Po gwałtowniejszych podwyżkach z początku maja na rynku paliw pojawił się pierwszy wyraźniejszy sygnał uspokojenia. Kierowcy, rolnicy i firmy transportowe wciąż odczuwają skutki wcześniejszych wzrostów cen na stacjach, ale w sprzedaży hurtowej widać już korektę. Najmocniej tanieje diesel, który wcześniej najszybciej reagował na wzrost notowań ropy i paliw gotowych.
Rafinerie obniżają ceny. Czy stacje pójdą tym samym trendem?To dobra wiadomość, ale nie oznacza jeszcze końca niepewności. O cenach paliw w najbliższych tygodniach zdecydują nie tylko cenniki rafinerii, ale także sytuacja na Bliskim Wschodzie, poziom światowych zapasów ropy i decyzje rządu dotyczące pakietu CPN.
Hurt już tanieje. Największa przecena dotyczy diesla
Aktualne ceny hurtowe pokazują, iż paliwowy impuls wzrostowy zaczyna słabnąć. Średnio w kraju metr sześcienny benzyny bezołowiowej 98 kosztuje 6047,40 zł, benzyny 95 – 5583,20 zł, oleju napędowego – 6212,40 zł, a lekkiego oleju opałowego – 5243,20 zł.
W porównaniu z poprzednim tygodniem oznacza to spadek odpowiednio o 120,40 zł, 124,80 zł, 252,40 zł i 221,80 zł za metr sześcienny. Najmocniejszy ruch w dół widać więc przy oleju napędowym. To ważne szczególnie dla rolników, bo diesel bezpośrednio przekłada się na koszty prac polowych, transportu płodów rolnych i obsługi gospodarstwa.
Według prognoz e-petrol.pl na sobotę i wtorek możliwe są kolejne obniżki cen w rafineriach. Ich skala ma być jednak znacznie mniejsza i wynieść około 25–30 zł na metrze sześciennym. Rynek nie odwraca więc gwałtownie trendu, ale stopniowo schodzi z poziomów wywołanych wcześniejszą zwyżką.
Na stacjach wciąż widać skutki wcześniejszych podwyżek
Detal reaguje z opóźnieniem. W pierwszym tygodniu maja średnia cena benzyny 98 wynosiła 6,97 zł/l, benzyny 95 – 6,47 zł/l, oleju napędowego – 7,27 zł/l, a autogazu – 3,78 zł/l.
Był to jeszcze efekt wcześniejszego wzrostu cen ropy Brent, drożejących paliw gotowych oraz dostosowania cenników do maksymalnych cen paliw ustalanych przez resort energii. Teraz sytuacja w hurcie daje jednak realną szansę na to, iż obniżki zaczną być widoczne również przy dystrybutorach.
Z najnowszej analizy e-petrol.pl wynika, iż w przyszłym tygodniu średnie ceny mogą spaść do poziomów: Pb98: 6,78–6,88 zł/l, Pb95: 6,27–6,36 zł/l, diesel: 6,99–7,11 zł/l, autogaz: 3,68–3,77 zł/l.
Dla kierowców oznaczałoby to odczuwalną ulgę, szczególnie w przypadku oleju napędowego, który mógłby zejść poniżej psychologicznej granicy 7 zł/l na części stacji.
Rolnicy patrzą przede wszystkim na olej napędowy
Dla gospodarstw rolnych cena paliwa nie jest tylko kosztem codziennych przejazdów. To jeden z podstawowych elementów kosztów produkcji. Wiosenne prace polowe, nawożenie, opryski, transport i obsługa maszyn powodują, iż każda większa zmiana ceny diesla gwałtownie odbija się na budżecie gospodarstwa.
Dlatego obecna korekta w hurcie ma znaczenie praktyczne. o ile spadki zostaną przeniesione na stacje, rolnicy mogą w najbliższych dniach kupować paliwo nieco taniej niż na początku maja. Trzeba jednak pamiętać, iż rynek pozostaje nerwowy, a ceny mogą gwałtownie zmienić kierunek, o ile ponownie wzrosną notowania ropy.
Pakiet CPN i decyzje rządu przez cały czas ważne dla cen
Ceny detaliczne pozostają powiązane z mechanizmem maksymalnych cen paliw określanych przez Ministra Energii. Dodatkowym czynnikiem niepewności jest przyszłość pakietu CPN, który obowiązuje do 15 maja.
Przedstawiciele rządu zapowiadają, iż decyzja w sprawie jego ewentualnego przedłużenia ma zostać podjęta na początku przyszłego tygodnia. Dla rynku to istotny sygnał, bo sposób dalszej regulacji cen może wpłynąć zarówno na politykę stacji, jak i na tempo przenoszenia zmian hurtowych na klientów.
Bliski Wschód znów podbija premię geopolityczną
Choć w Polsce pojawiła się szansa na obniżki, światowy rynek ropy pozostaje pod silną presją wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Notowania surowca wzrosły do 100,64 USD za baryłkę, po kolejnej eskalacji napięć między USA i Iranem.
Bezpośrednim impulsem były doniesienia o starciach z udziałem amerykańskich niszczycieli. Donald Trump próbował tonować nastroje, określając incydent jako „miłosne stuknięcie”, ale inwestorzy odczytali sytuację jako sygnał, iż zawieszenie broni jest bardzo kruche.
Iran oskarża USA o naruszenie rozejmu, a Waszyngton mówi o działaniach odwetowych. Taka wymiana komunikatów natychmiast zwiększa ryzyko dalszej destabilizacji regionu i znajduje odbicie w cenach ropy.
Ormuz pozostaje newralgicznym punktem świata
Szczególną uwagę rynku przyciąga sytuacja wokół transportu morskiego. Doniesienia o wyłączaniu transponderów przez tankowce Zjednoczonych Emiratów Arabskich pokazują, iż armatorzy i operatorzy realnie obawiają się zagrożeń, ale jednocześnie przez cały czas podejmują ryzyko przepływu przez cieśninę Ormuz.
To jeden z najważniejszych szlaków dla globalnego handlu ropą. Każdy sygnał o możliwych zakłóceniach w tym rejonie działa na rynek jak zapalnik. choćby jeżeli dostawy nie zostaną fizycznie przerwane, sama obawa przed takim scenariuszem wystarcza, by cena baryłki rosła.
Zapasy ropy i paliw są coraz mniejszym buforem bezpieczeństwa
Rynek funkcjonuje jeszcze dzięki zapasom komercyjnym i rezerwom strategicznym, ale ich poziom wyraźnie spada. Według Goldman Sachs światowe zapasy ropy zmniejszyły się do około 101 dni globalnego popytu, czyli do najniższego poziomu od 2018 roku. Prognozy mówią o możliwym spadku do 98 dni już pod koniec maja.
Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają zapasy paliw gotowych. Te zmniejszyły się z około 50 do 45 dni konsumpcji. To oznacza, iż światowy rynek ma coraz mniejszy margines bezpieczeństwa na wypadek przedłużającego się kryzysu.
Nawet ewentualne porozumienie polityczne między USA i Iranem nie rozwiązałoby problemu natychmiast. Odbudowa stabilnych dostaw z regionu może potrwać tygodnie, a w tym czasie gospodarki będą zużywać rezerwy przy rosnącym sezonowym popycie na paliwa.
Droga energia już uderza w transport
Skutki drożejącej energii widać już w realnej gospodarce. Największe amerykańskie linie lotnicze wydały w marcu ponad 5 mld USD na paliwo lotnicze, czyli aż o 56 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Cena galonu paliwa lotniczego wzrosła o 31 proc., a jednocześnie zwiększyło się jego zużycie.
To pokazuje, iż drogie paliwa nie są problemem wyłącznie kierowców. Wzrost kosztów energii uderza w transport, logistykę, handel i produkcję. W kolejnych miesiącach może to oznaczać większą presję inflacyjną oraz wyższe koszty przewozu towarów, w tym żywności.
Najbliższe dni mogą przynieść ulgę, ale ryzyko nie znika
Najbardziej prawdopodobny scenariusz do połowy maja to stopniowe, niewielkie obniżki cen benzyny i oleju napędowego oraz dalsza tendencja spadkowa na rynku autogazu. Dla kierowców i rolników byłaby to dobra wiadomość po majowych podwyżkach.
Trzeba jednak zachować ostrożność. Rynek paliw pozostaje zależny od dwóch czynników: krajowych decyzji dotyczących mechanizmów cenowych oraz sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. o ile napięcia wokół Iranu i cieśniny Ormuz wzrosną, obecna korekta może gwałtownie wyhamować, a ceny paliw znów ruszą w górę.

7 godzin temu













