Panele produkują prąd i ratują topniejące rezerwy pitne

2 godzin temu

Temat instalacji solarnych bywa nużący, ale na świecie powstają projekty znacznie bardziej przemyślane niż zwykłe panele, które widzisz na dachu u sąsiada.

Świetnym przykładem jest technologia pływających ogniw z dalekiej Australii, która oprócz generowania prądu, rozwiązuje problem braku wody – kryzys, który staje się coraz bardziej palący również w Polsce.

Ponieważ jako kraj zmagamy się z ujemnym bilansem wodnym i jesteśmy w europejskiej czołówce państw najbardziej narażonych na susze, warto przyjrzeć się, jak z parującymi zbiornikami radzą sobie inżynierowie na Antypodach.

Symbioza prądu i wody

Skala problemu jest mierzalna. Australijska infrastruktura wodna traci rocznie około 1 z powodu parowania. Przykrycie tafli zbiorników retencyjnych panelami słonecznymi (technologia FPV – floatovoltaics) potrafi zredukować ten proces choćby o połowę.

Co ważne, zacienienie to nie powoduje zakwitów glonów, które często rujnują jakość wody pod tradycyjnymi, całkowicie nieprzepuszczalnymi osłonami. Korzyść jest obustronna. Woda działa jak naturalne chłodziwo dla paneli, co ma najważniejsze znaczenie, ponieważ wydajność tradycyjnych ogniw spada wraz ze wzrostem temperatury. Dodatkowo, zastosowanie paneli dwustronnych (bifacjalnych) pozwala na wychwytywanie światła odbitego od powierzchni wody, co podnosi efektywność całej instalacji.

Nowoczesne panele słoneczne tracą moc przez promienie UV. Naukowcy odkryli słabość technologii TOPCon

Globalny trend bez utraty gruntów

Model australijski, widoczny między innymi w zrealizowanym niedawno projekcie w Warrnambool, wpisuje się w szerszy, globalny trend. Instalowanie elektroniki na wodzie eliminuje jedną z największych wad farm solarnych: konieczność zajmowania ogromnych połaci ziemi, która mogłaby służyć rolnictwu.

Podobne inwestycje realizuje już Kalifornia, testując w ramach Projektu Nexus pokrywanie tysięcy kilometrów kanałów irygacyjnych. Liderami tej technologii pozostają jednak państwa azjatyckie. Japonia zaczęła budować pływające elektrownie słoneczne na dużą skalę dekadę temu, a dziś Chiny, Korea Południowa i Indie rywalizują w konstruowaniu instalacji przekraczających setki megawatów mocy.

Inżynieria podwójnych korzyści

Rozwiązania takie jak pływające farmy słoneczne udowadniają, iż najciekawsze innowacje nie zawsze wymagają tworzenia przełomowych materiałów w laboratoriach. Czasami wystarczy zmiana środowiska pracy dla znanych już technologii. W tym przypadku połączenie dwóch infrastruktur – energetycznej i wodnej – rozwiązuje problemy obu sektorów.

Miejscowości rolnicze zyskują darmowy prąd do zasilania lokalnych oczyszczalni, a jednocześnie zatrzymują wodę, która w innym wypadku uciekłaby do atmosfery. To doskonały przykład racjonalnego gospodarowania przestrzenią i zasobami.

Jeśli artykuł Panele produkują prąd i ratują topniejące rezerwy pitne nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału