potrzeby – kombajn szyty na miarę
W realiach poprzedniego ustroju, ale i we wczesnym kapitalizmie, lub jak kto woli “magicznych latach 90.”, stanie się właścicielem kombajnu było trudne, wpierw z racji polityki, później zwyczajnie ze względów finansowych. A żniwa od zarania dziejów potrafiły dawać się we znaki, więc gdy tylko komuś udało się pozyskać żniwiarkę, to było święto. Własna młocarnia? Cała wieś przychodziła młócić, pomagać, a później pożyczać. A co gdyby połączyć obydwie maszyny, tak jak to robiły fabryki? Taki zamysł, stawał się często podstawą do opracowania własnej maszyny. Wprawdzie mniej wydajniej, niż chociażby Vistula, ale za to własnej i dostosowanej do potrzeb.
Kolekcja SAM w Muzeum Wsi Radomskiej
Dwa wspaniałe przykłady takich konstrukcji możemy znaleźć w Radomiu, w Muzeum Wsi Radomskiej. Obie maszyny różnią się podejściem do budowy, zastosowanymi technikami, czy choćby rozmieszczeniem komponentów, jednak łączy je to, iż przez lata dzielnie służyły swoim właścicielom.

4 godzin temu













